sobota, 17 października 2026

Warmińskie historie. Wrześniowy dzień w Lidzbarku Warmińskim — pomiędzy ezoteryką a racjonalizmem


Zamek Biskupów Warmińskich w Lidzbarku Warmińskim – widok na XIV-wieczną warownię gotycką (skrzydło południowe z charakterystyczną cylindryczną basztą narożną) oraz przylegającą do niej fosę miejską z instalacją fontann.

Lidzbark Warmiński to miasto niezwykłe. Jego historia, zabytki i znaczenie, jakie miało w przeszłości, sprawiają, że zajmuje bardzo ważne miejsce na mapie ośrodków, które w dziejach Polski odegrały niepoślednią rolę. Przez wiele lat był stolicą katolickiej Warmii związanej politycznie z Królestwem Polskim, w przeciwieństwie protestanckich Prus Książęcych, gdzie po książętach z rodu Hohenzollernów władzę objęli elektorzy – niesforni lennicy Rzeczypospolitej. Kolejni biskupi rezydujący na lidzbarskim zamku sprawowali władzę duchowną, a zarazem świecką, gdyż jednocześnie byli książętami Księstwa Warmińskiego. Ci wysocy dostojnicy szczycili się gruntownym wykształceniem zdobywanym na najlepszych europejskich uniwersytetach. Podobnie rzecz się miała z kanonikami Kapituły oraz osobami z bezpośredniego otoczenia księcia biskupa, które pełniły ważne role na dworze. Dzięki nim zamek w Lidzbarku był miejscem, gdzie nieustannie krzyżowały się sacrum, profanum, scientia i ars – życie duchowe, interesy polityczne, kultura i nauka.
Ta relacja powstała po kolejnej podróży do Lidzbarka Warmińskiego, który trzy tygodnie temu odwiedziłam wraz z córką Martą. W przeciwieństwie do mnie Marta była tam po raz pierwszy, więc trochę się obawiałam, że może nie podzielić mojego zauroczenia. Co prawda pokazywałam jej zdjęcia zrobione w ubiegłym roku, jednak konfrontacja fotografii wybranych miejsc z prozą życia zawsze może przynieść rozczarowanie. Na szczęście tak się nie stało, a Lidzbark zdobył jeszcze jedną fankę, więc nasza wspólna wycieczka zapewne nie jest ostatnią.

Panorama z tarasu : Widok z poziomu Oranżerii Krasickiego na przylegające ogrody zamkowe z fontanną, miejską infrastrukturę drogową oraz górującą w tle wieżę kolegiaty świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Widok ogólny na budynek: Klasycystyczny pawilon Oranżerii Krasickiego (wzniesiony w latach 1711–1724) usytuowany na wzniesieniu, z widocznym poniżej tarasowym ogrodem i aleją parkową.

Odbicie w przeszkleniach -: Elewacja frontowa Oranżerii Krasickiego z dużymi, łukowymi oknami, w których szybach odbija się panorama historycznej części miasta wraz z wieżą kościoła.

Schody kaskadowe : Reprezentacyjne, symetryczne schody tarasowe z kamiennymi balustradami i wbudowaną kaskadą wodną, łączące budynek oranżerii z dolną częścią ogrodów miejskich.

Schody kaskadowe i budynek Oranżerii. Reprezentacyjne, symetryczne schody tarasowe z kamiennymi balustradami i wbudowaną kaskadą wodną, łączące budynek oranżerii z dolną częścią ogrodów miejskich.

Nie bez znaczenia była przepiękna wrześniowa pogoda – prawdziwe babie lato, słoneczny dzień z błękitnym niebem, po którym przepływały białe obłoki. Były to świetne warunki do fotografowania, dzięki grze światła i cienia dobrze mi znane obiekty nabrały zupełnie nowego wymiaru. Ponieważ większość tych miejsc opisywałam w ubiegłym roku, nie chcę tu powielać informacji na ich temat. Jeśli znajdzie się ktoś, kto miałby ochotę dowiedzieć się o nich czegoś więcej, zapraszam do odwiedzenia linków: Lidzbark Warmiński, uroczy świadek doniosłej przeszłości, Lidzbark Warmiński i zamek biskupów - post drugi, ale nie ostatni oraz Lidzbark Warmiński, czyli temat nie do wyczerpania. 

W tym poście napiszę również o paru nowych rzeczach, które przedtem mi umknęły, lecz większość zdjęć będzie jedynie ozdobnikiem tekstu, którego wątek przewodni być może dla niejednego z czytelników okaże niespodzianką.
Nasze zwiedzanie rozpoczęłyśmy od Oranżerii Kultury, czyli dawnego pawilonu ogrodowego, który swoją świetność zawdzięcza biskupowi Ignacemu Krasickiemu. Stoi on na niewielkim wzniesieniu, więc tarasowe schody i francuski ogród u  podnóża spowijał błękitny cień, co pięknie kontrastowało z tonącym w słońcu kościołem farnym pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła. Krótki spacer w okolicy Wysokiej Bramy pozwolił nam odkryć uroczy zakątek, gdzie na tyłach ulicy Hożej, nieopodal klockowatych powojennych bloków, znajdują się najstarsze domy w mieście datowane na XVIII wiek. Są to dwie stareńkie, pokrzywione chałupki zbudowane w konstrukcji szachulcowej, najwyraźniej zamieszkane, sądząc po nowych skrzynkach na listy, firankach i kocie, który wyszedł przez okno, by pospacerować po parapecie. Byłyśmy nimi zachwycone, gdyż od frontu zdobią je kwiaty, a z tyłu ocieniają wysokie drzewa, po których spływają zielone kaskady bluszczu.
Figurki w witrynie : Drewniane, rzemieślnicze figurki dekoracyjne przedstawiające gęsi w butach, wyeksponowane na wystawie jednego z lokalnych punktów handlowych.
Kolaż infrastruktury miejskiej : Po lewej: zabytkowy, żeliwny zdrój uliczny (pompa wodna) z tabliczką informacyjną o przydatności wody do spożycia. Po prawej: stylizowany, żeliwny właz kanałowy z 2013 roku z herbem Lidzbarka Warmińskiego (przedstawiającym Baranka Bożego) oraz napisem „KANALIZACJA LIDZBARK WARMIŃSKI”.
Zabudowania wśród kwiatów i zieleni. Widok na historyczne budynki mieszkalne z muru pruskiego oraz cegły, silnie przysłonięte przez gęstą roślinność parkową i pnącza (dzikie wino) porastające pnie drzew oraz ogrodzenia.
Zabytkowe domy : Historyczna zabudowa mieszkalna przy ulicy Hożej, charakteryzująca się konstrukcją ryglową (tzw. mur pruski), ozdobiona licznymi kompozycjami kwiatowymi w donicach.
Zabudowania w zieleni. Widok na historyczne budynki mieszkalne z muru pruskiego oraz cegły, silnie przysłonięte przez gęstą roślinność parkową i pnącza (dzikie wino) porastające pnie drzew oraz ogrodzenia.
Mural z motywem Kopernika – kadr ogólny (image_BUOdph.png): Perspektywiczne ujęcie wielkoformatowego malowidła ściennego z Mikołajem Kopernikiem, zlokalizowanego na bocznej ścianie kamienicy u zbiegu ulic Zamkowej i Kopernika, w bezpośrednim sąsiedztwie miejskiej zieleni.
Spod Wysokiej Bramy malownicza dębowa aleja zaprowadziła nas w okolice fary. Zanim weszłyśmy do jej wnętrza, poświęciłyśmy chwilę muralowi z Mikołajem Kopernikiem i jego bogatej symbolice. Choć widziałam go po raz kolejny, nie mogłam się na niego napatrzeć, ponieważ znowu zachwyciła mnie inwencja i wyobraźnia Izabeli Dudzik. Zamiast pomnikowej postaci, autorka pokazała genialnego astronoma w swobodnym stroju, w którym mieszają się elementy współczesne i renesansowe, w otoczeniu licznych przedmiotów i symboli. Laska Eskulapa, księga, planety, gwiazdy i sfery niebieskie, globus oraz wyliczenia matematyczne – mówiły o tym, czym za życia zajmował się Kopernik.
Mam wrażenie, że równie ważny jak symbole jest dobór kolorów muralu. Błękit i indygo to barwy symbolizujące kosmos, tajemnice nocnego nieba i nieskończoność wszechświata, a fiolet przywołuje tajemnicę, duchowość i mądrość. Astronom ma na sobie dres w kolorze zielonym, który jest barwą natury, odnowy, nadziei i sztuki lekarskiej. Moją uwagę zwrócił obszerny renesansowy płaszcz z geometrycznym wzorem przypominającym planety i gwiazdy. Ma on ciekawy odcień purpury, zazwyczaj kojarzonej z intuicją, tajemniczością, ezoteryką, oświeceniem oraz indywidualizmem.
Kopernik bez wątpienia miał ścisły umysł, o czym świadczą nauki, którymi się zajmował, i prace, które po sobie zostawił. Jednak w dobie renesansu uczeni nie tylko zastanawiali się nad miejscem człowieka we wszechświecie — równie dużo uwagi poświęcali poszukiwaniom klucza do zrozumienia rządzącej nim  harmonii i związków pomiędzy jego elementami. Głęboka erudycja, rozległe zainteresowania i geniusz Mikołaja Kopernika czyniły z niego w oczach większości współczesnych niemal kapłana wiedzy niedostępnej szerokiemu ogółowi. Patrząc z tej perspektywy fakt, że postać na muralu lewituje w bezkresnej przestrzeni niczym demiurg, który zatrzymał Słońce, a poruszył Ziemię, wydał mi się czymś naturalnym, a nawet oczywistym.

Kolaż z prezbiterium i witrażami (image_b8qMIx.png): Detale gotyckiego wnętrza kościoła świętych Apostołów Piotra i Pawła w Lidzbarku Warmińskim. Po lewej: wysokie, ostrołukowe okna z neogotyckimi witrażami. Po prawej: boczny ołtarz z krucyfiksem i figurami świętych na tle ceglanego wątku muru.

Kolaż z amboną i ołtarzem bocznym : Wyposażenie wnętrza lidzbarskiej kolegiaty. Po lewej: barokowa ambona podwieszona na filarze filarowym z rzeźbą anioła na baldachimie. Po prawej: rzeźbiony, neogotycki ołtarz boczny dedykowany Matce Bożej z widocznym w tle oknem witrażowym.

Kolaż z rzeźbami aniołów : Dwa symetryczne ujęcia przedstawiające barokowe, pełnoplastyczne figury aniołów w dynamicznych, skręconych pozach, pokryte złotą polichromią, umieszczone na ozdobnych postumentach we wnętrzu świątyni.

Kolaż z obrazami sakralnymi : Dzieła sztuki sakralnej z wnętrza lidzbarskiej fary. Po lewej: owalny obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem w otoczeniu medalionów przedstawiających sceny biblijne. Po prawej: neogotycki ołtarz szafiasty (tryptyk) z centralnym wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej w dekoracyjnej sukience.

Kolaż dokumentacyjny : Dwudzielne zestawienie fotograficzne przedstawiające renesansową, wykonaną z brązu płytę nagrobną Hildebranda Ferbera (brata biskupa warmińskiego Maurycego Ferbera, zmarłego w 1530 roku) o wymiarach 225 × 146 cm. Po lewej stronie: ujęcie lokalizacyjne ukazujące zabytek osadzony w dekoracyjnej metalowej ramie na białej ścianie nawy, tuż nad rzeźbioną drewnianą ławą kościelną. Po prawej stronie: ortofotograficzny widok na wprost, dokumentujący trójdzielną konstrukcję centralnej płyty, okalające ją kunsztowne obramowanie z inskrypcjami rzeźbionymi pismem renesansowym oraz herby rodowe umieszczone w narożnikach.

Zbliżenie na detal rzeźbiarski : Detal górnej części brązowej płyty nagrobnej Hildebranda Ferbera. Kadr szczegółowo dokumentuje precyzyjną, renesansową kamieniarkę i rytowanie w metalu. Widoczna jest górna część postaci zmarłego o długich, kręconych włosach, z rękami złożonymi do modlitwy, ukazanego na tle bogatej, wiciowej dekoracji roślinnej. W narożnikach ramy wyeksponowano tarcze herbowe (w lewym narożniku rodowy herb Ferberów z trzema głowami dzików), a na górnej belce obramowania widnieje rzeźbiona inskrypcja w języku łacińskim zawierająca datę zapisaną cyframi rzymskimi: MCCCCCVNDXXXI (1531 r. – rok wykonania lub dokończenia nagrobka)

Niewielki skwer i most nad Łyną oddzielają mural od fary, która była następnym etapem naszego zwiedzania. Ponieważ słońce stało jeszcze dość nisko, światło wpadające do świątyni przez wysokie okna pięknie wydobywało barwy witraży i podkreślało jej wystrój. Fara na przestrzeni wieków przechodziła różne przeobrażenia, dlatego z pierwotnego wyposażenia nie pozostało zbyt wiele, a to, co widzimy, w większości pochodzi z XIX i początku XX wieku. Ołtarze, ambona, ławki oraz witraże wykonano w stylu neogotyckim lub klasycyzującym, jednak muszę przyznać, że bardzo dobrze wpisują się w piękne i eleganckie wnętrze monumentalnej świątyni o biało tynkowanych ścianach z elementami architektonicznymi w kolorze terakoty. 

W absydzie zauważyłam dwie okazałe figury aniołów w stylu rokoko – niegdyś stanowiły część już nieistniejącego ołtarza głównego, w początkach XX wieku zastąpionego przez nową, neogotycką konstrukcję. W jednym z ołtarzy bocznych, w neogotyckiej nastawie, znajduje się barokowy obraz Matki Boskiej Śnieżnej, na którym możemy oglądać jedynie twarze oraz dłonie Madonny i Dzieciątka, ponieważ większość malowidła jest zakryta srebrną sukienką wotywną z XVIII stulecia. W bocznych skrzydłach nastawy umieszczono sceny z życia Marii – podobnie jak duży obraz mają one piękne zielonkawo-niebieskie tło, kontrastujące ze srebrem wotywnej sukienki. 

W lewej nawie znalazłam bardzo ciekawy wizerunek Matki Boskiej Różańcowej z epoki baroku, otoczonej wieńcem z róż, na którym widnieją medaliony przedstawiające tajemnice różańca. Maria w pięknie udrapowanych szatach na lewym ramieniu trzyma Dzieciątko przytulające swą buzię do jej policzka, zaś z jej prawej ręki zwisa różaniec. Jako Królowa Nieba na głowie ma koronę, pod jej stopami widnieje sierp księżyca i wąż, którego głowę miażdży lewą stopą.

Na ścianie tuż obok, nad XVII-wieczną ławą ufundowaną przez Jana Marquarta „sobie i swoim bliskim” (jak głosi łaciński napis na froncie), zauważyłam płytę nagrobną wykonaną z mosiądzu, pełniącą rolę epitafium. Trudno było dostrzec jej detale, ponieważ odbijało się w niej światło z okna; w pierwszej chwili odnotowałam jedynie jej obecność. Mimo to wydała mi się dość intrygująca, więc zaczęłam szukać odpowiedniego miejsca, z którego mogłabym zrobić zdjęcie. Dzięki temu na jej obramowaniu zauważyłam herbowy kartusz z trzema głowami dzików oraz napis, w którym udało mi się odczytać imię i nazwisko „Hildebrand Ferber”. Tu zadźwięczał mi dzwoneczek alarmowy – wiedziałam, że herb należy do rodziny Ferberów, członków gdańskiego patrycjatu, a nawet pamiętałam legendę na temat jego pochodzenia usłyszaną w dzieciństwie. Jeden z członków rodu o imieniu Maurycy, był biskupem warmińskim i następcą Fabiana Luzjańskiego, który tę funkcję objął po Łukaszu Watzenrode. Te wszystkie wiadomości miałam nadal w pamięci dzięki informacjom zdobytym zeszłego lata podczas zwiedzania lidzbarskiego zamku. Był to moment, kiedy przyszło mi na myśl, że może to być ciekawa historyczna układanka, ponieważ wszystkich wyżej wymienionych biskupów łączy postać Mikołaja Kopernika. 

Kolaż z rynkiem i podcieniami : Po lewej: fragment zrewitalizowanego placu rynkowego (deptaka) wyłożonego granitową kostką, z widocznymi w tle kamienicami o stylizowanych, częściowo ryglowych elewacjach. Po prawej: widok na wspomniany ciąg pieszy wewnątrz podcieni miejskich.

Lidzbarskie podcienia: Perspektywa architektoniczna ciągu pieszego poprowadzonego pod klasycznymi podcieniami kamienic, z widocznymi rytmicznymi arkadami, filarami oraz ozdobnymi metalowymi balustradami po lewej stronie.

Schody miejskie : Architektura miejska – strome, kamienne schody terenowe wyposażone w metalowe barierki i podjazdy dla wózków, przebiegające w wąskim wąwozie między ceglanymi murami kamienic.

Kolaż uliczki ze schodami : Dwa ujęcia wąskiego, stromego ciągu pieszego z kamiennymi schodami i poręczami, usytuowanego pomiędzy kamienicami o zróżnicowanych elewacjach. W tle prawego kadru widoczna jest pierzeja z budynkiem handlowym.

Kolaż detali: Detale architektoniczne lidzbarskiej zabudowy: po lewej klasyczna wnęka okienna zabezpieczona prostą, pionową kratą; po prawej zabytkowe, małe okienko osadzone w ceglanym murze z dekoracyjną, kutą kratą o motywach roślinno-ornamentowych.

Kolaż perspektywiczny : Kontrastowe ujęcia osi widokowej wąskiego przejścia między budynkami, otwierającego się na przeciwległą stronę ulicy z charakterystycznymi kamienicami krytymi czerwoną dachówką.

W tym kontekście również Hildebrand Ferber wydał mi się niezwykle interesującą postacią i postanowiłam, że muszę się dowiedzieć, jakiego rodzaju związki łączyły go z biskupem Maurycym i Lidzbarkiem, gdzie prawdopodobnie został pochowany, i czy znał osobiście Mikołaja Kopernika.

Kiedy jeszcze raz spojrzałam pod odpowiednim kątem na mosiężną płytę, udało mi się dostrzec wyryty na niej wizerunek młodego mężczyzny w bogatym stroju, z rękami złożonymi do modlitwy. To oczywiście nie znaczyło, że Hildebrand umarł młodo, bo po pierwsze – wiele zamożnych osób zamawiało sobie płyty nagrobne niejako na zapas*, a po drugie – nawet jeśli zmarły dożył sędziwych lat, raczej nie przedstawiano go jako zgrzybiałego starca, lecz człowieka w sile wieku.

W tym momencie poczułam wyraźny powiew tajemnicy wartej rozwikłania, jednak czekało nas dalsze zwiedzanie miasteczka, więc musiałam się zadowolić sfotografowaniem epitafium i nadzieją, że z biegiem czasu uda mi się znaleźć jakąś informację na ten frapujący temat.
Kiedy po powrocie do domu obejrzałam zdjęcia na ekranie laptopa, dostrzegłam więcej szczegółów. Udało mi się też odczytać część napisu, lecz to wciąż było za mało, aby powiedzieć coś więcej o zmarłym i jego związkach z biskupem Maurycym Ferberem. W rozszyfrowaniu zagadki pomogła mi AI, odczytując napis na obrzeżu epitafium i podając linki do artykułów na temat rodziny Ferberów. Sam napis już wiele wyjaśnił – w oryginale jest napisany wierszem w języku staroniemieckim, więc nie będę go przytaczać, tym bardziej że w jednym z opracowań znalazłam ładne i niemal dosłowne tłumaczenie:
Pan Hildebrand Ferber, mąż wielce czcigodny,
prosi Boga o zbawienie jako człek niegodny.
Roku 1530 po narodzeniu Chrystusa
rozłączyła się z ciałem jego dusza,
gdy w dniu 1 czerwca zasnął wiecznie w Panu.
Tutaj po chrześcijańsku ciało pogrzebano.
Za życia Hildebrand Ferber nie zaliczał się do ludzi przeciętnych. Jego rodzice należeli do gdańskiego patrycjatu, byli bardzo zamożni, a ojciec Johann pełnił urząd burmistrza. Mieli jedną córkę i dziesięciu synów; Hildebrand, który urodził się w 1457 roku, był trzecim, natomiast urodzony w 1471 roku Maurycy dziesiątym z kolei. Hildebrand odebrał bardzo dobre wykształcenie w szkole katedralnej we Włocławku, Gedanopedia mówi, że wiódł życie uczonego. Jego szczególną pasją był okultyzm – z zapałem oddawał się astrologii i alchemii, tłumaczeniu snów i tworzeniu talizmanów.
Panorama zamku z wieżą zegarową: Szeroki kadr na północno-wschodnie skrzydło zamkowe oraz zrewitalizowaną, jasną wieżę dawnego przedzamcza. Na pierwszym planie widoczne jest koryto fosy zasilanej wodami rzeki Łyny. 
Widok na basztę cylindryczną : Południowo-wschodni narożnik gotyckiego Zamku Biskupów Warmińskich z dominującą, okrągłą basztą. Po lewej stronie widoczny jest fragment drewnianego mostu pieszego nad fosą oraz maszty z flagami Hotelu Krasicki.
Widok na basztę cylindryczną : Południowo-wschodni narożnik gotyckiego Zamku Biskupów Warmińskich z dominującą, okrągłą basztą. Po lewej stronie widoczny jest fragment drewnianego mostu pieszego nad fosą oraz maszty z flagami Hotelu Krasicki.
Widok na basztę cylindryczną : Południowo-wschodni narożnik gotyckiego Zamku Biskupów Warmińskich z dominującą, okrągłą basztą. Po lewej stronie widoczny jest fragment drewnianego mostu pieszego nad fosą oraz maszty z flagami Hotelu Krasicki.
Panorama zamku z wieżą zegarową (image_vDm6m-.png): Szeroki kadr na północno-wschodnie skrzydło zamkowe oraz zrewitalizowaną, jasną wieżę dawnego przedzamcza. Na pierwszym planie widoczne jest koryto fosy zasilanej wodami rzeki Łyny.
Kolaż z roślinnością wodną : Dwa ujęcia przedstawiające gęsty pas wodnej roślinności pływającej (kotewka orzech wodny) porastającej zakola rzeki Łyny przy bulwarach miejskich. W tle prawego kadru widoczne jest odbicie architektury mieszkalnej w tafli wody.
Konstrukcja mostu od dołu : Rzut techniczny na drewnianą konstrukcję wsporczą mostu oraz koryto fosy okalającej mury obronne zamku.
Ród Ferberów przez wiele lat rządził Gdańskiem, gdzie Johann, a następnie jego syn Eberhard piastowali urząd burmistrza, do czasu gdy w 1522 roku w mieście zaczęła się szerzyć reforma luterańska, Na tym tle doszło do konfliktu polityczno-religijnego, skutkiem czego Eberhard, który był gorliwym katolikiem, został pozbawiony stanowiska i skazany na banicję wraz ze wszystkimi krewnymi. Wygnani Ferberowie udali się do Tczewa, gdzie Eberhard pełnił urząd starosty. Przebywali tam do roku 1525, kiedy to król Zygmunt Stary wydał dekret przywracający im pełnię praw. Jednak nie wszyscy wrócili do rodzinnego miasta – Eberhard do śmierci pozostał w Tczewie, a Hildebrand wyjechał do Lidzbarka, by zamieszkać na dworze swego młodszego brata, biskupa Maurycego Ferbera, gdzie spędził ostatnie lata życia, oddając się swoim badaniom. Zmarł 1 czerwca 1530 roku w wieku siedemdziesięciu trzech lat. Jako szanowana osoba i krewny biskupa został pochowany z honorami w lidzbarskiej farze, a Maurycy Ferber dla jego upamiętnienia zlecił wykonanie epitafium, które możemy tam oglądać.
Dziś ezoterykę od nauki oddziela wyraźna granica, jednak w czasach odrodzenia była ona bardzo płynna. Układanie horoskopów wymagało wiedzy z zakresu ruchów ciał niebieskich i wykonywania precyzyjnych obliczeń, a alchemia – znajomości natury materii i przeprowadzania doświadczeń. Hildebrand Ferber był nieodrodnym dzieckiem swojej epoki, kiedy powszechnie wierzono w magię kamieni i moc ziół wykorzystywanych w ówczesnej medycynie. Z dzisiejszego punktu widzenia było to błądzenie po omacku, jednak te dociekania w poszukiwaniu praw rządzących światem, mimo swojej ułomności, stały się pomostem do dalszego rozwoju nauki.  
Wiedza o rodzinnych związkach Hildebranda Ferbera i o tym, w jaki sposób trafił do Lidzbarka Warmińskiego, wyjaśniła mi tajemnicę obecności jego epitafium w lidzbarskiej farze. Pozostało jeszcze pytanie o ewentualną znajomość z Mikołajem Kopernikiem, lecz i tu udało mi się trafić na artykuł, którego autor, w oparciu o biografię astronoma sugeruje, że znał on Hildebranda, a nawet pozostawał z nim w bliskich stosunkach**. Mikołaj Kopernik, choć na stałe mieszkał we Fromborku, odwiedzał Lidzbark Warmiński, ponieważ był lekarzem Maurycego Ferbera, poza tym jako kanonik kapituły pełnił różne funkcje publiczne. Kiedy Hildebrand zamieszkał na dworze brata, miał sześćdziesiąt osiem lat, a Kopernik pięćdziesiąt dwa. Mimo sporej różnicy wieku, połączyło ich zainteresowanie nauką, które  realizowali w odmienny sposób. 
Panorama z rzeką : Widok z murów obronnych na rzekę Symsarnę. W tle widoczny jest charakterystyczny punkt orientacyjny miasta – górująca nad zabudową wieża kolegiaty świętych Apostołów Piotra i Pawła, ryglowa architektura dawnych zabudowań gospodarczych oraz współczesna kładka piesza
Widok na rzekę i kolegiatę : Krajobraz nadrzeczny w historycznym centrum miasta. Na pierwszym planie widoczne są czerwone kajaki na brzegu rzeki Symsarny, w tle dom o konstrukcji ryglowej (mur pruski) oraz górująca nad całością wieża kościoła świętych Apostołów Piotra i Pawła.
 
Kamienny most łukowy : Zabytkowy, dwuprzęsłowy most murowany z czerwonej cegły i kamienia polnego, przerzucony nad korytem rzeki w otoczeniu naturalnej zieleni i nadrzecznej roślinności.

Koryto rzeki wzdłuż murów: Widok wzdłuż nurtu rzeki Łyny przepływającej przez miasto. Po prawej stronie widoczne są ceglane mury obronne i fragment zabudowań zamkowych, natomiast po lewej – pierzeja budynków mieszkalnych.














Zabudowa podzamcza : Pierzeja współczesnych, zrewitalizowanych kamienic mieszkalno-usługowych o tradycyjnej formie, nawiązującej do dawnej architektury warmińskiej, usytuowana bezpośrednio za linią murów obronnych.

Kolaż amfiteatru z bliska: Po lewej: szeroka perspektywa na trybuny lidzbarskiego amfiteatru o kamienno-drewnianej konstrukcji schodkowej. Po prawej: zbliżenie na ślepą ścianę przylegającej kamienicy, którą zdobi wielkoformatowy mural autorstwa Konstantina Kachanovsky’ego. Malowidło przedstawia trzy Warmianki w tradycyjnych strojach, wiejski pejzaż, bociany oraz kapliczkę, upamiętniając wpisanie wytwórstwa czepca warmińskiego na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.
Widok ogólny na amfiteatr  Kadr prezentujący widownię amfiteatru miejskiego usytuowanego na tyłach zamku. W tle widoczna jest kompozycja architektoniczna złożona z zabytkowych kamienic oraz centralnie wyeksponowanego, tradycyjnego muralu warmińskiego, odsłoniętego w lipcu tego roku.
Kopernik, który wykształcenie medyczne zdobył na uniwersytecie w Padwie, stosował metody leczenia zgodne z ówczesną wiedzą, opartą na pracach Hipokratesa, Galena i Awicenny. Była to medycyna, którą dziś nazwalibyśmy holistyczną, bazująca na diecie, higienie, ziołolecznictwie i obserwacji klinicznej. Oprócz ziół i egzotycznych przypraw, nie stroniono również od dodawania do leków sproszkowanych kamieni szlachetnych, złota, srebra i minerałów, takich jak pochodne siarki i arsenu. 
Hildebrand nie był lekarzem lecz okultystą, w swoich pracach skupiał się na zapobieganiu złu poprzez rytuały ochronne i talizmany. Do ich tworzenia wykorzystywał, zioła i minerały, którym przypisywano właściwości uzdrawiające i energetyczne, więc można powiedzieć, że w myśl ówczesnej wiedzy różnymi drogami zmierzali do podobnego celu. Obydwaj chętnie patrzyli w gwiazdy, jednak tu ich cele były odmienne – Mikołaj Kopernik był astronomem – wybitnym uczonym i odkrywcą; Hildebrand swoją wiedzę wykorzystywał do układania horoskopów, na które w dobie renesansu było znaczne zapotrzebowanie. Zamawiano je przed zawarciem małżeństwa dla nowo narodzonych dzieci, przed bitwą lub podjęciem ważnej decyzji, a także podczas zakładania miast. Opracowanie horoskopu było nie lada sztuką – wymagało dużej wiedzy na temat mapy nieba i ruchów planet oraz wielu skomplikowanych obliczeń. 
Ciekawostką rzucającą pewne światło na ich znajomość są księgi, które według badań Ludwika Birkenmajera posiadał Hildebrand. Były to dwa kalendarze astronomiczne, które po jego śmierci w 1530 roku przeszły na własność Mikołaja Kopernika: Calendarium Johannesa Regiomontanusa z 1492 roku i Almanach nova Johannesa Stöfflera, obejmujący lata 1519–1531. Kiedy Kopernik zmarł, trafiły one do biblioteki warmińskiej, a podczas szwedzkiej inwazji w XVII wieku zostały wywiezione do Szwecji, gdzie do dziś są przechowywane w bibliotece uniwersyteckiej w Uppsali.
Widok przez gotycką bramę : Oś widokowa poprowadzona przez ceglany, ostrołukowy przejazd bramny gotyckiego zamku w kierunku barokowego skrzydła przedzamcza. Na pierwszym planie widoczny jest brukowany dziedziniec oraz barokowy pomnik

Elewacja barokowego pałacu : Frontowa, klasycystyczno-barokowa elewacja dawnego pałacu Wydżgi na przedzamczu z rytmicznym układem okien, dekoracyjnymi naczółkami i centralnym ryzalitem. W obiektach tych mieści się obecnie Hotel Krasicki












Kolaż elementów architektonicznych : Zestawienie detali zabytkowych. Po lewej: kamienny, bogato rzeźbiony postument rokokowego pomnika z kartuszem herbowym. Po prawej u góry: ceglany detal architektoniczny (fryz lub blendowanie). Po prawej u dołu: kamienny rzygacz ścienny (gargulec) w kształcie głowy lwa wkomponowany w wątek ceglany.
Detal architektoniczny – fronton : Zbliżenie na dekorację sztukatorską tympanonu w ryzalicie głównym pałacu przedzamcza, przedstawiającą rozbudowany kartusz z herbem rodowym oraz bogate ornamenty roślinne.

Kadr panoramiczny przedzamcza: Szerokie ujęcie dziedzińca przedzamcza z poziomu tarasów obronnych. Widoczne zestawienie barokowych skrzydeł pałacowych (po lewej), centralnej wieży zegarowej z latarnią oraz surowego, ceglanego budynku dawnego młyna zamkowego (po prawej).

Wieża zegarowa przedzamcza (image_MIRF0f.png): Podwyższona, czworoboczna wieża przedzamcza z tarczą zegarową, zwieńczona neogotyckim hełmem i latarnią. Przed wieżą widoczna jest kamienna statua św. Jana Nepomucena z 1756 roku.












Suche ogrody u podnóża murów : Geometrycznie zaaranżowane partery ogrodowe z nasadzeniami ziół i bylin, zlokalizowane w dawnej fosie pomiędzy ceglanymi obwarowaniami zamkowymi a korytem rzeki.
Most i mury obronne : Widok z korony murów obronnych na zaaranżowaną fosę, współczesny most pieszy doprowadzający ruch na główny plac oraz pełną panoramę zabudowy przedzamcza w Lidzbarku Warmińskim.













Historia Hildebranda Ferbera i jego możliwej znajomości z Mikołajem Kopernikiem zaczęła się dla mnie od próby odczytania symboli na muralu, a potem przeniosła się do wnętrza lidzbarskiej fary, gdzie czekała na mnie kolejna zagadka. Każda z nich odsłaniała jakiś fragment przeszłości, pozostawiając zarazem pytania, na które nie zawsze można znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Nie wiem, czy Hildebrand i Kopernik rzeczywiście pozostawali w bliskich stosunkach, choć ich wspólne zainteresowania i losy ksiąg należących niegdyś do Ferbera pozwalają wyobrazić sobie, że nie byli sobie obcy. Być może właśnie na tym polega urok takich historycznych poszukiwań: nie zawsze kończą się znalezieniem rozwiązania – czasem wystarczy, że pozwalają spojrzeć na znane miejsce z innej perspektywy.

Kiedy ponownie myślę o muralu i unoszącej sie w przestrzeni postaci astronoma, wracam do pytania o granicę między tym, co racjonalne, a tym, co wymyka się ścisłemu poznaniu. Renesansowy uczony, lekarz i kanonik Kopernik oraz Hildebrand, patrycjusz oddany astrologii i alchemii, należeli do tego samego świata, w którym nauka i ezoteryka nie były jeszcze rozdzielone tak wyraźnie jak dziś. A ja, choć zdecydowanie bliżej mi do racjonalizmu niż do okultystycznych praktyk, nie potrafię odmówić sobie przyjemności podążania za taką zagadką.

Nasza wycieczka do Lidzbarka Warmińskiego była bardzo udana. Co prawda nie starczyło nam czasu, aby Marta mogła obejrzeć zamkowe wnętrza, lecz zgodnie postanowiłyśmy, że pojedziemy tam ponownie specjalnie w tym celu. Mnie również odpowiada ten pomysł, ponieważ miasteczko ma w sobie coś, co sprawia, że bardzo dobrze się tam czuję i za każdym razem odkrywam coś nowego. Tym razem był to piękny mural, odsłonięty w lipcu tego roku, autorstwa Konstantina Kachanovsky’ego – malarza pochodzącego z Ukrainy, który od kilku lat mieszka w Lidzbarku Warmińskim. Malowidło zdobi ślepą ścianę kamienicy przylegającej do lidzbarskiego amfiteatru, który jest usytuowany na tyłach zamku. Przedstawia trzy Warmianki w tradycyjnych strojach na tle wiejskiego pejzażu, bociany i charakterystyczną warmińską kapliczkę. Jego powstanie upamiętnia piątą rocznicę wpisania umiejętności wytwórstwa czepca warmińskiego na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.   


* Takie epitafia zrobione na zamówienie za życia można zobaczyć w katedrze fromborskiej o czym pisała tutaj>Warmińskie historie. Frombork, wnętrze katedry

** Krzysztof Buzderewicz z Muzeum Warmii i Mazur  Źródło: Kopernik. Twórca nowego nieba – Jeremi Wasiutyński


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ze względu na spam wszystkie wypowiedzi podlegają moderacji, dlatego mogą pojawiać się z niewielkim opóźnieniem.