***
…. I czuję, jak w milczeniu nocy
***
Czytelników bloga zachęcam do dzielenia się swoimi refleksjami i pozostawiania komentarzy — w miarę możliwości odpowiadam na nie na bieżąco. Ze względu na spam jakiś czas temu podjęłam decyzję o moderacji wszystkich wypowiedzi, które z tego powodu pojawiają się z niewielkim opóźnieniem. Ma to jednak tę zaletę, że dzięki temu żaden głos nie zostanie przeoczony, nawet w przypadku starszych postów.
Widzę P..... jego niewinne oczy i złote loczki czterolatka, miłego dziecka, takiego grzecznego i dobrze ułożonego; kilka lat krótka później migawka — moment, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam jego strach i zagubienie....
Tyle wcieleń P..... pamiętam, każdy z nich był inny, lecz który z nich prawdziwy? Jego życie stało się teatrem, gdzie wciąż zmienia się maski oraz przebrania, aż nikt już nie wie, jak naprawdę wygląda aktor...
P...... w pewien szczególny sposób był punktem odniesienia w moim życiu. Nasze kontakty, później tak rzadkie, zostawały w mojej pamięci niby kamienie wyznaczające drogę — kiedy dowiedziałam się o jego śmierci, było to tak, jakby umarła część mnie. Na zawsze też pozostało we mnie poczucie, że P...... swoim życiem zapłacił cenę, jaką mógł zapłacić każdy z nas, jednak być może inni mieli szczęście, którego jemu zabrakło, a może mimo swoich win wykpili się od zapłaty? W noc po tym, jak zamknął za sobą ostatnie drzwi, modliłam się o spokój dla jego duszy i o znak dla mnie; prosiłam o wskazówkę, dlaczego tak się dzieje, że nici życia plączą się w węzeł nie do rozwikłania? Moja prośba została wysłuchana, tej nocy miałam sen i wiem, że była to odpowiedź na moje pytania. Śniłam, że jestem w domu, gdzie nieco wcześniej pracowałam z pacjentem umierającym na raka. Ale to nie on był ważny, jego tam nawet nie było, jedynie jego żona i jakiś mężczyzna, krewny, czy znajomy. Znalazłam się w tym domu, ponieważ miało się odbyć jakieś przyjęcie, na które również ja byłam zaproszona.Błądzimy, a nasze błędy są niczym kamienie — każdy z nich może uruchomić lawinę, która nas przygniecie i zetrze na proch. Jak się ustrzec przed tą lawiną, zatrzymać w decydującym momencie, zanim popełnimy błąd nie do naprawienia i zapłacimy najwyższą cenę?
Czytelników bloga zachęcam do dzielenia się swoimi refleksjami i pozostawiania komentarzy — w miarę możliwości odpowiadam na nie na bieżąco. Ze względu na spam jakiś czas temu podjęłam decyzję o moderacji wszystkich wypowiedzi, które z tego powodu pojawiają się z niewielkim opóźnieniem. Ma to jednak tę zaletę, że dzięki temu żaden głos nie zostanie przeoczony, nawet w przypadku starszych postów.