Powitanie.


Witam wszystkich czytelników, zarówno tych stałych, jak i okazjonalnych, zainteresowanych urodą północnych regionów Włoch. Znajdziecie tu kontynuację mojego bloga pod tym samym tytułem http://sukienkawkropki.blox.pl/html. Dla zachowania ciągłości, postanowiłam przenieść w to miejsce część moich starych postów, uaktualnionych i poprawionych. Mile są widziane komentarze, jak również pytania osób, które wybierają się w opisywane przeze mnie strony.
Na wszystkie z przyjemnością odpowiem!

piątek, 15 marca 2013

Piemont. Stresa - "skamieniałe zwierzaki" na Monte Mottarone.


Monte Mottarone
Kiedy w 2011 roku podjęłam decyzję o zakończeniu pracy we Włoszech i definitywnym powrocie do domu, była to dla mnie ogromna radość, lecz również  powód do tego, aby ostatnie miesiące wykorzystać jak najlepiej i zobaczyć miejsca, które mnie interesowały, a gdzie dotychczas jeszcze nie dotarłam. Postanowiłam, że nie przepuszczę żadnej ku temu okazji, nawet kosztem wypoczynku. Zresztą to, co mi się najbardziej dawało we znaki, to nie zmęczenie fizyczne, lecz stres związany z wyczerpującą pracą i oddaleniem od Polski oraz mojej rodziny, a  owe wyprawy zawsze były najlepszym lekarstwem na takie problemy. Dlatego też, pewnego kwietniowego dnia korzystając z dobrej pogody postanowiłam, że po nocnym dyżurze nie pójdę spać lecz wybiorę się "w plener".

Monte Mottarone Przez kilka kolejnych dni  było bardzo ciepło, a przejrzyste powietrze pozwalało dostrzec na horyzoncie łańcuchy Alp pokryte śniegiem. Niestety, miałam wtedy cztery nocne dyżury pod rząd, więc musiałam je odsypiać w dzień aby przed wieczorem odzyskać formę do przetrwania następnej bezsennej nocy, a tu jak na złość, zapowiadano,  że za kilka dni pogoda zmieni się na gorsze! W związku z tym, chcąc wykorzystać odpowiedni moment, na ostatni z nich wybrałam się z moim wycieczkowym ekwipunkiem, i prosto z pracy pojechałam do Mediolanu, a następnie do Stresy nad Lago Maggiore. Leży ona pomiędzy brzegiem jeziora i łańcuchem  niewysokich gór, a na jedną z nich, nosząca nazwę Monte Mottarone można wjechać kolejką linową. Byłam tam kilka  lat temu, lecz miałam ochotę znów stanąć na jej  szczycie, skąd roztacza się przepiękny widok na okoliczne jeziora i  alpejskie wzniesienia. Mimo iż Monte Mottarone ma jedynie 1300 m, jedzie się tam w trzech etapach. Pierwszy i drugi obsługuje kolejka gondolowa, a trzeci - wyciąg krzesełkowy.  Kiedy dotarłam na górę przeżyłam prawdziwy szok, gdyż okolica zmieniła się  nie do poznania. W czasie, który minął od mojego poprzedniego pobytu,  powstał  tam ośrodek sportów zimowych, restauracje, hotel i wyciągi narciarskie, a do tego ustawiono kilka  potężnych anten Monte Mottarone przekaźnikowych. Nie mogę powiedzieć że mnie to wprawiło w zachwyt, więc postanowiłam oddalić się jak najszybciej w kierunku przeciwnym do tego, z którego przybyłam. Nieco poniżej szczytu dostrzegłam ścieżkę prowadzącą po wydłużonym grzbiecie góry, z grupą skał na końcu, więc nie zwlekając, ruszyłam w drogę. Odległość do przebycia była większa niż sądziłam, lecz nie miałam powodów do narzekania, ponieważ szło mi się bardzo przyjemnie. Mimo silnie wiejącego wiatru było cieplutko, a ja  bardzo lubię taką wietrzną pogodę. Kiedy doszłam na miejsce natychmiast przypomniał mi się "Piknik pod Wiszącą Skałą", film, który oglądałam wiele lat temu. Skałki okazały się  bardziej okazałe niż przypuszczałam widząc je z daleka, i były pogrupowane w dość zaskakujący sposób, na tej górze o łagodnych, trawiastych zboczach. Z bliska zobaczyłam  też, że od zachodniej strony  jest ona o wiele bardziej stroma i pełna urwisk, więc nie zdziwiła mnie tabliczka informująca, iż jest to teren ćwiczeń szkółki wspinaczki skałkowej. Grzbiet kończył się ogromnym,  płaskim głazem, którego rozmiarów nie byłam  w stanie ocenić, ponieważ stałam na jego szczycie, a nie mając żadnej  asekuracji nie chciałam ryzykować podchodzenia do krawędzi, żeby spojrzeć w dół. Za to mogłam do woli cieszyć oczy widokiem leżącego u stóp góry jeziora Orta, z ośnieżonymi Alpami w tle. Rozglądając się wokół zauważyłam, że okoliczne skały mają bardzo dziwne, wręcz zwierzęce kształty, więc postanowiłam pochodzić wśród nich i uwiecznić je na zdjęciach.

Monte Mottarone

Patrząc na ten wytwór przyrody miałam nieodparte wrażenie, że widzę ogromnego węża pełznącego po zboczu.

Monte Mottarone






To wygląda niczym głowa węża,

Monte Mottarone

a to, niczym  głowa rekina lub jaszczura leżącego brzuchem do góry...

Monte Mottarone




                                                                                                                                               
Monte Mottarone














Ta skałka według mnie przypomina łeb jakiegoś wielkiego zwierzęcia zakleszczonego między skałami, które wyje "pod niebiosa" wzywając pomocy.

Monte Mottarone





A ta głowę małpki.

Monte Mottarone











Tu ktoś czy coś pełznie, być może to dinozaur?

Monte Mottarone

















Głowa dinozaura z bliska.

Monte Mottarone











A to chyba potłuczone jajo dinozaura...

Monte Mottarone









Tu jeszcze jeden  tajemniczy płaz, a do tego uśmiechnięty!

Montye Mottarone











Czyja nóżka mogła zostawić ten ślad?

Monte Mottarone












To wielka   skała na końcu górskiego grzbietu, o której pisałam poprzednio. Czy nie macie wrażenia, że te ślady mogli zostawić przedstawiciele pozaziemskiej cywilizacji?

Monte Mottarone















Ta skałka przypomina mi ogromny kamienny Big Mac,

Monte Mottarone



















a ta, księżniczkę zaklętą w kamienną ropuchę...


Mam nadzieję że te moje "odkrycia " spodobają się oglądającym. Niestety, część zdjęć robiłam pod słońce więc ich jakość  nie jest najlepsza, ale tylko w ten sposób było widać podobieństwa, które chciałam pokazać. Niestety, pogoda nie była już tak fantastyczna jak jeszcze poprzedniego dnia, widoczność znacznie się pogorszyła, i mimo wiatru welon foschii spowijał dalszą okolicę, co wyraźnie widać na zdjęciach. Mimo to, jak zwykle zapraszam  do Googli + i na Picasę, gdzie jest ich więcej >

https://plus.google.com/photos/113977733476722899989/albums/5594976483184271857?banner=pwa

https://picasaweb.google.com/elzbieta.przymenska/SkamieniaEZwierzakiNaMonteMottarone#

22 komentarze:

  1. Cudowne zdjęcia i przecudowne kształty. Świat i wszystko co na nim jest przeurocze. Serdecznie pozdrawiam i trochę zazdroszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widziałam, również w Polce można spotkać bardzo ciekawe skałki ale niestety ja ich nie widziałam. Mam nadzieję że w przyszłości uda mi się pojechać do Jury Krakowsko-Częstochowskiej lub w Góry Stołowe, gdzie nigdy nie byłam. Pozdrawiam wzajemnie!

      Usuń
  2. Niesamowite te kształty, podziw bierze, jaki to artysta z tej natury:)idę oglądać na picase.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie posiadałam się ze zdumienia, że na takiej niewielkiej przestrzeni znalazłam coś takiego, tym bardziej że nigdy o tych skałkach nie słyszałam, chyba nie są w żaden sposób rozreklamowane.Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Coś znalazłam, wygląda na to że powstały one w tym samym okresie ostatniego zlodowacenia, które w rejonie alpejskim nosi nazwę Wurm, a na naszych terenach zlodowacenie północnopolskie.

      Usuń
  3. Uwielbiam skałki.Zawsze fajnie urozmaicają krajobraz.Właśnie mój następny post również będzie skalny:)Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam niecierpliwie na Twoje wrażenia i wzajemnie pozdrawiam!

      Usuń
  4. Takie zamiłowanie do skałek musi się skończyć na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Najlepiej w maju - jest cudownie: świeża zieleń i biel skał. Najpiękniej rzecz jasna w okolicy zamku Smoleń! Już się nie umiem doczekać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź, z pewnością skorzystam, a na razie popatrzę w necie. Ta wiosna raczej odpada, bo nie tylko zaczęłam nową pracę to do czerwca mam kurs weekendowy... Ale może we wrześniu? Pozdrawiam, i życzę wielu udanych wiosennych wypadów!

      Usuń
  5. Kamienie mają w sobie piękno, tajemnicę i moc... Przypomina mi się wiersz Szymborskiej ...Pukam do drzwi kamienia...BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego wiersza ale spróbuję go znaleźć. Wyznam Ci, że chodząc po okolicy byłam naprawdę pod wrażeniem, że jestem w innym świecie, aż mi się nie chciało wracać. Pozdro!

      Usuń
  6. Niesamowite kształty i przepiękne zdjęcia :) Ziemia jest Piękna!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, a ja bardzo się cieszę że przez przypadek odkryłam to ciekawe miejsce. Pozdrawiam także!

      Usuń
  7. Witaj,
    ten dinozaur wygląda prawie jak z Parku Jurajskiego. Naprawdę trafne interpretacje. A wszystko otoczone pięknym krajobrazem. Miałaś piękną wycieczkę i chyba nie bardzo męczącą. Dla takich widoków warto poświęcić dzień, nawet po nocnym dyżurze. Zdjęcia jak zwykle bardzo udane.
    Pozdraweiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Wiesiu! Cieszę się że moje skojarzenia znalzły potwierdzenie. Istotnie warto było spędzić tam dzień, mimo nieprzespanej nocy. Te skałki są naprawdę niezwykłe i dziwi mnie to, że w Wiki jest na ich temat jedynie bardzo lakoniczna wzmianka. W sumie była to wspaniała wyprawa, bo widziałam tam jeszcze inne ciekawe rzeczy o których napiszę w następnym poście. Pozdrawiam wzajemnie!

      Usuń
  8. Warto czasem udać się w przeciwnym kierunku niż cywilizacja, bo jak widzę na zdjęciach znalazłaś wspaniałe skalne zwierzątka, "rodzinę" dinozaurów i nawet "jedzenie". Po takiej wędrówce pozostają piękne wspomnienia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uciekłam z radością a dlaczego napiszę w następnym poście. Mimo wszystko to był naprawdę piękny dzień! Także pozdrawiam!

      Usuń
  9. Witaj, Piękne i ciekawe miejsce opisałaś, te kamole naprawdę wyglądądają jak wielkie stwory i zwierzęta. Tak sobie pomyślałam, że natura to najwspanialszy artysta i rzeżbiarz, góry, doliny i jeziora to wszysko jej dzieło, które podziwiamy. Pozdramiam. Alina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, aż trudno uwierzyć że to dzieło wiatru, mrozu, deszczu i słońca...i z tego powodu tym bardziej nas zachwyca. Również pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Oj, nie - wrzesień zły, jak już to październik... Maj jest jednak nie do pobicia - bliskości kilku magicznych miejsc na Jurze można w maju zazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz racje, te skalki przypominaja zwierzeta albo ich fragmenty. Bardzo oryginalne w kazdym razie.
    Wciaz podziwiam Twoja pasje do samotnych wedrowek po Takich gorach... No a jak sobie dalas rade z tymi stromymi trasami? Ile godzin zajelo Ci wspinanie sie w gore a potem w dol?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tych stromizn to różnie bywało, jakoś sobie radziłam, zwykle na górę trzeba było iść około dwóch godzin, (czasem dłużej jeśli się startowało u podnóża góry) a na dół tyle samo. Na Monte Mottarone akurat nie było problemu bo wjechałam kolejką linową a później chodziłam po rozległym, lecz niezbyt stromym grzbiecie.

      Usuń