piątek, 29 sierpnia 2025

Warmińskie historie. Lidzbark Warmiński, uroczy świadek doniosłej przeszłości

.

Widok z góry na dachy Zamku Biskupów Warmińskich pokryte czerwoną dachówką oraz na zamkową wieżę z zegarem. W tle, po lewej stronie, widoczna jest fosa zamkowa otoczona zielenią, a dalej panorama miasta z domami i gęstymi lasami na horyzoncie.

Lidzbark Warmiński to jedno z najciekawszych historycznych miast na mapie województwa warmińsko-mazurskiego. To kameralna miejscowość, która zachwyca swym nieuchwytnym, klimatem — malownicza pełna zieleni przestrzeń, gdzie wielka historia dawnego księstwa biskupiego łączy się z codziennym życiem mieszkańców. Oprócz imponującego zamku biskupów warmińskich znajdziemy tam również inne cenne pomniki przeszłości i urokliwe zakątki. Współczesny Lidzbark Warmiński uchodzi za oazę spokoju, jednak jego przeszłość była pełna burzliwych wydarzeń. Mimo to, miasteczko choć niewielkie ma naprawdę dużo do zaoferowania i oprócz rzeczy oczywistych, których nie sposób pominąć podczas zwiedzania, bez trudu można tam odkryć coś nowego.

Wybrałam się tam z moją wnuczką Mają, planowałyśmy tę wycieczkę od kilku lat, lecz zawsze coś stawało nam na przeszkodzie. Maja po tacie jest półkrwi Mazurką, więc jako lokalna patriotka postanowiłam, że pokażę jej kilka ważnych miejscowości na mapie północno-wschodniej Polski, by przybliżyć jej naszą małą ojczyznę. Niektóre z nich, jak Frombork, Olsztyn czy Lidzbark, leżą na historycznej Warmii; obecnie te dwie krainy stanowią jeden region, chociaż dla wielu mieszkańców przynależność do jednej z nich i jej tradycji nadal nie jest sprawą obojętną.

Zabytkowa Wysoka Brama w Lidzbarku Warmińskim, wzniesiona z czerwonej cegły z charakterystycznym dachem z dachówki i blendami na elewacji. Przed bramą znajduje się wybrukowany plac z letnim ogródkiem restauracyjnym pod dużym parasolem, a po bokach widoczne są ozdobne trawy w donicach oraz kamienice.

Wąskie przejście między potężną, okrągłą basztą z czerwonej cegły a przylegającymi do niej miejskimi kamieniczkami. Na parterze jednej z kamienic mieści się sklep odzieżowy z witryną i schodkami, przy których ustawiono donice z kolorowymi kwiatami.

Szeroki deptak wyłożony kostką brukową w historycznym centrum miasta, wzdłuż którego stoją zabytkowe i odnowione kamienice. Po lewej stronie widoczne są kolorowe flagi promocyjne, latarnia miejska oraz szyld Społem, a w oddali majaczy wieża Wysokiej Bramy. Po prawej stronie mieści się ogródek kawiarniany pod parasolami, otoczony zielenią w donicach.

Młode drzewo liściaste o gęstej, kulistej koronie z zielonymi liśćmi, rosnące przy wybrukowanym deptaku w mieście. W tle widoczny jest jasny budynek z jednej strony oraz pomarańczowa kamienica po drugiej stronie ulicy, którą spacerują przechodnie.

Widok z dziedzińca lub murów zamkowych na panoramę Lidzbarka Warmińskiego z dominującą w tle strzelistą wieżą kościoła św. Piotra i Pawła. Na pierwszym planie znajduje się parking z kilkoma samochodami za metalowym ogrodzeniem oraz zielone trawniki z młodymi drzewkami.

Moje pierwsze spotkanie z Lidzbarkiem Warmińskim miało miejsce bardzo dawno temu, bo podczas wycieczki szkolnej na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Bardzo dobrze pamiętam tę wycieczkę, która trwała kilka dni — odwiedziliśmy wtedy Frombork, Gdańsk, Elbląg i właśnie Lidzbark. Podobnie jak Ostróda, a także większość miast na Warmii i Mazurach, miejscowość w owym czasie przedstawiała widok wręcz przygnębiający. Z wojennej pożogi pozostało zaledwie 20% miejskiej substancji, stan ocalałych budynków pozostawiał wiele do życzenia, natomiast puste odgruzowane place częściowo zabudowano niewysokimi klockowatymi blokami. 

Od przewodnika dowiedzieliśmy się, że mimo niepozornego wyglądu Lidzbark ma bardzo bogatą historię, sięgającą czasów, kiedy te ziemie zasiedlali pogańscy Prusowie, w połowie XIII wieku podbici przez Krzyżaków, którzy za pomocą ognia i miecza nawracali ich na wiarę chrześcijańską. Świadectwem tamtych czasów jest pierwotna, pruska nazwa grodu, która brzmiała Lecberg. Krzyżacy po zdobyciu dominacji na tych terenach dla umocnienia nowej religii powołali biskupstwo ze stolicą w Heilsbergu (Święta Góra), jak od tej pory nazywano tę miejscowość, a Warmia na pięć wieków stała się księstwem i udzielnym majątkiem kościelnych dostojników. 

W pierwszej połowie XV wieku Lidzbark (dla uproszczenia będę używać obecnej nazwy) przystąpił do Związku Pruskiego, który uznawał zwierzchność króla Polski, co kilkadziesiąt lat później poskutkowało przyznaniem biskupowi warmińskiemu fotela w polskim senacie. W tym samym czasie sąsiednie Mazury początkowo pozostawały pod władaniem Krzyżaków a po sekularyzacji zakonu — elektora Prus. Ta sytuacja trwała aż do pierwszego rozbioru Polski, kiedy Warmię wcielono do Królestwa Prus, a biskup stracił swe książęce prerogatywy. Po drugim rozbiorze rezydencję biskupstwa przeniesiono do Olsztyna, co spowodowało, że Lidzbark stracił swą dotychczasową pozycję.

Wysoka, kilkukondygnacyjna wieża kościelna z czerwonej cegły, zwieńczona ozdobnym, miedzianym hełmem z iglicą. Kościół wyłania się spoza gęstej ściany zielonych drzew i krzewów dużego parku miejskiego w blasku popołudniowego słońca.

Gotycki kościół z czerwonej cegły z wysoką wieżą i mniejszą sygnaturką, otoczony murowanym ogrodzeniem. Na pierwszym planie przepływa rzeka, nad którą rozciąga się zielony pas trawy z krzewami, a po lewej stronie widoczny jest fragment barierek mostu.

Fragment elewacji gotyckiego kościoła z czerwonej cegły z ozdobnymi, białymi blendami w kształcie ostrołuków. Budynek stoi za ceglanym murem, pod którym rozciąga się zadbany, zielony trawnik z rabatami pełnymi białych i różowych kwiatów, tuż przy brzegu rzeki.

Zabytkowy, bogato zdobiony budynek z czerwonej cegły o spadzistym dachu, przypominający plebanię lub pałacyk, stojący w sąsiedztwie ceglanego muru obronnego. Przed budynkiem ciągnie się zielona ścieżka z kwitnącymi różami, a po prawej stronie rosną gęste, wysokie drzewa nad wodą.

Uliczka wyłożona kostką brukową biegnąca wzdłuż wysokiego muru z czerwonej cegły, nad którym góruje rzeźba przedstawiająca postać świętego na postumencie. W tle widoczny jest fragment innego budynku o jasnej elewacji i spadzistym dachu oraz czubek kościelnej wieżyczki.

Jasne i przestrzenne wnętrze gotyckiego kościoła, patrząc wzdłuż nawy głównej w stronę ołtarza. Uwagę zwracają wysokie, białe filary przechodzące w geometryczne, gwiaździste sklepienie z czerwonymi żebrami, a po bokach stoją drewniane ławki i zdobione ołtarze boczne.

Kolaż dwóch zdjęć przedstawiających wnętrze świątyni. Po lewej stronie widać widok na nawę główną z gwiaździstym sklepieniem i ołtarzem w głębi, natomiast po prawej stronie zbliżenie na drewniany chórek, wysokie ściany z ostrołukowym oknem witrażowym oraz ołtarz

Bogato rzeźbiony, drewniany ołtarz główny w neogotyckim stylu, pełen złotych detali i figur świętych, umieszczony w prezbiterium kościoła. Ołtarz stoi na podwyższeniu z marmurowych stopni, przed którym ustawiono kompozycje ze świeżych kwiatów, a w tle widoczne są wysokie witraże.

Kolaż dwóch zdjęć przedstawiających wnętrze gotyckiego kościoła. Po lewej stronie widoczne jest zbliżenie na wiszący, złoty żyrandol z figurą Matki Boskiej na tle białego filaru i sklepienia z czerwonymi żebrami. Po prawej stronie widać drewniany chór muzyczny z monumentalnymi organami o licznych, srebrnych piszczałkach, pod którymi znajduje się ostrołukowe wejście do świątyni.

Z czasów tej minionej świetności w mieście pozostał wspaniały zamek, średniowieczny kościół farny pod wezwaniem św. Piotra i Pawła pełniący również rolę kolegiaty oraz jedna z bram. Świątynię wzniesiono z czerwonej cegły, jest ona naprawdę okazała i godna dawnej stolicy biskupstwa. Wewnątrz architektonicznie nieco przypomina wnętrze katedry we Fromborku, jednak jeśli chodzi o wystrój, tu jest on wiele skromniejszy. Mimo to całość robi wielkie wrażenie dzięki białym ścianom, od których pięknie odbija czerwony kolor żebrowań na gwiaździstym sklepieniu i ciemne drewno oraz złocenia bocznych ołtarzy. Kościół stoi tuż nad rzeką Łyną, która wraz ze swoim dopływem Symsarną niegdyś tworzyła naturalną fosę, za którą wzniesiono mury otaczające tę część miasta, więc ta masywna budowla o wysokiej wieży stanowiła istotną część jego umocnień. 

Kiedy przyjechałyśmy do miasteczka, na początek postanowiłyśmy obejrzeć je z grubsza, zanim udamy się do dawnego zamku biskupów, który był głównym celem naszej wycieczki.* Lidzbark bardzo nam się spodobał — mimo ran odniesionych podczas ostatniej wojny sprawia wrażenie bardzo schludne, ocalałe budynki są odnowione i ładnie wyeksponowane, w ścisłym centrum jest też parę odbudowanych kamieniczek na wzór tych, które uległy zniszczeniu. Klockowate bloki z biegiem czasu też wtopiły się w miejską tkankę, w znacznej mierze dzięki dużej ilości zieleni.

Przy jednej z ulic zobaczyłyśmy ciekawy zabytek, który choć w całości zbudowany z drewna, o dziwo przetrwał działania wojenne. Jest to dawny kościół ewangelicki, wzniesiony w latach 20 XIX wieku. Po wojnie, kiedy większość ewangelików opuściła te ziemie, oddano go prawosławnym osiedleńcom i od tej pory służy im jako cerkiew. Co ciekawe, podobnie jak w przypadku katolickiej fary patronami również tej świątyni są święci Piotr i Paweł. Podobno ma ona bardzo interesujące wnętrze wyposażone w piętrowe empory, jednak nie mogłyśmy tego zobaczyć — podczas naszej wizyty brama zewnętrzna była zamknięta na kłódkę, gdyż świątynię otwiera się jedynie podczas nabożeństw.

Widok wzdłuż miejskiej ulicy, przy której stoją powojenne kamienice o jasnych i zielonych elewacjach z punktami usługowymi na parterze, takimi jak sklep z obuwiem. W oddali, na końcu drogi, wyraźnie odznacza się charakterystyczna, jasna bryła cerkwi prawosławnej z dwiema wysokimi wieżami.

Zabytkowa Cerkiew Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Lidzbarku Warmińskim, wybudowana z drewna i otynkowana na biało w stylu klasycystycznym, wyróżniająca się dwiema symetrycznymi, czworobocznymi wieżami na przedzie. Przed budynkiem usytuowany jest parking z samochodami, a po lewej stronie widać fragment kamiennego murku i zieleń.

Rząd bogato zdobionych, zabytkowych kamienic o zróżnicowanych fasadach – od klasycznych tynków,  aż po dekoracyjne, schodkowe szczyty. Na parterach budynków mieszczą się lokalne sklepy, w tym drogeria i winiarnia, a przed nimi znajduje się szerokie skrzyżowanie i zaparkowane auta.

Kolaż dwóch zdjęć przedstawiających miejską architekturę. Po lewej stronie widać białą, klasycystyczną kapliczkę bramną z brązowymi drzwiami i figurą świętego w niszy. Po prawej stronie znajduje się perspektywa wąskiej, wybrukowanej kocimi łbami uliczki, otoczonej kamienicami, na końcu której majaczy czerwona wieża zamkowa.

Urokliwa, pnąca się lekko pod górę ulica wyłożona dawnym brukiem, wzdłuż której zaparkowane są samochody. Na pierwszym planie po prawej stronie rośnie rozłożyste drzewo częściowo zasłaniające fragment ceglanego muru, a w głębi widać jasne budynki mieszkalne z czerwonymi dachami, w tym jedną kamienicę z muru pruskiego.

Klasycystyczny pałacyk, czyli Oranżeria Krasickiego, wznoszący się na wzgórzu pośród gęstych, wysokich drzew. Do budynku prowadzą monumentalne, symetryczne, kilkupoziomowe schody tarasowe z ozdobnymi tralkami, a u podnóża wzniesienia rozciągają się zadbane, kwitnące rabaty i niskie krzewy ogrodu miejskiego.

Od południowego wschodu na obrzeżach Lidzbarka ciągnie się pasmo niewysokich, malowniczych wzgórz na czele z Górą Krzyżową, gdzie wśród drzew można dostrzec kilka ulic o niewysokiej zabudowie. Na jednym z tych niewielkich wzniesień znajduje się śliczny budynek w stylu stanisławowskim, którego nie powstydziłyby się warszawskie Łazienki. Jest to tak zwana Oranżeria, wzniesiona za czasów biskupa Potockiego a później przebudowana na zlecenie biskupa Krasickiego. W tym miejscu już od XV wieku znajdowały się letnie ogrody biskupie z licznymi altanami, pawilonami i pałacykami, które nie dotrwały do naszych czasów, gdyż zostały zniszczone podczas wojen szwedzkich. 

To położenie dodaje miasteczku wiele uroku, tym bardziej że przepływająca przez nie rzeka Łyna i towarzysząca jej Symsarna tworzą liczne meandry i zakola, nad którymi ciągną się zielone bulwary. Lidzbark jest miastem mostów, których jest tu łącznie aż siedemnaście, z tego powodu często mówi się o nim jako o polskiej Wenecji. Osobiście uważam takie porównania za bzdurne, ponieważ Lidzbark jest po prostu Lidzbarkiem, ma swoją tożsamość i własny urok, więc wcale mu nie potrzeba takich naciąganych porównań. 

W okolicy kolegiaty lecz po drugiej stronie rzeki na bocznej ścianie jednopiętrowego budynku stojącego wśród drzew, zobaczyłyśmy kolorowy mural, przyciągający oczy pięknymi, żywymi barwami. Jako miłośniczka street artu nie mogłam stracić okazji obejrzenia go z bliska, tym bardziej że widniała tam jakaś zagadkowa postać w otoczeniu licznych symboli. Podczas oględzin mural nie odsłonił nam swojej tajemnicy, chociaż było coś dziwnie znajomego w androginicznej postaci z księgą i wielkim kaduceuszem, ubranej w dresowe spodnie, z wełnianymi skarpetami na stopach obutych w eleganckie domowe pantofle i koralikami (?) na szyi. Po powrocie do domu przeszukałam internet i okazało się, że mural — tak jak można było podejrzewać, przedstawia nieco unowocześnioną postać Mikołaja Kopernika. Autorką tego świetnego projektu jest ilustratorka Izabela Dudzik a wykonawcą artysta plastyk Marcin Budziński (notabene autor muralu kopernikowskiego na Gdańskim falowcu). Mural powstał w 2023 roku, dla uczczenia pamięci Mikołaja Kopernika z okazji 550 rocznicy jego urodzin i 480 rocznicy śmierci.

Spokojna rzeka Łyna, w której wodzie odbijają się rosnące na brzegu wysokie, zielone drzewa oraz budynki mieszkalne. Po prawej stronie wzdłuż brzegu ciągnie się żywopłot z tui, za którym stoi charakterystyczny dom z muru pruskiego oraz podłużna kamienica, a po lewej stronie przy pomostach zacumowana jest mała łódź motorowa.

Szeroki kadr przedstawiający rzekę Łynę oraz drewniany pomost, przy którym zacumowana jest łódź pasażerska. Wzdłuż drugiego brzegu rzeki ciągną się miejskie budynki z charakterystycznym domem o konstrukcji ryglowej (mur pruski), nad którymi w tle góruje strzelista, zabytkowa wieża kościoła.

Kolaż dwóch zdjęć z widokami Lidzbarka Warmińskiego. Po lewej stronie ukazana jest rzeka Łyna płynąca przez miasto, z drewnianym pomostem na pierwszym planie i kładką dla pieszych w tle, otoczona gęstą zielenią drzew. Po prawej stronie widoczny jest zabytkowy, młynarski budynek z czerwonej cegły z charakterystyczną, wysoką wieżą o konstrukcji ryglowej (mur pruski), stojący przy brukowanej uliczce

Malowniczy widok na rzekę Łynę w Lidzbarku Warmińskim, nad którą wznosi się murowany, łukowy most z przejeżdżającym jasnym samochodem. Na pierwszym planie widać zadbany ogród z rabatą pełną kwitnących hortensji i krzewów, a w tle wznoszą się zabytkowe, miejskie kamienice.

Zabytkowy, murowany most o trzech kamienno-ceglanych łukach, wznoszący się nad rzeką Łyną w otoczeniu gęstej, zielonej roślinności i drzew. W tle, za mostem, widoczny jest jasny budynek o spadzistym dachu, którego boczna ściana została ozdobiona kolorowym, artystycznym muralem.

Dwupiętrowy budynek mieszkalny z jasną elewacją i spadzistym dachem z oknami dachowymi, którego boczna ściana została w całości pokryta wielkoformatowym, bardzo kolorowym muralem przedstawiającym Mikołaja Kopernika w kosmicznej aranżacji. Przed domem rozciąga się zielony trawnik z ozdobnymi krzewami oraz biegnie wybrukowany chodnik prowadzący do parku.

Budynek mieszkalny stojący przy miejskiej ulicy, którego boczna, szczytowa ściana ozdobiona jest wielobarwnym, fantastycznym muralem przedstawiającym Mikołaja Kopernika z książką na tle kosmosu. W tle, po lewej stronie, wznosi się monumentalna, wysoka wieża zabytkowego kościoła z czerwonej cegły.

Bliskie ujęcie artystycznego, wielokolorowego muralu na ścianie budynku, namalowanego w odcieniach fioletu, błękitu i czerwieni. Współczesna grafika przedstawia Mikołaja Kopernika, który trzyma otwartą, zieloną książkę, a wokół jego postaci unoszą się planety, zarysowane konstelacje gwiezdne oraz kosmiczne, wirujące wstęgi.

Postać Kopernika z reguły kojarzy się z Toruniem, Fromborkiem lub Olsztynem, gdy tymczasem w Lidzbarku spędził on aż dziesięć lat życia. Gdy po studiach we Włoszech jako trzydziestoletni mężczyzna wrócił do Polski, zamieszkał w stolicy biskupstwa, gdyż od sześciu lat nominalnie był kanonikiem kapituły warmińskiej, co nakładało na niego wiele obowiązków, z których był zwolniony na czas, kiedy pobierał nauki. Na dworze swego wuja biskupa Łukasza Watzenrode, objął funkcję jego osobistego lekarza, a oprócz tego powierzano mu różne odpowiedzialne zadania z zakresu administracji kościelnymi dobrami. Mimo tych licznych powinności Mikołaj Kopernik już wtedy pracował nad swoją teorią heliocentryczną i to właśnie w Lidzbarku stworzył podwaliny dzieła swojego życia, jakim była księga De revolutionibus orbium coelestium. 

Bardzo mi się podobał pomysł autorów muralu, którzy przedstawili uczonego w sposób mniej pomnikowy i konwencjonalny. Ten wielki człowiek wszechczasów jest właściwie mało znany od swej codziennej, ludzkiej strony i większości z nas kojarzy się z postacią wykreowaną na podstawie obrazu Matejki, toruńskimi piernikami lub ławeczką z jego figurą, do której można się przytulić, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. 

Jego inteligencja, wykształcenie i pracowitość predysponowały go do zajęcia wysokich stanowisk w kościele, jednak Kopernik miał jedynie niższe święcenia kapłańskie i nie chciał tego zmieniać co było warunkiem sine qua non, aby mógł zostać biskupem. Wuj Watzenrode widział w nim swego następcę, jednak ten projekt chyba nie był w zgodzie z w planami uczonego, który jako biskup z pewnością nie mógłby zajmować się pracą naukową, tym bardziej że w swej istocie jego dociekania były niezgodne z doktryną kościoła. Z biegiem czasu doszło między nimi do konfliktu, na tyle istotnego, że Mikołaj opuścił dwór biskupi w Lidzbarku i przeniósł się do Fromborka, gdzie również pełnił funkcję kanonika. O wspaniałych zabytkach Fromborka, pobycie Mikołaja Kopernika w tej miejscowości a także jego pochówku w katedrze pisałam  w ubiegłym roku, jeśli kogoś interesuje ten temat może skorzystać z linku https://sukienkawkropki.blogspot.com/search?q=frombork .

Lustrzane odbicie Zamku Biskupów Warmińskich oraz ceglanego muru obronnego w gładkiej, ciemnej tafli wody fosy zamkowej. Na krawędziach kanału rośnie soczysta, zielona trawa oraz pojedyncze krzewy i drzewa.

Widok na spokojną rzekę Łynę, w której tafli odbijają się okoliczne drzewa. Po lewej stronie widać nowoczesne budynki mieszkalne o jasnych elewacjach, a po prawej stronie ciągnie się wysoki mur obronny z czerwonej cegły, za którym wyłania się fragment zamku.

Potężna, gotycka bryła Zamku Biskupów Warmińskich z czerwonej cegły z narożnymi wieżyczkami i spadzistym dachem z dachówki. Zamek wznosi się za obronnym murem ceglano-kamiennym, a wokół niego rosną zielone drzewa pod bezchmurnym niebem.

Tablica pamiątkowa ze szła akrylowego przymocowana do historycznego muru z czerwonej cegły, informująca o szlaku kulturowym „Drogi Napoleońskie”. Obok tablicy wiszą mniejsze oznaczenia szlaków turystycznych, a poniżej przy ziemi widoczne są metalowe stojaki rowerowe.

Tablica pamiątkowa ze szła akrylowego przymocowana do historycznego muru z czerwonej cegły, informująca o szlaku kulturowym „Drogi Napoleońskie”. Obok tablicy wiszą mniejsze oznaczenia szlaków turystycznych, a poniżej przy ziemi widoczne są metalowe stojaki rowerowe.

Widok z podwyższenia murów obronnych na urządzony poniżej zielony dziedziniec z trawnikami, ścieżkami i ławeczkami, po których spacerują turyści. W tle, ponad linią murów, wznosi się panorama miasta z wysoką, strzelistą wieżą kościoła św. Piotra i Pawła.

Do Lidzbarka przyjechałyśmy około południa — nie spieszyłyśmy się zbytnio, ponieważ nie przypuszczałyśmy, że zwiedzanie zajmie nam tak dużo czasu. Ku naszemu zaskoczeniu już pobieżne obejrzenie miasteczka znacznie się przeciągnęło a przecież przed nami była jeszcze wizyta na zamku, który był głównym celem naszej wizyty. Dlatego zrezygnowałyśmy z dalszej przechadzki i udałyśmy się w kierunku, gdzie widniała jego masywna sylwetka z czerwonej cegły służąca nam za drogowskaz. Niebawem zbliżyłyśmy się do niego na tyle, by go zobaczyć w całej okazałości, a także móc podziwiać jego odbicie w spokojnych wodach rzeki Łyny płynącej u podnóża zamkowych murów. Po chwili znalazłyśmy się przed bramą prowadzącą na dziedziniec, przy której umieszczono tablicę upamiętniającą postać generała Henryka Dąbrowskiego i przypominającą o tym, że Lidzbark leży na Szlaku Napoleońskim. Na dziedzińcu otworzyła się przed nami wspaniała perspektywa na zamek i przedzamcze, a także na leżące nieco niżej miasteczko, nad którym górowała kolegiata ze swą wyniosłą wieżą. Teraz przed nami było jeszcze zwiedzanie zamkowych wnętrz, lecz ponieważ jest to temat tak obszerny jak oglądane przez nas komnaty,  poświecę mu następny wpis i  niebawem nastąpi ciąg dalszy!

* Niedawno o Lidzbarku pisał Wiesław na swoim blogu  Wycieczki wkraj'a (jeśli ktoś nie zna, to bardzo polecam), który zamieścił mnóstwo wspaniałych zdjęć. 

27 komentarzy:

  1. Pamiętam nazwę miasta z życiorysu Kopernika, ale nigdy nie byłam. Pamiętam wycieczkę do Malborku i wrażenie jakie na mnie wywarł mimo nie najlepszego wtedy stanu. Miałam dużo rodziny w Kołobrzegu i okolicach i od zawsze podziwiałam budownictwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, że na Pomorzu jest budownictwo bardzo ciekawe, podobnie jak to co ocalało na Mazurach. Jednak bez wątpienia w ostatnich latach dużo się zmieniło na lepsze bo miasteczka wypiękniały i bardziej dbają o swoją tożsamość. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Hello dear friend, I was so happy to see your post pop up in my news feed today! Beautiful photos, fascinating details and the architecture, views and reflections in your pictures are gorgeous and captivating!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dear Lindo, I’m glad you like my post and photos! The little town I visited is really charming and beautiful, and the castle is magnificent. I hope that soon there will be a continuation about the castle interiors. I wish you a lovely weekend!

      Usuń
  3. Widzę, że i Ciebie uwiódł urok Lidzbarka. Kilka lat temu byłem tam po raz pierwszy i nawet czytając przewodniki nie spodziewałem się tego co zobaczyłem na miejscu. Dziękuję za miłe słowa dotyczące mojego bloga. Tydzień temu wróciliśmy z Torunia, gdzie urodził się Mikołaj Kopernik, byliśmy też w Fromborku i tym samym zamknęła się pętla dotycząca najważniejszych miejsc życia Kopernika na ziemiach polskich. Chociaż w jego czasach trudno mówić o Polsce w dzisiejszym kształcie. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesiu z przyjemnością nawiązałam do Twojego bloga, bo pokazujesz tam wiele pięknych miejsc. Co do Lidzbarka - faktycznie nie sposób nie pokochać tego miasta, bo mimo wszystkich zawirowań losu pozostaje dokumentem swojej własnej historii. Oczarowało mnie to, że w niektórych uliczkach pozostawiono bruk typu kocie łby, co bardzo dodaje charakteru. Wydaje mi się, że miasteczko szanuje swoją przeszłość i dba o atmosferę, a wszystko co nowe wyprowadza na obrzeża. Ja byłam w Toruniu kilka lat temu, ale do tej pory jakoś nie zdobyłam się żeby go opisać. Myślałam że pojadę tam w tym roku ale nie wyszło...
      Nawzajem pozdrawiam i również życzę miłego weekendu!

      Usuń
  4. Nigdy nie byłam w Lidzbarku. Piękne miasto! Trochę żal, że mural rzucony z oddali. Nie widać dokładnie tego, o czym napisałaś. Lubię oglądać murale i dlatego tak się upominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga BBM nie mogłam sfotografować go od frontu bo słońce świeciło i na wprost, więc musiałam szukać jakiejś dogodnej pozycji i tylko tak mogłam zrobić zdjęcie. Za to znalazłam artykuł na temat lidzbarskich murali i tam jest jedno niezłe podaje link https://gazetaolsztynska.pl/lidzbarkwarminski/981502,Lidzbarskie-murale-i-graffiti-zdjecia.html

      Usuń
    2. Dzięki! Obejrzałam z przyjemnością. Wszystkie ciekawe, kopernikański najbardziej okazały.

      Usuń
  5. W Lidzbarku byłam bardzo dawno temu, na wycieczce szkolnej. Był wtedy też Olsztyn i Święta Lipka. Teraz , z Twoich fotografii wnioskuję jak się zmieniło, oczywiście na dobre. Piękny jest ten mural!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę z tego wnioskuję, że chyba nie mieszkasz na drugim końcu Polski? To prawda, że Warmia i Mazury bardzo wypiękniały, ale na szczęście nie tracąc przy tym swojej tożsamości. Ciekawa jestem jakie wrażenie zrobi na Tobie post o zamku, gdzie w ciągu kilkudziesięciu lat wykonano ogromną pracę. Również pozdrawiam i życzę miłej niedzieli!

      Usuń
  6. Twój wpis to prawdziwa podróż w czasie i przestrzeni – od średniowiecznych murów po współczesny mural z Kopernikiem. Pięknie łączysz osobiste wspomnienia z dzieciństwa, rodzinne spotkanie z wnuczką i tak bogatą historię miejsca. Podoba mi się, że pokazujesz Lidzbark nie tylko przez pryzmat „oczywistych zabytków”, ale też przez te mniej znane akcenty – cerkiew, Oranżerię, mural...
    Nie byłam dotąd w Lidzbarku, ale dzięki Twojej opowieści miałam wrażenie, że spaceruję jego uliczkami i zaglądam w zaułki razem z Tobą i Mają. Masz rację, Lidzbark nie potrzebuje porównań z Wenecją, bo sam w sobie jest wyjątkowy. Czekam na ciąg dalszy o zamku, bo po tym wstępie nabrałam ogromnej ochoty, by zajrzeć tam razem z Tobą.
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i kocią ferajnę❤️🫶❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo za te słowa, bo ciężko mi szło pisanie, ponieważ kilka dni temu dostałam sporą dawkę Deksametazonu w blokadzie, po nim do tej pory skacze mi ciśnienie a w głowie lęgną się króliki. Na szczęście pomału wszystko idzie w dobrą stronę, więc niebawem zacznę produkować ciąg dalszy o zamku i jego wnętrzach. Cieszę się że Lidzbark Ci się spodobał jest naprawdę wart odwiedzin również w realu, a życie czasem pisze nam zaskakujące scenariusze. Ja i kocia ferajna serdecznie Was pozdrawiamy! 🌞🌞🌞

      Usuń
    2. Dobrze, że dajesz sobie czas i nie spinasz się z pisaniem. Deksametazon potrafi namieszać... Najważniejsze, że powoli wszystko wraca do normy i że Twoja energia znów rośnie. Trzymaj się ciepło i pamiętaj, że odrobina cierpliwości wobec siebie działa cuda🙂

      Usuń
  7. Nigdy tu nie byłam. Piękny kawał historii i architektury. Dobrze pokazane ciekawie opisane, jak zawsze 🙂👍👌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, cieszę się że podobała Ci się moja relacja i zdjęcia! Szczerze mówiąc jestem bardzo zaskoczona na plus, mam wrażenie, że Lidzbark skorzystał ze swojej szansy, aby się pokazać z najlepszej strony. 🌞🙂🫶

      Usuń
  8. Z wielką przyjemnością spacerowałam razem z Wami po malowniczym Lidzbarku Warmińskim. Kilka lat temu byłam jedynie na zamku biskupów. Gdy tego dnia dotarłam do miasteczka padał ulewny deszcz (ściana deszczu), który uniemożliwiał spacer po miasteczku i zobaczenie czegoś innego. Wody rzeki Łyny płynącej u podnóża zamku zalały ścieżkę. Brodziłam po kostki w wodzie. Elu, czekam na Twoją relację z zamku.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusiu zważywszy, że teraz Łyna płynęła spokojnie w swoim korycie i jeszcze sporo jej brakowało do jego wypełnienia musiało być naprawdę ostro! Zwiedzanie starego zamczyska w ponury deszczowy dzień też nie ma zbyt wiele uroku, jednak ładna pogoda wszystkiemu dodaje blasku. Nas z kolei w miasteczku trochę oszołomił upał bo było strasznie gorąco, ale w zamku dało się spokojnie zwiedzać. Jeszcze dziś zacznę pisać dalszy ciąg, ale to pewnie chwilę potrwa bo temat jest obszerny, a pisanie zwięźle jakoś niezbyt dobrze mi wychodzi. Przesyłam uściski!

      Usuń
  9. Chyba nie dokończony został mój komentarz, chciałam jeszcze raz spojrzeć na mural i napisać - szkoda, że bliżej zdjęcia nie Zrobiłaś. I wtedy niby wysłany został komentarz. Komputer potrafi płatać figle. Nawet nie zdążyłam pozdrowić i napisać, że czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu może cos blogger namieszał, bo przedtem nic nie przyszło, jeszcze raz sprawdzałam, ale nic nie ma. Jak już pisałam powyżej pod komentarzem BBM - co do zdjęcia muralu nie miałam pola manewru ze względu na słońce, które świeci prosto w obiektyw bo stoi się twarzą dokładnie w stronę południa. Ale możesz zajrzeć tutaj https://gazetaolsztynska.pl/lidzbarkwarminski/981502,Lidzbarskie-murale-i-graffiti-zdjecia.html to link do artykułu, gdzie jest większe zdjęcie i są jeszcze inne murale, ale ja ich nie widziałam. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli wrócę tam w tym tygodniu, więc może mi się uda zrobić dobre zdjęcie jak słońce po południu schowa się za drzewami, zobaczymy. Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  10. Dzięki za podpowiedź dotyczącą podróży do Lidzbarka autobusem. Mój problem to niska tolerancja jazdy autobusem. Sprawdziłam 2,40 h to jak dla mnie trochę dużo, ale kto wie, wiele się zmienia, więc może i to, bo Lidzbark to piękne i ciekawe miasto warte odwiedzin. Na razie muszę się zadowolić wpisami Wiesia i twoimi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie jeśli ktoś ma problem z taką jazdą, to ponad dwie godziny bardzo się dłużą i może być trudno. Kiedyś do małych miejscowości było mnóstwo pociągów z Olsztyna, teraz prawie wszystko polikwidowano, nawet szyny zostały zdjęte i jeżdżą jedynie olejki, które są bardzo słabym środkiem transportu. Nie raz sobie w brodę plułam, że nie zrobiłam prawa jazdy, ale w tej chwili chyba bałabym się jeździć. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. Takiego uroczego miasta nigdy za wiele. Zresztą każdy chodzi swoimi ścieżkami i zauważa inne elementy. I inaczej je opisuje. Dzięki Wam mam coraz pełniejszy obraz Lidzbarka. Może sama kiedyś tam dotrę! Na razie czekam na zamek. Pięknego tygodnia Elu:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Uleńko, to prawda, że każdy ma swoje spojrzenie, więc może i w zamku uda mi się pokazać cos innego, chociaż to będzie trudne. Tymczasem wybieram się tam w czwartek na powtórkę z rozrywki, tym razem sama, bo mam niedosyt wrażeń. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli a pogoda i samopoczucie mi dopiszą. Przesyłam uściski i życzę miłego tygodnia!

      Usuń
    2. To życzę pięknej wycieczki!

      Usuń
  12. Lidzbark Warmiński wygląda na urocze miasto pełne zieleni.

    OdpowiedzUsuń


Ze względu na spam wszystkie wypowiedzi podlegają moderacji, dlatego mogą pojawiać się z niewielkim opóźnieniem.