
Ostatnie kilka miesięcy mojego życia stały pod znakiem remontu mieszkania i poremontowych prac, których końca na razie nie widać. Poza tym przybył mi jeszcze jeden obowiązek, ponieważ w naszym domu zamieszkał nowy lokator — malutki kotek Barwinek, niemal równie absorbujący, co ludzkie niemowlę. Jednak pod koniec ubiegłego tygodnia ja i Marta odłożyłyśmy na bok wszystkie obowiązki i podobnie jak wiele innych osób, udałyśmy się na bulwar nad Jeziorem Drwęckim, aby obserwować zaćmienie słońca. Dd kilku dni z powodu tego zjawiska w mieście panowało wielkie podniecenie, wykupiono wszystkie środki do ochrony wzroku, nawet spawalnicze szybki z filtrem i spawalnicze okulary.

~2.jpg)


Kiedy dotarłyśmy na bulwar, było tam już bardzo dużo ludzi, którzy obsiedli kawiarniane ogródki i parkowe ławki. Jezioro Drwęckie leży w centrum miasta i jest świetnym miejscem do obserwacji słońca o zachodzie. Jego najszersza część jest dość rozległa, więc wzrok biegnie daleko, gdzie srebrną taflę wody i błękit nieba na horyzoncie rozdziela jedynie wąski zielony pasek lasu widocznego na przeciwległym brzegu. Znalazłyśmy sobie miejsca stojące na molo, skąd bez przeszkód mogłyśmy obserwować fascynujący widok słońca tuż przed zaćmieniem. W Ostródzie mieszkam od dawna i wiele razy oglądałam zachodzące słońce, jednak tym razem widok był naprawdę spektakularny. Zwykle towarzyszy mu ciemnoróżowa i purpurowa łuna, a kula słońca przybiera barwę szkarłatną lub karminową. Tym razem, chociaż stało ono dość nisko, nadal świeciło oślepiająco, przybierając jaskrawy niemal biały kolor. Aby nie narażać wzroku, nie próbowałam patrzeć na nie bezpośrednio. Jednak to, co oglądałam przez szkło z filtrem, było zupełnie odmienne od tego, co mogłam zobaczyć gołym okiem, więc aby upamiętnić ten widok, zrobiłam kilka zdjęć telefonem.




Obserwacja zaćmienia była dla mnie niezwykłym przeżyciem, ponieważ po raz pierwszy mogłam na żywo prześledzić je od początku do końca. Tym razem szkło z filtrem pozwoliło mi zobaczyć czarny krąg, który powoli przesuwał się z lewej strony na prawą, aż do chwili, kiedy z purpurowej słonecznej tarczy pozostał jedynie wąski sierp, dokładnie taki sam, jak ten, który możemy obserwować nocą podczas nowiu. Ten niecodzienny widok i magia kolorów sprawiły, że czułam się niczym w transie. Chyba podobne odczucia miały inne osoby obok mnie, ponieważ wszyscy byli niezwykle poważni i skupieni, aż do chwili, kiedy cień Księżyca przesunął się jeszcze dalej i zaćmienie dobiegło końca. Słoneczny krąg powoli znikał za linią lasu, jednak część osób nadal pozostała na molo, podziwiając wieczorną zorzę i fioletowe chmury ponad horyzontem.





Zmrok zapadł bardzo szybko, zapaliły się latarnie na bulwarze i kolorowe światełka umieszczone na kole widokowym. Na horyzoncie ponad ciemną linią lasu ognista łuna odcinała się od granatowej barwy nieba i barwiła wody jeziora na purpurowy kolor – niezapomniany zjawiskowy spektakl natury na zakończenie wyjątkowego dnia...
Autorką pięknych panoram widocznych na ostatnich pięciu zdjęciach przedstawiających Jezioro Drwęckie o zmierzchu jest moja córka Marta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Ze względu na spam wszystkie wypowiedzi podlegają moderacji, dlatego mogą pojawiać się z niewielkim opóźnieniem.