W części za lewym skrzydłem spoczywają chrześcijanie obrządków niekatolickich, natomiast w sektorze po stronie prawej znajduje się cmentarz żydowski. W głębi znajduje się ossuarium, a jeszcze dalej, na końcu głównej alei, budynek najstarszego w Europie krematorium. Na na przestrzeni minionych 150 lat cały ten obszar zapełniła ogromna liczba kaplic i nagrobków w różnych stylach — od realizmu, poprzez eklektyzm i symbolizm, aż po sztukę współczesną. Jedne z nich zadziwiają bogactwem i ogromem, inne swą niespotykaną formą, zaś jeszcze inne budzą wzruszenie prostotą emocjonalnego przekazu. Gdybym chciała napisać parę słów przynajmniej o najbardziej niecodziennych, powstałaby dość gruba książka; jednak nie sposób nie zatrzymać się choć przez chwilę przy tych, które z jakiegoś powodu szczególnie utkwiły mi w pamięci. I tak, nie mogę pominąć dwóch nagrobków znajdujących się w galerii obok Famedio, ozdobionych pięknymi rzeźbami z białego marmuru. Pierwsza przedstawia postać młodej, nagiej dziewczyny, natomiast druga — matkę trzymającą w ramionach małe dziecko. Na cmentarzu jest sporo nagości, jednak nie ma w tym ekshibicjonizmu ani niczego zdrożnego, to raczej przypomnienie o tym, że nadzy się rodzimy a ciało jest jedynie szatą, która po śmierci rozsypie się w proch. Zgodnie z modą panująca na przełomie XIX i XX wieku, znalazłam wiele posągów bardzo wymownych, jak piękna postać młodej kobiety z niemowlęciem na kolanach, anioł pochylający się nad maleństwem w kołysce, czy grupa składająca się z dwojga dzieci przytulonych do siebie, umieszczona na nagrobku, gdzie pochowano ich matkę.
P.S. (ad *)
Ten post powstał trzynaście lat temu. To szmat czasu, a od tamtej pory internet znacznie zwiększył swe zasoby i wiele się zmieniło w dostępie do niektórych informacji. Zagadka steli z czterema zdjęciami nie dawała mi spokoju, więc co jakiś czas wracałam do moich poszukiwań, które w dniu wczorajszym zakończyły się częściowym sukcesem.
Na włoskim portalu MyHeritage znalazłam mnóstwo osób o tym nazwisku, a nawet o zbieżnych imionach. Metodą eliminacji wykluczyłam część z nich i okazało się, że Mosè (1884–1922), Ines (1888–1908), Vittorio (1887–1909) i Euride (1890–1915) Menotti byli rodzeństwem. Trójka z nich z niewiadomych przyczyn zmarła młodo — Ines przeżyła dwadzieścia lat, Vittorio dwadzieścia dwa, a Euride dwadzieścia pięć. Najstarszy z nich, Mosè, zmarł w wieku trzydziestu ośmiu lat, więc również przedwcześnie. Mam pewność co do ich tożsamości, ponieważ przy nazwiskach zamieszczono miniaturki zdjęć — tych samych, które widnieją na steli.
To nie było jedyne odkrycie, ponieważ znalazłam notatkę, że mieli liczne rodzeństwo i ogółem było ich dziewięcioro. Poszperałam głębiej, i dopasowałam daty, dzięki czemu udało mi się ustalić wszystkie imiona. Ogółem były to trzy siostry i sześciu braci, którzy urodzili się na przestrzeni szesnastu lat, w następującej kolejności: Angelo (1881–1967), Maria (1882–1960), Mosè (1884–1922), Luigi (1884–?), Vittorio (1887–1909), Ines (1888–1908), Euride (1890–1915), Riccardo (1893–?), Aldo (1897–1963).
Wszystko wskazuje na to, że piątka rodzeństwa, która pozostała przy życiu, w ten sposób uczciła pamięć czwórki zmarłych, fundując dla nich symboliczne miejsce pamięci. Data śmierci Luigiego i Riccarda nie jest znana, lecz ponieważ ich imion nie ma na steli, można przypuszczać, że obydwaj żyli w momencie jej postawienia.
( akapit dodano 04.06.2025 r.)

Uwielbiam cmentarze. Przypominają, że wszystko przemija i nic nie jest dane na zawsze. I te wszystkie historie ludzkie, które kryją się za nagrobkami.
OdpowiedzUsuńCmentarz w Mediolanie jest niesamowity. Pozdrawiam.
Ja mam podobne odczucia, dlatego podczas moich wędrówek często zachodziłam na cmentarze, zwłaszcza te w małych, górskich wioskach. A Monumentale jest faktycznie wyjątkowym świadectwem włoskiej kultury.Pozdrawiam nawzajem!
UsuńTaką myśl wyraził również jeden z pisarzy biblijnych. który napisał,ze lepiej is do domu żałoby ja do domu wesela.... Jest nad czym myśleć.
UsuńPozdrawiam :)
Ja także bardzo lubię zwiedzać (tak, właśnie zwiedzać, a nie tylko odwiedzać) piękne nekropolie - pełnie ciekawych dzieł sztuki i pełne ludzkich historii; lektura zapisów na nagrobkach pozwala dopowiadać sobie losy tych, którzy są już po drugiej stronie. Całkiem niedawno odkryłam w sobie te "dziwne" (zdaniem mojej rodzicielki zamiłowanie do spacerów po starych cmentarzach. Mediolański aczkolwiek może sprawia wrażenie przytłaczającego monumentalnością niektórych budowli posiada wiele ciekawych "eksponatów". Scena Ostatniej wieczerzy - mnie zadziwiła. A dzisiejsze współczesne cmentarze takie zwykłe i nudne :( i zatłoczone w jeden dzień w roku. Jeden, jedyny, w który nie lubię ich odwiedzać, ale odwiedzam, bo tradycja...
OdpowiedzUsuńPamiętam Twój wpis o Pere Lachaise, który jakoś mi się skojarzył z Monumentale chociaż większego pdobieństwa chyba pomiędzy nimi nie ma. Ja też nie przepadam za atmosferą dzisiejszego dnia za to bardzo lubię dni poświąteczne, kiedy cmentarze są puste ale jeszcze stoją kwiaty i płoną znicze, zwłaszcza na tych starszych, gdzie nagrobki są skromniejsze i jest dużo starych drzew. A co do grobu rodziny Campari to przyznam, że byłam w szoku! Jednocześnie ze mną był tam jakiś pan, który też zwiedzał cmentarz i robił zdjęcia. Jakoś mimo woli odezwałam się do niego przysłowiem "Modestia umana ...i nie zdążyłam dokończyć bo on zrobił to za mnie mówiąc..non l'ha limiti..."Ale co kraj to obyczaj. Pozdrawiam!
UsuńIstotnie, trudno o dwa bardziej odległe cmentarze od tych, które pojawiają się dziś na naszych dwóch blogach :) Wielki, monumentalny, pełen zabytkowych (i zbytkownych) pomników, pełen dzieł sztuki - i ten drugi, właściwie wiejski, bardzo skromny. Skrawek ziemi.
OdpowiedzUsuńA każdy można czytać jak wielką księgę. Jedną wielką, pełną złoceń i pięknych miniatur a drugą uboższą ale też ciekawą. Rzeczywiście ta eklektyczna budowla jest dość... specyficzna :) Natomiast pomniki i historie, które za nimi się skrywają - nadzwyczaj ciekawe. I tajemnicza zagadka z pięknym epitafium... pozostanie tajemnicą.
Dziękuję za włoski wieczór:) i serdecznie pozdrawiam!
To dobre określenie cmentarza który istotnie można nazwać "wielką księgą"...Równiez pozdrawiam!
Usuńniezwykły...
OdpowiedzUsuńEureka! Odkrylam blog, ktory opisuje bliskie- nie tylko geograficznie- mi miejsca. Mysle, ze moglysmy minac sie nie raz na lombardzkich szlakach. Torno, San Pietro al Monte, Villa Balbianello i inne miejsca nad Jeziorem to nasze czeste niedzielne wypady.
UsuńOd dzis bede stalym gosciem na twoim blogu.
Sciskam. Renata z Desio
Cześć witam z przyjemnością, jak widzę byłyśmy nieomal sąsadkami! Ja dość długo mieszkałam w Limbiate a ostatnio pracowałam w Muggio, więc Desio miałam po drodze. Cieszę się że mnie odwiedziłaś, mam nadzieję że Ci spodobają się moje wpisy i nie znajdziesz w nich zbyt wielu nieścisłości. Serdecznie pozdrawiam!
UsuńJo > kiedy zobaczyłam u Ciebie zdjęcie z cmentarza, wiedziałam ze równiez Monumentale Cię zainteresuje!
UsuńNo faktycznie, dla mnie Muggiò i Limbiate (oraz pare innych) to moje zawodowe szlaki.
OdpowiedzUsuńA co do niescislosci, to nie ma obawy, nigdy nie mialam takiej wiedzy i dokumentacji;)
Alla prossima.
Renata
Cmentarze, czy to mediolanski czy zakopiański, zawsze przypominają mi, że życie to tylko przemijanie......Alina
OdpowiedzUsuńNo proszę a moi rodziciele właśnie wrócili z Toskanii. Pomyśleć, że po cmentarzach nie chodzili a spoglądając na ten mediolański mogli sporo stracić :)
OdpowiedzUsuńZabytkowy cmentarz to drugie najpiękniejsze miejsce po parku. Też sobie fundnę wpis o cmentarzu!
Mam nadzieję że rodziciele wrócili zadowoleni a pogoda dopisała. Czekam na Twój wpis, z pewnością zaskoczysz mnie czymś interesującym!
UsuńSzczęściarze, mają to o czym ja marzę...
OdpowiedzUsuńMyślę chodząc przez cmentarze.
Jak znaleźć grób mojej Babci w Mediolanie?
Czy ktoś mi pomoże? Proszę, jadę tam i chciałabym pochylić się nad jej grobem.
Bardzo przepraszam, że nie odpowiedziałam wcześniej, ostatnio rzadko zaglądam na bloga a z jakiegoś powodu nie przychodzą do mnie powiadomienia o nowych komentarzach na pocztę...jeśli Pani to przeczyta, to proszę napisać do mnie na maila który widnieje po prawej stronie bloga pod zdjęciem profilowym. Pozdrawiam;)
Usuń