Powitanie.


Witam wszystkich czytelników, zarówno tych stałych, jak i okazjonalnych, zainteresowanych urodą północnych regionów Włoch. Znajdziecie tu kontynuację mojego bloga pod tym samym tytułem http://sukienkawkropki.blox.pl/html. Dla zachowania ciągłości, postanowiłam przenieść w to miejsce część moich starych postów, uaktualnionych i poprawionych. Mile są widziane komentarze, jak również pytania osób, które wybierają się w opisywane przeze mnie strony.
Na wszystkie z przyjemnością odpowiem!

środa, 10 lipca 2013

Lombardia. Sirmione, Rocca Scaligera czyli zamek na wodzie.


O Sirmione, delle penisole e delle isole pupilla, quante nei limpidi laghi
e nel vasto mare l'uno e l'altro Nettuno regge,
quanto volentieri e gioioso ti rivedo!


O Sirmione, źrenico wysp i półwyspów jakimi  w przejrzystych wodach jezior i na rozległym morzu Neptun zarządza, jak chętnie i z jaką radością znów cię widzę!
(tłumaczenie własne)

Tak przeszło dwa tysiące lat temu (co prawda nie po włosku lecz po łacinie, ale nie znalazłam wersji oryginalnej) pisał rzymski poeta Katullus urodzony w niedalekiej Weronie, który miał swą willę w Sirmio, jak w starożytności zwano dzisiejsze Sirmione. Leży ono na wydłużonym półwyspie jaki wąskim klinem zanurza się w błękitnych wodach północnej części jeziora Garda, i uchodzi za jedno z najpiękniejszych miasteczek w tej okolicy.

 Po raz pierwszy usłyszałam o tej miejscowości w dzienniku telewizyjnym RAI 3, który w dużej części składa się z  lokalnych wiadomości a także nadaje króciutkie reportaże z różnych interesujących miejsc na terenie regionu. Pokazano wtedy grupę turystów wchodzących po zwodzonym moście do zamku, którego mury wyrastały wprost z wód jeziora. Patrzyłam na ten widok jak urzeczona, bo budowla wydała mi się nieopisanie piękna. Widok ten utkwił mi w pamięci, lecz z uwagi na znaczną odległość od Limbiate i zwiazane z tym trudności komunikacyjne, odłożyłam projekt tej wycieczki na bliżej nieokreśloną przyszłość. W zasadzie trafiłam tam przypadkiem, kiedy postanowiłam odwiedzić dom d'Annunzia w Gardone Riviera. W tym celu pojechałam pociągiem do Desenzano, gdyż wymyśliłam sobie, że stamtąd popłynę dalej statkiem. Jednak nieco się spóźniłam na poranny rejs w kierunku południowym, i w związku z tym musiałam zmienić plan, aby nie stracić okazji zobaczenia czegoś nowego. Z tego powodu zdecydowałam się na wycieczkę po północnej części  jeziora, co zresztą nie było dla mnie niemiłe, gdyż dawało mi możliwość zwiedzenia Sirmione i zobaczenia zamku, który kiedyś zrobił na mnie tak wielkie wrażenie.Wykupiłam bilet na statek płynący do miejscowości Garda, od której jezioro wzięło swą nazwę. W drodze powrotnej miał on zawijać do Lazise, Bardolino i właśnie Sirmione. Kiedy wypłynęliśmy na pełne wody okazało się, że mimo stosunkowo ładnej, słonecznej pogody jaka panowała na lądzie, nad jeziorem unosiła się foschia sprawiająca, że jego odległe brzegi wyglądały niczym przysłonięte  muślinową zasłoną a okoliczne wzniesienia zaledwie się rysowały na tle błękitnego nieba. Znałam podobne zjawisko z wycieczek na jezioro Como i Maggiore; jednak tu ogromny obszar wody po prostu zlewał się z niebem przyjmując jego lazurowy kolor. Ponad brzegami unosiły się obłoki, które niczym delikatne strzępki waty wskazywały kierunek wiatru nadciągającego od gór.

Początkowo czułam ogromne rozczarowanie, gdyż sądziłam że będę miała okazję podziwiania okolicznej panoramy, a tymczasem statek dość długo płynął zanurzony w tym oceanie niebieskości i w ciszy, którą zakłócał jedynie odgłos jego silników. Tylko raz nieopodal przemknął  inny statek zmierzający w przeciwną stronę, a oprócz niego spotkaliśmy jedynie kilka żaglówek, które bezszelestnie sunęły przed siebie.Wody jeziora chwilami zmieniały odcień na turkusowy a na grzbietach fal pojawiały się złociste błyski światła.Wyglądało to po prostu zjawiskowo, i po początkowym zawodzie zaczęłam się rozkoszować tym bezmiarem błękitu, który sprawił, że odległe brzegi jeziora zdawały się należeć do innego świata. Myślę, że podobne uczucia towarzyszyły także innym pasażerom, gdyż na statku nie było zwykłego zamieszania i nie słyszało się głośnych rozmów, jak gdyby wszyscy jednocześnie poczuli nieodpartą chęć wchłonięcia w siebie tego spokoju, przesyconego bezkresnym lazurem nieba i wody...

Jednak czas mijał, i  brzegi, dotąd dalekie, zaczęły się zbliżać; jednocześnie poprawiała się widoczność, gdyż wiatr wiejący od strony okolicznych wzniesień przeganiał foschię. W nabrzeżnych miejscowościach pięknie świeciło słońce, więc tym razem mogłam do woli  podziwiać okoliczny krajobraz. Ponieważ rejs po tej części jeziora nie należy do najkrótszych a ja miałam w planie dłuższy pobyt w Sirmione, zadowoliłam się jedynie krótkim spacerem  w miasteczku Garda, gdzie krążyły tłumy turystów rozleniwionych upałem. Po obejrzeniu  kilku malowniczych uliczek ponownie wsiadłam na statek, który tym razem trzymał się nieco bliżej brzegu co pozwoliło mi lepiej przyjrzeć się tej okolicy.

W oddali  na tle horyzontu widać było charakterystyczne zarysy wieży wzniesionej dla upamiętnienia strasznej batalii pod Solferino, niestety słońce stało dość wysoko i dawało wielką ilość rozproszonego światła co sprawiło, że zdjęcia jakie zrobiłam nie wyszły najlepiej. Niebawem przed nami ukazał się wschodni brzeg długiego półwyspu i można było dostrzec domy w Sirmone, oraz wieże i mury zamku. Statek powoli opływał cypel na którym znajdują się antyczne ruiny okazałej rzymskiej willi, zwane "Grotte di Katullo". Przypisywanie poecie tytułu własności do tej rezydencji nie ma żadnego pokrycia w faktach historycznych, gdyż co prawda posiadał on tu swoją posiadłość, lecz dziś nic nie wiadomo  o tym, gdzie się znajdowała.


U stóp tych imponujących ruin widać było mnóstwo plażowiczów, których przyciągnął w to miejsce wspaniały żółty piasek i płytka woda, zachęcająca do bezpiecznej kąpieli.Wreszcie statek zawinął do portu w Sirmione, więc po wyjściu na ląd mogłam się udać na zwiedzanie zamku. Prowadzi do niego kilka uliczek, lecz najpiękniej prezentuje się on od strony sporego placu usytuowanego nieopodal portu.


 Rocca Scaligera to rzeczywiście prześliczna budowla, mimo iż od początku jej funkcja była zdecydowanie militarna. Budowę zamku rozpoczęto w XIII a zakończono w XIV stuleciu, na rozkaz Leonardina z rodziny della Scala, która w owych czasach rządziła w pobliskiej Weronie.  Składa się on z wysokiej centralnej wieży i niezbyt okazałego korpusu głównego otoczonego wysokim murem z wieżami narożnymi, oraz głęboką fosą i zwodzonym mostem. Oprócz tego jest tu system rozgałęzionych murów obronnych wybiegających wprost w wody jeziora. Zamek widziany z bliska "na żywo" wydał mi się jeszcze piękniejszy, niż moje o nim wyobrażenie, jednak ten zachwyt sięgnął zenitu, kiedy znalazłam się na szczycie 47 metrowej centralnej wieży skąd było widać jak na dłoni zarówno jego oryginalny obrys jak i otaczające go urocze domki w Sirmione. Zamek zbudowano z szarego kamienia zaś blanki pokryto dachówkami w kolorze terakoty, co przepięknie ożywia jego bryłę i podkreśla zarys budowli na tle błękitnego nieba.
Część murów zakończono ozdobnym krenelażem "alla ghibellina" który we Włoszech nosi dźwięczną nazwę "merlato" czyli blankami w kształcie jaskółczego ogona. Widok tej architektury tak eleganckiej, mimo typowo obronnej funkcji urzekł mnie swoją urodą, więc długo patrzyłam w dół na mury, gdzie spacerowali liczni odwiedzający. Ja również wybrałam się na taką przechadzkę, i tu znowu nie mogłam się napatrzeć na nieoczekiwane perspektywy, które się przede mną otwierały, w miarę jak pokonywałam kolejne ganki, schody i przełazy. W sumie spędziłam tam sporo czasu, lecz ponieważ czekał mnie jeszcze powrót statkiem do Desenzano a następnie dość długa jazda pociągiem, musiałam pomyśleć o powrocie. Po drodze do portu zrobiłam jeszcze spacer  uliczkami tego uroczego miasteczka, które słynie również ze swoich leczniczych źródeł, co przyciąga do Sirmione wielu amatorów odnowy biologicznej. Niestety, zabrakło mi czasu aby obejrzeć "Grotte di Katullo" i muzeum starożytności, czego bardzo żałowałam. Z tego powodu nawet nosiłam się z zamiarem powrotu w te strony, jednak podobnie jak inne projekty tego rodzaju, również i ten spalił na panewce, gdyż miałam wiele podobnych planów i miejsc które chciałam zobaczyć, a do tego były przecież także moje ukochane Prealpy, gdzie ciągnęło mnie serce...Dłuższe urlopy spędzałam w Polsce, więc na włoskie wycieczki pozostawały mi jedynie pojedyncze dni wolne pomiędzy dyżurami, i raczej nie mogłam sobie pozwolić na kilkudniowe wypady. Mimo wszystko nie mogę narzekać, ponieważ zrealizowałam wiele z tych zamierzeń, a miejsca jakie udało mi się odwiedzić w większości rzeczywiście były warte zobaczenia i na zawsze pozostaną w mej pamięci...

Zachęcam do obejrzenia pozostałych zdjęć z Lago di Garda i Sirmione w Googlach+


lub na Picasie


13 komentarzy:

  1. idealne miejsce na wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za odwiedziny ale dziwnym trafem post się opublikował zanim go skończyłam...Podejrzewam moją kotkę, która lubi spacerować po klawiaturze kiedy tylko wyjdę z pokoju. Pozdrawiam i zapraszam do przeczytania zakończenia i obejrzenia zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda,że nad naszym morzem takich widoków brakuje. :)
    Pozdrawiam gorąco. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i tak jest piękne ze swoimi plażami i wydmami, choć nie powiem że wizyta w Sirmione sprawiła mi przykrość...Wzajemnie pozdrawiam!

      Usuń
  4. Właśnie to trwanie na wodzie ciągnie mnie do Wenecji, więc sądzę, że i to miejsce przypadłoby mnie do gustu. A kotce może załóż własnego blogu to nie będzie przeszkadzać ci na twoim :)

















    o Wenecji, dlatego sądzę, iż zamek na wodzie i mnie przypadłby do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też oczarowała Wenecja z tego samego powodu, zresztą zawsze takie budowle wyrastające wprost z wody robią niesamowite wrażenie. Sirmone jest prześliczne, pewnie by Ci się spodobało, chociaż jak dla mnie było zbyt wiele ludzi ponieważ pojechałam tam środku sezonu. W maju albo we wrześniu byłoby milej bo pogoda także dopisuje a ludzi nieco mniej. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Pięknie piszesz a zamek rzeczywiście niesamowity. Zawsze napawają mnie niebotycznym zdumieniem budowle wyrastające prosto z wody. I to bez znajomości współczesnych technologii przecież, stareńkimi metodami! Nadzwyczajne! BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki BBM! Ja też się zastanawiałam jak kiedyś sobie z tym radzono, pewnie za pomocą pali drewnianych, aż dziw że to stoi i ma się dobrze przez tyle stuleci i nie widać żeby ząb czasu zrobił jakieś ubytki w strukturze. Zresztą zawsze widok budowli wzniesionych w różnych niecodziennych miejscach na wodzie albo gdzieś wysoko w górach każe myśleć o tym ile ludzkiego wysiłku to kosztowało...

      Usuń
  6. Zamek wspaniale się prezentuje i widać na pięknych zdjęciach, że warty jest odwiedzenia. Często jest, że miejsca o których dowiemy się przypadkiem są piękniejsze i ciekawsze od tych o których trąbi każdy przewodnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istotnie zamek jest śliczny i malowniczy! A co do interesujących miejsc to we Włoszech jest ich naprawdę mnóstwo w każdym regionie i można tam znaleźć prawdziwe perełki. Swego czasu kupiłam sobie świetny przewodnik "Italia da scoprire" gdzie opisano wiele mniej znanych miejsc do odkrycia. Niestety było to tuż przed moim powrotem do Polski więc nie zrobiłam z niego użytku ale zawsze mogę sobie poczytać!

      Usuń
  7. Ten zamek na wodzie jest niesamowity, oglądnęłam go sobie na picasie, zachwycający.
    Całe Sirmione jest zresztą urokliwe, aż ciagnie, żeby to zobaczyc na włąsne oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe jezioro Garda jest piękne ale ja niestety nie widziałam południowej części która leży wśród gór...Cieszę się że podzielasz mój zachwyt dla Sirmione, które rzeczywiście czaruje!

      Usuń