Bergamo Alta i jego zabytkowa starówka to bez wątpienia jedno z najpiękniejszych miejsc w Lombardii. Północne Włochy wśród polskich turystów cieszą się ogromną popularnością, więc chyba nie ma osoby, która przynajmniej raz nie słyszała o tym mieście. Dzięki otwarciu portu lotniczego Orio al Serio położonego na jego obrzeżach, do Bergamo można dolecieć z wielu miast naszego kraju za stosunkowo niewielkie pieniądze.
Choć wielu z nas wciąż pamięta tragiczne doniesienia medialne z wczesnej wiosny 2020 roku, obecnie Górne Miasto w Bergamo na nowo zachwyca swoim spokojem, bogatą historią i uderzającym pięknem. Zapraszam wszystkich na spacer po zakątkach bergamskiej starówki, którą miałam okazję zwiedzać wspólnie z moją córką Martą.

Bergamo, ma bogatą historię, sięgającą czasów rzymskich. Jest to spore miasto, leżące u podnóża Alp Bergamskich, liczące ponad 120 tys. mieszkańców, dobrze skomunikowane z niedalekim Mediolanem i wieloma atrakcyjnymi miejscowościami, otaczającymi lombardzkie jeziora. Choć mogłoby się wydawać, że miasto tej wielkości nie oferuje przybyszowi zbyt wielu zakątków, gdzie w ciszy i spokoju można zatopić się w historii, to w przypadku Bergamo czeka nas miła niespodzianka.
Składa się ono z dwóch wyraźnie wyodrębnionych części, większa z nich to leżące na równinie Bergamo Bassa, czyli Dolne Miasto, zwarte, dobrze rozplanowane, z wieloma ciekawymi budowlami z różnych epok. Od chwili powstania było znaczącym ośrodkiem przemysłowo — handlowym, co widać po wielu okazałych urzędach i budynkach użyteczności publicznej. Na terenie Dolnego Miasta znajdziemy między innymi dworzec kolejowy i autobusowy, stadion, szpital, hotele, liczne sklepy, bary i restauracje.
Nie brakuje też obiektów oferujących strawę duchową — jest tu wiele zabytkowych kościołów, teatr im. Donizettiego, a przede wszystkim Akademia Carrara, muzeum, gdzie można zobaczyć wspaniałe obrazy malarzy ze szkoły weneckiej, - Tycjana, Veronese, Tintoretta i mojego ulubieńca Canaletta, którego kocham za wspaniałe weduty Wenecji, pełne światła i żywych, nasyconych kolorów. Dolna część Bergamo jest pełna życia i ruchu, jednak to nie wszystko, co ta miejscowość oferuje przybyszowi, gdyż jak wspomniałam powyżej, ma ona w zanadrzu wspaniałą niespodziankę, jaką jest Bergamo Alta, czyli Górne Miasto.


Aby poznać jego urocze zaułki i wspaniałe zabytki, należy udać się na wzgórze, gdzie od czasów Longobardów mieścił się ośrodek władzy. Władza ta wielokrotnie się zmieniała — panowali tu książęta z mediolańskiego rodu Viscontich, później Republika Wenecka, a za czasów Napoleona Bonaparte Bergamo weszło w skład Królestwa Włoch. Po Kongresie Wiedeńskim, wraz z całą Lombardią znalazło się w granicach Cesarstwa Austro-Węgierskiego, a na koniec stało się częścią odrodzonych Włoch.
Ta bogata historia zostawiła po sobie mnóstwo zabytków; całe wzgórze jest ich pełne i nie znajdziemy tam żadnych nowszych obiektów. Jedynym wyjątkiem jest kolejka szynowo- linowa, zwana we Włoszech funicolare, jednak również tutaj zadbano o to, aby ta użyteczna innowacja nie zniszczyła zabytkowego charakteru tej części miasta. Kolejka powstała w latach 80- tych XIX wieku, co ciekawe, zastosowano tu rozwiązanie podobne do tego, jakie znajdziemy w warszawskich ruchomych schodach na Placu Zamkowym, ukrywając górną stację kolejki w zabytkowym budynku Palazzo Suardi, jednym z najstarszych pałaców Bergamo, wzniesionym w XIV wieku.


Jak już wspomniałam na początku, Bergamo zwiedzałam z moją córką Martą, która przyjechała do mnie na Święta Wielkanocne. Każdy jej przyjazd był dla nas okazją do wspólnego zwiedzania i oglądania różnych ciekawych miejsc — tym razem wybór padł na niezbyt odległe Bergamo, gdzie przede wszystkim chciałyśmy zobaczyć spektakularne Górne Miasto.
Po krótkiej podróży pociągiem wysiadłyśmy na dworcu w Dolnym Mieście, skąd bez problemu trafiłyśmy do stóp wzniesienia, gdzie posadowiła się bergamska starówka. Aby dotrzeć na górę, mogłyśmy skorzystać z szybkiej kolejki funicolare, jednak wybrałyśmy Salita della Scaletta, uroczą drogę pieszą, dzięki czemu miałyśmy świetny widok na zielone zbocza wzgórza w wiosennej szacie i potężne mury obronne, wzniesione przez Wenecjan w XVI wieku.


Po pokonaniu sporej ilości schodów i kamiennego wiaduktu dotarłyśmy do Porta San Giacomo, pięknej bramy z białego marmuru, ozdobionej rzeźbą przedstawiającą lwa św. Marka, widomego znaku weneckiego panowania. Tuż za bramą, weszłyśmy w plątaninę wąziutkich, brukowanych uliczek, gdzie nasz wzrok przyciągały malownicze detale — balkony z kutego żelaza, śliczne okienka z małymi szybkami oprawionymi w ołów, wyblakłe freski, kamienne portale i wymyślne, mosiężne kołatki.
Wielokondygnacyjne budynki sprawiały, że ulice wyglądały niczym głębokie, niemal bezludne tunele. Jedynie w ścisłym centrum, na placykach przed popularnymi lokalami gastronomicznymi, widać było większe grupki osób. Była to przede wszystkim młodzież i turyści, ci ostatni niezbyt liczni, bo do rozpoczęcia sezonu było jeszcze dość daleko.



Nieco więcej ludzi zastałyśmy na Piazza Vecchia; nie było w tym nic dziwnego, ponieważ wraz z przyległym Piazza Duomo jest to serce miasta, ze wspaniałymi zabytkami, z których palma pierwszeństwa należy do kaplicy grobowej Bartolomeo Colleoniego. Ten dzielny kondotier wyróżniał się nie tylko wielką sprawnością jako żołnierz i dowódca. Cieszył się również wielkim szacunkiem współczesnych, ponieważ był człowiekiem lojalnym wobec swoich mocodawców, a do tego łaskawym zwycięzcą — nigdy nie dopuszczał do zwyczajowych rabunków i gwałtów wobec zwyciężonych.
Tu może zmartwię tych, którzy uwierzyli w pikantną legendę, co do atrybutów, mających związek z nazwiskiem i herbem Colleonich — nieprawdą jest, jakoby ów bohater miał trzy jądra! Co prawda trzykrotnie powtórzony wizerunek męskich genitaliów (coglioni) znajduje się w jego herbie, również przydomek, który z biegiem czasu stał się nazwiskiem, ma podobną proweniencję. Jednak jedno i drugie było notowane w tej rodzinie już na początku XII stulecia, a Bartolomeo żył w wieku XV, co jednoznacznie zaprzecza popularnej legendzie.
Niemniej cechowała go wielka duma rodowa i osobista, której dał wyraz, zamawiając sobie imponujący grobowiec. Jest to wspaniały monument w renesansowym stylu, wyróżniający się na tle otaczających go późnogotyckich budowli. Twórcą projektu i jego głównym wykonawcą był Giovanni Antonio Amadeo, znany również z tego, że miał znaczący udział w stworzeniu wspaniałych dzieł dla Certosy nieopodal Pavii (pisałam o niej w poście pt. Certosa di Pavia, czyli pustelnia nieopodal Pawii). Nie będę szczegółowo opisywać kaplicy i jej detali, gdyż jest to trudne bez nieskończonego mnożenia pochlebnych przymiotników. Jest to budowla bardzo wysmakowana, z fasadą ozdobioną licznymi elementami z marmuru w kolorze białym, szarym i różowym oraz niezbyt dużą, ale bardzo dekoracyjną rozetą. Również wnętrze kaplicy budzi zachwyt dzięki pięknym obrazom, licznym posągom i płaskorzeźbom. Całe to bogactwo tworzy harmonijną, choć dość kokieteryjną całość i szczerze mówiąc, mimo obecności sarkofagów, nie przytłacza grobową atmosferą. W kaplicy spoczął nie tylko Bartolomeo, jeszcze za jego życia pochowano tu córkę Colleonich, Medeę, która zmarła w wieku piętnastu lat.
Choć jak już wspomniałam, nie był to absolutnie szczyt sezonu turystycznego, wewnątrz było dużo ludzi i panowało spore zamieszanie, co uniemożliwiało dokładne przyjrzenie się wszystkim interesującym detalom. Mimo to trudno było nie dostrzec, że na życzenie fundatora powstał monument naprawdę wyjątkowy.
Kaplica Colleonich w pewnym sensie jest częścią bazyliki Santa Maria Maggiore, gdyż powstała w miejscu jej dawnej zakrystii, jednak ma osobne, zewnętrzne wejście, tuż obok portalu, który prowadzi do wnętrza kościoła.
Ciekawostką jest to, że sama bazylika nie posiada zwyczajowej, okazałej fasady z głównym wejściem, w zamian za to, są tu dwa piękne portale z rzeźbami, przedstawiającymi postacie świętych, Chrystusa i apostołów, autorstwa Giovanniego da Campione. Północny portal ozdobiono dwoma lwami wykutymi w czerwonym marmurze, natomiast przy południowym także zobaczymy dwa lwy, tym razem z marmuru w kolorze białym, natomiast nieopodal znajdziemy jeszcze dwa inne, mniej ozdobne wejścia. Bazylika z zewnątrz zachowuje surowy styl romański, natomiast jej wnętrze w XVII wieku poddano restrukturyzacji, nadając mu barokowy wystrój, jednak mimo tych zmian w katedrze nadal można zobaczyć pozostałości fresków z XIV wieku.
Nieopodal kaplicy Colleonich znajduje się jeszcze jedna część kompleksu należącego do Piazza Duomo, jest to baptysterium, które mimo ciekawej formy i ładnej, marmurowej okładziny, na tle kaplicy prezentuje się dość skromnie. Plac zamyka katedra pod wezwaniem św. Aleksandra, jej budowę rozpoczęto pod koniec XV wieku, jednak prace zakończono dopiero w ostatnich latach XVII stulecia. W XIX wieku świątynia znów poddano licznym zmianom, między innymi dodano jej elegancką fasadę z białego marmuru.
Ciekawą informacją jest to, że w okolicy Bergamo, w małej wiosce Sotto il Monte, urodził się Angelo Giuseppe Roncalli, znany jako papież Jan XXIII, kanonizowany w 2014 roku. W jednej z kaplic katedry przechowuje się jego tiarę, trumnę oraz kilka przedmiotów osobistych.
Ze względu na zakaz używania flesza, zrezygnowałam z robienia zdjęć we wnętrzach kompleksu, gdyż w słabo oświetlonych pomieszczeniach było dość trudno o ich przyzwoitą jakość. Poza tym szczerze mówiąc, w owym czasie nie myślałam o prowadzeniu bloga, więc też nie czułam potrzeby fotografowania wszystkiego, jak to miało miejsce nieco później.
Tuż obok Duomo możemy zobaczyć inne ważne zabytki Bergamo, jednym z nich jest XII wieczne Palazzo della Ragione, przez wieki będące politycznym centrum miasta. Palazzo, podobnie jak wiele podobnych budowli tego typu, jest wzniesione (zdawać by się mogło) w odwróconym porządku — ciężki masywny korpus posadowiono na raczej lekkim portyku loggii. Ten porządek miał ważne uzasadnienie — w dobie ciągłych walk o panowanie nad miastem, Sala Rady niejednokrotnie bywała ostatnim schronieniem jego władz przed uzbrojonymi konkurentami lub rozsierdzonym tłumem niezadowolonych współmieszkańców...
Jedyną w swoim rodzaju ciekawostką tego budynku jest Meridiana, podłogowy gnomon albo inaczej zegar słoneczny, będący jednocześnie kalendarzem, zbudowany w XVIII wieku. Jego działanie polega na tym, że po posadzce, gdzie umieszczono marmurowe płyty z odpowiednimi znakami, przesuwa się promień słońca, w sposób adekwatny do pory dnia i roku. Niegdyś był on niezawodny w swoich wskazaniach, jednak obecnie z racji przesunięcia osi Ziemi nie jest już tak dokładny, jak w czasach kiedy go zbudowano.
Pod arkadami loggii można przejść z Piazza Duomo na Piazza Vecchia, gdzie po przeciwnej stronie placu znajduje się śliczna fontanna z różowego marmuru. Za nią wznosi się Palazzo Nuovo, z piękną neoklasyczną fasadą z marmuru w kolorze białym. Jest to siedziba biblioteki im. Angelo Mai, instytucji bardzo ważnej dla włoskiej kultury z uwagi na wielką wartość historyczną posiadanych zbiorów. Obecnie biblioteka posiada ok. 700 tys. woluminów, w tym inkunabuły, starodruki, autografy i manuskrypty, a także fotografie i czasopisma.

Innym interesującym zabytkiem jest znajdująca się nieopodal Torre Civica, czyli Wieża Miejska, wzniesiona w XI- XII wieku. Obecnie służy jako punkt widokowy, a na górę można wjechać windą, jednak w przeszłości pełniła wiele funkcji — była wieżą mieszkalną, siedzibą podesty, a nawet więzieniem. Kilkakrotnie przebudowywana i podwyższana, obecny kształt przybrała w XIX wieku. W okresie średniowiecza wieżę wyposażono w zegar i dzwony — największy z nich, zwany Campanone, waży 7 ton. Zgodnie z tradycją dzwon bije sześćdziesiąt razy w południe, tyleż samo o godzinie dziewiątej, jeśli zbiera się Rada Miejska, natomiast aż sto osiemdziesiąt razy o godzinie dwudziestej drugiej, co niegdyś było sygnałem dla mieszkańców, że należy zamknąć miejskie bramy, a w domach zgasić światła.
Chodząc po mieście, zatoczyłyśmy wielkie koło; po drodze mijałyśmy małe sklepiki z lokalnymi produktami o pięknie zaaranżowanych wystawach z wielkanocnymi akcentami, przytulne bary i kawiarenki. Ta część miasta jest naprawdę urzekająca, a możliwość podziwiania jej urody w ciszy i spokoju, nadała naszej wycieczce dodatkowy walor. Być może, w pełni sezonu turystycznego to się zmienia, nie wiem, ponieważ nie miałam takiego doświadczenia, jednak dla nas było to miejsce, gdzie miałyśmy wrażenie, że naprawdę czas się zatrzymał.
Spacerując, dotarłyśmy na wzgórze św. Eufemii, gdzie już w średniowieczu mieściła się twierdza zwana Rocca di Bergamo. Na przestrzeni wieków Rocca była poddawana różnym modernizacjom i ulepszeniom, gdyż z racji swego dominującego położenia, zawsze stanowiła bardzo ważny element miejskich umocnień.


Współcześnie w cytadeli mieści się Muzeum Historyczne, natomiast na jej dziedzińcu odbywają się uroczystości o charakterze patriotycznym. Z twierdzy można podziwiać wspaniały widok na niezbyt odległe Alpy Orobie i również bardzo malowniczą, bliższą okolicę. Osobiście urzekła mnie piękna zielona łąka rozciągająca się na zboczu wzgórza, świetne miejsce odpoczynku dla kotów i ludzi...
Dla porządku dodam, że w Bergamo był jeszcze jeden zamek, zwany Castello di San Vigilio. Jego ruiny z imponującą wieżą znajdują się na wysokim wzgórzu, będącym świetnym punktem widokowym — podobnie jak do Bergamo Alta można tam dojechać kolejką szynowo-linową.
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć więcej zdjęć uroczych zakątków Bergamo i elementów Meridiany jest link do albumu