Był on emerytowanym księdzem, człowiekiem o dużej wiedzy na temat regionu, którą chętnie się ze mną dzielił, widząc mój zapał do zwiedzania okolicy. Postanowiłam, że wybiorę się tam, korzystając z dnia wolnego po nocnym dyżurze, gdyż z reguły przebiegały one bardzo spokojnie i nie były zbyt męczące. Jednak tym razem przydarzył mi się mały wypadek, który mógł pokrzyżować moje plany, ponieważ w pewnym sensie padłam ofiarą własnego łakomstwa i doznałam urazu, który poskutkował bólem jednego z żeber .*
Ponieważ wcześniej przygotowałam się do wyjazdu, szkoda mi było stracić tę okazję, więc choć byłam bardzo obolała, zdecydowałam, że mimo wszystko nie zrezygnuję z zaplanowanej wycieczki.
Już w trakcie podróży wiedziałam, że była to dobra decyzja, ponieważ to, co zobaczyłam przez okno pociągu, pozwoliło mi zapomnieć zarówno o nieprzespanej nocy, jak i bólu żebra. Patrząc na malowniczą dolinę rozciągającą się po obu stronach rzeki Sesia, zamkniętą pomiędzy dość wysokimi górami, porośniętymi lasem, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to jedno z piękniejszych miejsc, jakie widziałam do tej pory.
Te scenki przypominają mi scenki rodzajowe z szopek neapolitańskich z ich bogactwem, różnorodnością, barwami i pomysłowością twórców. Odnoszę wrażenie, że są one wyrazem głębokiej wiary ich twórców, czasami piękne, czasami naiwne, ale zawsze przesycone wiarą. A co do odczuwania szczególnych wzruszeń, to mimo, iż nie jestem zbyt gorliwą katoliczką wierzę, że takie miejsca istnieją, miejsca , okoliczności i osoby. Oczywiście pierwsze, które przychodzi mi na myśl to krypta, w której złożono ciało Jana Pawła II i moje tam wizyty. Ta pierwsza na drżących nogach i ze wzruszeniem ściskającym gardło, te kolejne podczas których prosiłam o zdrowie dla chorej koleżanki i ta ostatnia, kiedy wiedziałam, że nie dadzą Ojcu Św. pozostać w miejscu przezeń wybranym - smutna i nostalgiczna. Miejsce, czas i osoba. Teraz kiedy odwiedzam grób JPII znajdujący się w Bazylice Św. Piotra nie czuję nic, żadnych wibracji, żadnych wzruszeń i tak mi trochę smutno.
OdpowiedzUsuńPS. Zwiedzanie jako środek leczniczy na złamane żebro? - może powinni zapisywać na receptę :)
Jak widzę mam w Tobie "bratnią duszę" ...a co do remedium na złamane żebro to na ogół jestem zwolenniczką samoleczenia, choć oczywiście w poważniejszych przypadkach zwracam się do lekarza.
OdpowiedzUsuńPokrewieństwo dusz to piękna rzecz. Jedynie gusty literackie nam się troszkę rozjeżdżają. Ty Balzac, ja Zola. Ty Sthendal, ja Hugo. Właśnie zastanawiałam się, jak tu napisać o Pustelni Parmeńskiej, która Ciebie zachwyciła, aby nie sprawić Ci przykrości, bo książka chyba nie wpasowała się w moje oczekiwania i choć nie mogę powiedzieć, że się nie podobała, to nie wywołała tej euforii, jak po niej oczekiwałam :(. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńCo do gustu to wiadomo, trudno o nim dyskutować...Jeśli chodzi o Balzaca i Zolę to jak już pisałam, czytałam ich książki jako bardzo młoda osoba, kiedy dopiero kształtowało się moje widzenie świata, więc w zasadzie powinnam je sobie odświeżyć choć tak jak już wspominałam, nieco się boję konfrontacji z dawnymi idolami...Stendhala sie nie wyprę, bo zachwyca mnie jego subtelna analiza uczuć bohaterów a "Pustelnia"jest mi szczególnie bliska ze względu na umiejscowienie akcji pierwszej części nad jeziorem Como i to, że to miejsce w pewnym sensie określa Fabrycego i wływa na jego charakter i poczynania, gdyż mimo światowego poloru pozostaje on nadal dzieckiem natury.
UsuńNie wypieraj się, trzeba bronic swoich przekonań i "miłości". Dobrze, że każdy pisarz znajdzie grono swoich czytelników, którzy staną za nim murem; jedni broniąc jego talentu, a inni broniąc emocji, jakie z książek chłoną. Ale kończę, bo wpis nie dotyczył książek :)
UsuńTakie połączenie obrazów i postaci rzeźbionych ma miejsce w niedawno opisanej u mnie na blogu Kalwarii Wambierzyckiej. Każdy z nas zwiedzając takie miejsca na nowo odkrywa prawdy zapisane w księgach Nowego Testamentu. Nie dziwi mnie więc fakt Twojego wzruszenia podczas oglądania poszczególnych kaplic. Wszak taka jest rola tego typu miejsc. Ciekawa relacja.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Bardzo ładnie to podsumowałeś, dziękuję!Może kiedyś będę mogła odwiedzić polskie Kalwarie, z tyego co wiem to najbliżej mam tę w Wejcherowie. Wambierzycka którą pokazałeś wygląda bardzo interesujaco ale to bardzo daleko choć może znajdzie się okazja...Pozdrawiam!
UsuńOj, Sukienko ale piękny wpis, czytałam go wiele razy. Podoba Mi się sposób w jaki piszesz, tak dokładnie,starannie, bo Ja to lecę "tak po łebkach". Pozdrawiam. Alina.
OdpowiedzUsuńDziękuję Alinko za te miłe słowa. Czasem myślę, że nieco się "rozpisuję" jednak nie potrafię inaczej...Poza tym pisanie to dla mnie swego rodzaju ćwiczenie, "powrót do polszczyzny" i przyznam, że chciałabym też utrwalić dla mnoich bliskich i dla mnie samej te ulotne wrażenia które były moim udziałem, zanim pamięć zacznie mi płatać figle. Tym bardziej mi miło, że są też inne osoby, którym to się podoba! A co do Twoich wpisów, czytam je z dużą przyjemnością.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNo tak, pękło mi żebro - nic się nie stało... (lol)
OdpowiedzUsuńNie powiem, że przez pewien czas nie odczuwałam pobolewania i dyskomfortu lecz dało się wytrzymać. Gdybym chciała jechać na rowerze to pewnie nic by z tego nie wyszło bo to i większy wysiłek i mniej sprzyjająca pozycja ale na piechotę dałam radę.
UsuńWzruszyłam się, czytając Twoją relację. Może udzieliło mi się Twoje wzruszenie?... BBM
OdpowiedzUsuńWiesz Babciu, bardzo się starałam żeby to było prawdziwe, może dlatego?
UsuńLubię Cię czytać
OdpowiedzUsuńDzięki! Miłośnicy kotów zawsze się rozumieją...
Usuńwpadłam i wsiąkłam ;)
OdpowiedzUsuńMiło mi, bo zajrzałam do Ciebie i bardzo mi się spodobało!
UsuńPięknie napisane... nie wspominając o pięknych zdjęciach (obejrzałem cały album). :-)
OdpowiedzUsuńNiesamowite miejsce...
Pzdr.
miasteczko zaiste klimatyczne. już byłem pod jego urokiem gdy spojrzałem na zdjęcie rozpoczynające ten wpis. dalsze, na picasie utwierdziły mnie w przekonaniu, że chciałbym to szczególne miejsce zobaczyć własnymi oczami...
OdpowiedzUsuńCo więcej na żywo wygląda chyba jeszcze piękniej niż na zdjęciach, zwłaszcza jesienią.
Usuń