sobota, 31 października 2026

Mazurskie historie. Cmentarz Leśny w Lidzbarku Warmińskim


Widok z góry na tarasowo ułożoną część cmentarza komunalnego o wybitnie leśnym charakterze. Groby wkomponowane są w naturalne, pagórkowate ukształtowanie terenu porośniętego gęstym lasem. Ziemię pokrywa dywan ze złocistych, opadłych liści, a pośród drzew migoczą kolorowe punkty zniczy i kwiatów na pomnikach.

Stuletni cmentarz w Lidzbarku Warmińskim ma niezwykłą historię. Znajduje się na tyłach Oranżerii Krasickiego, na terenie dawnych ogrodów biskupich. Do naszych czasów z tych ogrodów nic nie dotrwało – pozostało jedynie wspomnienie i zapiski w dawnych dokumentach. Patrząc na zróżnicowany, pagórkowaty teren porośnięty imponującym starodrzewem, można sobie jedynie wyobrazić, jak pięknie tam było niegdyś, zanim cała ogrodowo-parkowa infrastruktura uległa degradacji. Aby zapobiec dalszym zniszczeniom drzewostanu, w 1925 roku ówczesny proboszcz Alfons Buchholz wnioskował o utworzenie w tym miejscu nowej nekropolii na potrzeby rozrastającego się miasta. Lokalne władze odniosły się przychylnie do tego projektu, ponieważ w okresie międzywojennym liczba mieszkańców wzrosła dwukrotnie a niewielkie cmentarze przykościelne przestały odpowiadać potrzebom społeczności. 

Dzięki tej inicjatywie w ciągu dwóch lat powstał piękny obiekt zwany Waldfriedhof, czyli Cmentarz Leśny. W myśl ówczesnych tendencji architektonicznych ma on charakter rozległego parku angielskiego, usytuowanego na zboczu wzgórza poprzecinanego płytkimi dolinkami. W jego centralnym punkcie usypano sztuczne wzniesienie, na które składają się wielopoziomowe tarasy, co nawiązuje do sposobu, w jaki Dante Alighieri opisywał Raj, gdzie ludzkie dusze wznoszą się do Boga.

Z tego pierwotnego założenia zachowała się część muru otaczającego cmentarz, dwie bramy i czternaście kaplic Drogi Krzyżowej, wykonanych w 1927 roku przez Franza Drexlera, rzeźbiarza pracującego w Monachium. Jedenaście kolumnowych kapliczek umieszczono wzdłuż alei, która ma swój początek przy bramie od ulicy Krasickiego i prowadzi na szczyt wzgórza. Ukazują one poszczególne stacje w formie polichromowanych płaskorzeźb, natomiast stacja dwunasta, poświęcona Ukrzyżowaniu, ma kształt łuku triumfalnego, symbolizującego zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią. U podnóża pagórka, na głównym rondzie cmentarza, mieści się kaplica trzynasta,. Umieszczono w niej rzeźbę przedstawiającą Pietę, a jeszcze niżej, w sztucznej grocie, usytuowana jest ostatnia, czternasta kaplica Złożenia do Grobu z marmurowym posągiem Jezusa.

Główna, szutrowa aleja cmentarna w Lidzbarku Warmińskim prowadząca w głąb nekropolii. Po prawej stronie wzdłuż drogi wznoszą się zabytkowe, wysokie stacje drogi krzyżowej o piaskowym kolorze. Po obu stronach alei ciągną się gęsto rozmieszczone groby w otoczeniu starych drzew. Scenę spowija nastrojowe, jesienne światło, tworzące długie cienie na ziemi.

Zabytkowe kapliczki kolumnowe na cmentarzu leśnym w Lidzbarku Warmińskim. W tle, pomiędzy smukłymi pniami drzew w jesiennej scenerii, wznoszą się dwie żółte, kolumnowe kapliczki Drogi Krzyżowej. Na pierwszym planie widoczne są współczesne nagrobki ozdobione chryzantemami.

Szeroki widok na stację dwunastą Drogi Krzyżowej, usytuowaną na szczycie wzgórza pośród gęstych, zielonych drzew. W stronę monumentalnej kaplicy w kształcie łuku triumfalnego prowadzą strome, betonowe schody, wokół których znajdują się nagrobki.

Zbliżenie na kaplicę stacji dwunastej (Ukrzyżowanie) w formie łuku triumfalnego. W centralnym, otwartym prześwicie konstrukcji wznosi się duży krucyfiks z figurą ukrzyżowanego Chrystusa, a w bocznych niszach stoją figury Marii i św. Jana.

Kaplica trzynasta na głównym rondzie cmentarza u podnóża wzgórza. Murowana budowla o żółtej elewacji z napisem „txt Station” mieści we wnęce rzeźbę Piety – Maryi trzymającej ciało Jezusa. Przed odgrodzoną kratą kaplicą stoi mężczyzna, a na ziemi płoną znicze.

Kamienna konstrukcja wbudowana w strome, pokryte mchem zbocze wzgórza cmentarnego. W półkolistej niszy ułożonej z dużych polnych kamieni znajduje się wejście do sztucznej groty, będącej czternastą stacją Drogi Krzyżowej. Po prawej widać schody prowadzące w górę.

Widok przez zieloną, metalową kratę zamkniętą na kłódkę do wnętrza czternastej kaplicy Złożenia do Grobu. Wewnątrz sztucznej groty, na jasnym postumencie, spoczywa marmurowa figura leżącego Jezusa, a obok stoją znicze i kwiaty.

Cmentarz Leśny w Lidzbarku Warmińskim jest niemym, lecz mimo to wiele mówiącym świadkiem trudnej historii tego miasta i całego regionu. Przed II wojną światową miejscowość nosiła nazwę Heilsberg, znajdowała się na terenie Trzeciej Rzeszy i w przeważającej części była zamieszkana przez ludność niemiecką – niewielki procent stanowili Warmiacy oraz Mazurzy, istniała też nieliczna gmina żydowska. Zimą 1945 roku, po krótkiej walce, obszar ten zajęły wojska radzieckie. Skutkiem działań militarnych i celowych podpaleń ponad jedna trzecia miejskiej zabudowy legła w gruzach, a wiele domów wymagało pilnego remontu. 

Po klęsce Niemiec i zmianie granic Lidzbark wraz z całą Warmią znalazł się w obrębie państwa polskiego, co poskutkowało niemal całkowitą wymianą dotychczasowych mieszkańców miasta. Część ludności niemieckiej jeszcze w 1944 i na początku 1945 roku uciekła przed zbliżającym się frontem, a ci, którzy przeżyli wkroczenie Armii Czerwonej, w latach 1945–1948 zostali wysiedleni do radzieckiej strefy okupacyjnej. Na miejscu pozostali jedynie ci, którzy w przebiegu procedury weryfikacyjnej potrafili udowodnić swoje związki z Polską, dzięki czemu przyznano im polskie obywatelstwo.

Do opustoszałego, zrujnowanego miasta sukcesywnie zaczęli napływać nowi osadnicy. Duża grupa osób pochodzenia polskiego przybyła z dawnych Kresów Wschodnich, głównie z Wileńszczyzny i Wołynia, przymusowo wysiedlona ze Związku Radzieckiego w ramach tworzenia państw jednolitych narodowościowo. Dołączyli do nich Polacy z Mazowsza, Wielkopolski i Małopolski, którzy przyjeżdżali tu w poszukiwaniu nowego miejsca do życia. Ostatnią, jednak już mniej liczną grupą byli Ukraińcy, w 1947 roku przymusowo przesiedleni z terenów południowo-wschodniej Polski w ramach akcji „Wisła”.

Mądre przysłowie mówi, że historia jest nauczycielką życia. Idąc dalej tym tropem, można powiedzieć, że cmentarze są niczym księgi, choć w niejednej z nich brakuje wszystkich kart... Stuletnie dzieje lidzbarskiego Cmentarza Leśnego również są taką niekompletną księgą, która niewiele mówi o jego początkach. Wojenna zawierucha i nowa wędrówka ludów ze wschodu na zachód sprawiły, że z Lidzbarka wyjechały rodziny tych, których tam pogrzebano w latach dwudziestych i trzydziestych, a ci, co zajęli ich miejsce, pozostawili groby swoich bliskich na już nie swojej ziemi Ten podwójny eksodus i upływ czasu sprawiły, że niemal całkowicie zniknęły mogiły z niemieckimi inskrypcjami. W ich miejsce pojawiły się nagrobki ze  swojsko brzmiącymi nazwiskami, będące świadectwem głębokich dziejowych przemian.

Pomnik z ciemnego, połyskującego granitu z nazwiskiem „Kot”, usytuowany tuż przy stromej skarpie leśnej pokrytej suchymi, jesiennymi liśćmi. Przez rzadkie pnie drzew przebijają się ciepłe promienie popołudniowego słońca, oświetlając białe chryzantemy i znicze stojące na płycie nagrobka. Po lewej stronie widoczny jest fragment metalowego ogrodzenia z siatki.

Duży pomnik rodzinny z jasnego kamienia, którego pionowa stela ma asymetryczny, falisty kształt i wycięty otwór w pobliżu czarnego krzyża. Na płycie nagrobnej ułożono kobierzec z gęstych chryzantem w kolorze bordowym, jasnoróżowym i białym, poprzetykany wiązankami sztucznych kwiatów i zniczami.

Szeroki widok na cmentarz leśny z perspektywy wijącej się alejki z kostki brukowej. Po obu stronach ścieżki ciągną się rzędy nagrobków, na których stoją dziesiątki różnokolorowych zniczy oraz donice z kwiatami w odcieniach fioletu, żółci i bieli. W tle widać wysokie drzewa o częściowo żółtych, jesiennych liściach.

Granitowy pomnik rodziny Mickiewiczów usytuowany w otoczeniu zielonych żywotników i bluszczu. Na jasnej, wielostopniowej płycie nagrobnej ułożono dużą kompozycję z białych i kremowych róż, a obok stoją ozdobne latarnie cmentarne. Obok grobu, po lewej stronie, stoi ciemna, metalowa ławka parkowa. 

Widok na gęsto rozmieszczone nagrobki cmentarne wznoszące się kaskadowo na zboczu wzgórza. Wśród drzew i zielonych krzewów dominują współczesne pomniki z granitu, bogato ozdobione białymi i żółtymi chryzantemami oraz licznymi zniczami. Światło słoneczne przebija się przez korony drzew, oświetlając detale inskrypcji i krzyży.

Widok z góry na rozległą przestrzeń cmentarza, gdzie nagrobki są usytuowane na różnych poziomach pagórkowatego terenu. Ponad pomnikami ciągną się gałęzie bezlistnych drzew, a całe podłoże i dachy niektórych grobowców pokryte są opadłymi, brązowymi liśćmi, co podkreśla głęboki, jesienny klimat nekropolii.

Kiedy byłam tam po raz pierwszy latem ubiegłego roku i odczytywałam napisy na nagrobnych tabliczkach, przeżyłam coś w rodzaju déjà vu, jakbym wcale nie wyjechała z Ostródy. Wkoło widziałam doskonale mi znane nazwiska, z którymi od dzieciństwa stykałam się na co dzień. To nie były popularne miana w rodzaju Nowak czy Kowalski, lecz Mickiewicz, Moniuszko, Karpowicz, Bohdziewicz, Maculewicz, Możejko, Madziewicz, Waszkiel, Kot, Ławrynowicz, Kornas, Paukszto... Tak nazywali się moi koledzy i koleżanki, pacjenci szpitala, gdzie pracowałam, nauczyciele, sąsiedzi i znajomi. Kiedy zaczęłam chodzić do szkoły podstawowej większość dzieci w klasie mówiła czystą polszczyzną, lecz w głosach ich starszych krewnych nadal dało się słyszeć kresowe zaciąganie. Podobnie jak ja i moi rodzice, oni również nie byli stąd – przywiał ich w te strony wiatr historii; jedni zamieszkali w Lidzbarku, inni w Olsztynie, a jeszcze inni w Ostródzie. Przemierzając cmentarne alejki myślałam o tych ludziach przez wiele dni stłoczonych w wagonach pociągu towarowego, którymi jechali w nieznane, o ich bólu po rozstaniu z dawnym życiem, obawie przed niepewnym jutrem i nadziei, że jednak znajdą swoje miejsce na ziemi.

Moje osobiste doświadczenia nie były tak ekstremalne, gdyż do Ostródy przyjechaliśmy dziesięć lat po wojnie. Byłam wtedy kilkuletnim dzieckiem, lecz doskonale pamiętam jak bolesna była dla mnie przeprowadzka na Mazury. Wiem też, ile lat musiało upłynąć i jakie zaszły zmiany geopolityczne, zanim po raz pierwszy powiedziałam, że jest to moja mała ojczyzna...*

Cmentarz w Lidzbarku Warmińskim odwiedziłam dwukrotnie. Za pierwszym razem, z powodu braku czasu, obejrzałam go jedynie pobieżnie. Poza tym weszłam na jego teren w sposób niekonwencjonalny – przez alternatywne wejście wskazane mi przez młodzież z pobliskiej szkoły. Okazało się ono po prostu dziurą w płocie, mocno eksploatowaną, sądząc po szerokiej, wydeptanej ścieżce, która do niej prowadzi. Widok cmentarza mnie zachwycił. Promienie słońca przesiane przez korony niezliczonych drzew przenikały przez leciutką poranną mgiełkę, a to łagodne rozproszone światło sprawiało, że lekko wzniesiony teren zdawał się unosić w powietrzu nad krętym jarem, który mnie od niego odgradzał. Ten pierwszy spacer przyniósł mi wiele refleksji, o czym pisałam powyżej, jednak z powodu braku czasu nie zdołałam zorientować się w topografii nekropolii.

Drugie odwiedziny w tym miejscu zaczęłam od cmentarnej bramy. Nieopodal znalazłam tablicę informacyjną, którą sfotografowałam z nadzieją, że posłuży mi za przewodnik. Zależało mi na dotarciu do najstarszej części cmentarza, ale tu spotkało mnie rozczarowanie. Okazało się, że takowa nie istnieje – z przedwojennych pochówków zostało niewiele i są one rozrzucone w różnych miejscach. Cmentarz jest bardzo duży, a jego urozmaicony teren nie ułatwiał mi zadania. Ponadto fakt, że w myśl prawa po dwudziestu latach nieopłacone groby można przeznaczyć na nowe mogiły, spowodował, że te pochodzące z pierwszych lat po wojnie, sąsiadują z tymi stosunkowo świeżej daty. Mapka również okazała się mało użyteczna ze względu na słabą czytelność oznaczeń, przez co z historycznych nagrobków zdołałam odnaleźć jedynie nieliczne, trzy pochodzące z czasów przed II wojną światową i kilka z lat czterdziestych ubiegłego stulecia .

Zabytkowy nagrobek z ciemnego drewna o niezwykłym, nawiązującym do tradycyjnej sztuki warmińskiej kształcie, zwieńczony rzeźbionym motywem słońca wokół centralnego medalionu. Pomnik stoi na skraju cmentarnej alejki, a w tle wznosi się porośnięte starodrzewem wzgórze pokryte grubym dywanem rudych, jesiennych liści.
: Zbliżenie na dolną część zabytkowego, rzeźbionego z ciemnego drewna nagrobka na cmentarzu komunalnym. Niemiecka inskrypcja, kuta bezpośrednio w strukturze drewna stylizowaną czcionką, upamiętnia adwokata i notariusza Josefa Hipplera oraz jego żonę Margarete. U podstawy pomnika, na mchowej podmurówce, spoczywa barwna wiązanka kwiatów i płonie skromny znicz.
Widok na urokliwy, zabytkowy zakątek cmentarza w Lidzbarku Warmińskim przy brukowanej alejce. Pod koroną potężnego drzewa stoją ramię w ramię trzy unikalne świadectwa przeszłości: wysoki pomnik z jasnego kamienia w kształcie krzyża, centralny obelisk z czerwonego granitu z dwujęzyczną inskrypcją poświęconą dawnym mieszkańcom oraz charakterystyczny drewniany krzyż nakryty małym, blaszanym daszkiem.
lasycystyczny, okazały grobowiec rodzinny wykonany z jasnego kamienia, przypominający monumentalną kapliczkę w otoczeniu soczystej zieleni tui. W centralnej niszy pomnika umieszczono pełną ekspresji i smutku, misternie wykonaną rzeźbę pochylonej kobiety (płaczki) opierającej głowę o symboliczną urnę grobową.
Pełna powagi i harmonii kwatera sióstr katarzynek na lidzbarskim cmentarzu. W idealnie równych, geometrycznych rzędach spoczywają jednolite, jasne betonowe mogiły, z których każda zwieńczona jest prostym, surowym krzyżem z pasyjką, skąpane w łagodnym, jesiennym słońcu przebijającym przez korony drzew.
Jednym z nich był zabytkowy, stylizowany krzyż z ciemnego drewna o niezwykłym kształcie, z płaskorzeźbionym medalionem, w którym artysta umieścił wizerunek Chrystusa w cierniowej koronie. Jego oryginalny wygląd skojarzył mi się z tradycyjnymi warmińskimi krzyżami i kapliczkami, jakie niegdyś zawieszano na drzewach. Inskrypcja w języku niemieckim, wyryta stylizowaną czcionką na jego podstawie, upamiętnia adwokata i notariusza Josefa Hipplera, zmarłego w 1900 roku, oraz jego żonę Margarete, która przeżyła go o trzydzieści siedem lat. Nagrobek prawdopodobnie pochodzi z lat dwudziestych lub trzydziestych ubiegłego wieku i jest dziełem lokalnego rzeźbiarza, Michaela Lipowa.
Lipow wywodził się z niemieckiej rodziny z Nadwołża, która po I wojnie światowej przeniosła się do Prus Wschodnich. Po ukończeniu studiów w Królewcu w 1923 roku artysta zamieszkał w Lidzbarku Warmińskim. Zajmował się rzeźbieniem figur kościelnych oraz krzyży nagrobnych i przydrożnych, które do dziś można spotkać w okolicznych miejscowościach, w Świętej Lipce oraz innych warmińskich wsiach. Miał własny, łatwo rozpoznawalny styl, swoje prace realizował głównie w drewnie i żelazie, malował też na płótnie, a także przeprowadzał renowacje zabytkowych rzeźb. Jego talent i głęboka duchowość, przejawiająca się w podejściu do sztuki, sprawiły, że współcześni nazywali go „snycerzem Pana Boga”. Kiedy Armia Czerwona wkroczyła na teren Prus Wschodnich Lipow zdecydował się na ucieczkę do Niemiec, gdzie zmarł w 1983 roku w wieku 92 lat.
Kolejne dzieło rzeźbiarza napotkałam w urokliwym zakątku na skraju placu w centrum cmentarza. Pod koroną potężnego drzewa stoją obok siebie trzy świadectwa przeszłości: krzyż wykuty z jasnego kamienia, będący pomnikiem nagrobnym Kathariny Rochow z domu Weiss, płyta z czerwonego granitu, na której umieszczono inskrypcję w języku polskim i niemieckim poświęconą dawnym mieszkańcom miasta, oraz drewniany krzyż nakryty daszkiem. Ten ostatni również został wykonany przez Michaela Lipowa i pochodzi z grobu Augusty Werner, która żyła w latach 1872–1943.
Na szczycie sztucznego pagórka, po lewej stronie kaplicy Ukrzyżowania, moją uwagę przykuł monumentalny, neoklasycystyczny grobowiec, prawdopodobnie wzniesiony w latach powojennych. Co ciekawe, jest on jednym z dwóch pochówków, jakie znajdują się w tym zaszczytnym miejscu,  drugim jest skromny grób księdza Ludwika Syrewicza, byłego więźnia obozu koncentracyjnego w Dachau i proboszcza parafii w Lidzbarku. W centralnej niszy tego mauzoleum umieszczono figurę płaczki, która pochyla się nad symboliczną urną. Na płycie poniżej rzeźby znajduje się tablica z napisem: „Regina Irena z rodu Krasińskich, primo voto Obarek, voto Włóczyńska, voto Komar, ur. 11.IX.1916, zm. 11.XI.1985, Obywatelka USA i Polski”, na prawej bocznej tablicy są nazwiska trojga dzieci zmarłych w niemowlęctwie, noszących nazwisko Włóczyńscy, a na lewej upamiętniono Jana Welika, który urodził się w 1930 i zmarł w 1997 roku. Całość wydała mi się tajemnicza i intrygująca, niestety jak dotąd nie znalazłam żadnej informacji, która rzucałaby jakieś światło na tę sprawę. Jednak nie tracę nadziei, że z czasem uda mi się dowiedzieć czegoś na ten temat, ponieważ postanowiłam wykorzystać kontakt do pewnej osoby dobrze zorientowanej w historii Lidzbarka.
Po lewej stronie alei wiodącej od bramy przy ulicy Olsztyńskiej znajduje się specjalna kwatera sióstr z zakonu św. Katarzyny. Stanowi ona bardzo ważny punkt na mapie pamięci miasta, spoczywa tam kilka pokoleń zakonnic, które przez stulecia współtworzyły historię Warmii. Zgodnie z regułą swojego zgromadzenia świadczyły pomoc medyczną, zajmowały się edukacją, a także udzielały opieki i wsparcia najuboższym mieszkańcom. Siostry, które zmarły po wojnie, są pochowane w jednakowych, indywidualnych grobach zwieńczonych prostym, surowym krzyżem z pasyjką. Szczątki zakonnic zmarłych przed rokiem 1945 podczas restrukturyzacji cmentarza przeniesiono do wspólnej mogiły znajdującej się w tej samej kwaterze.
Do dziś nie wiadomo, gdzie dokładnie spoczywają ciała trzech lidzbarskich katarzynek: Klary Anny Skibowskiej (s. Anicety), Marii Schröter (s. Gebhardy) i Rozalii Angrick (s. Sabinelli). Zostały one zastrzelone w klasztorze przez czerwonoarmistów, ponieważ sprzeciwiły się okrucieństwom i gwałtom, jakich dopuszczało się wojsko. Prawdopodobnie pogrzebano je na ternie klasztornego ogrodu w nieoznaczonym wspólnym grobie, jak to miało miejsce w przypadku wielu innych ofiar tamtych dni. Podobny a w niektórych przypadkach o wiele gorszy los spotkał jeszcze dwanaście innych zakonnic z tego zgromadzenia, posługujących m.in. w Ornecie, Braniewie, Olsztynie i Kętrzynie. Wszystkie piętnaście katarzynek uznano za męczennice i beatyfikowano 31 maja 2025 roku w Braniewie, gdzie znajduje się ich wspólne symbolicznie miejsce pamięci. Jest to grób, gdzie spoczęły ekshumowane szczątki siedmiu sióstr, ciał pozostałych ośmiu nigdy nie odnaleziono.
Perspektywa z poziomu brukowanej alei na centralne miejsce pamięci na cmentarzu w Lidzbarku Warmińskim. W sercu kompozycji wznosi się wysoki, ciemny krzyż osadzony na pomniku z napisem „Bóg Honor Ojczyzna”. Monument otoczony jest kręgiem zielonych iglaków, przed którymi leżą dziesiątki palących się zniczy. Wokół pomnika ustawiono harcerskie brzozowe krzyże z przypiętymi fotografiami i biało-czerwonymi wstęgami, a w tle widać wysokie, jesienne drzewa skąpane w popołudniowym słońcu.
Zbliżenie na pomnik pamięci narodowej otoczony symbolem pamięci. Na pierwszym planie widoczne jest morze szklanych zniczy i chryzantem ułożonych u stóp pomnika. Po obu stronach monumentu wyraźnie odznaczają się wykonane z pni brzozy krzyże. Do ich jasnej, charakterystycznej kory przyczepione są portrety poległych bohaterów, w tym kpr. pchor. Edmunda Meyera. W tle widać malowniczą, opadającą w dół aleję cmentarną.
Perspektywa boczna na ciemny, elegancki nagrobek Bolesława i Teresy Giza. Płyta nagrobna z czarnego granitu ozdobiona jest inskrypcjami i wizerunkami zmarłych, a wokół niej ułożono bogate kompozycje z żółtych i bordowych kwiatów oraz dekoracyjne znicze. Po prawej stronie, w głębi kadru za zielonym, pnącym się ku górze krzewem iglastym, wyróżnia się charakterystyczny brzozowy krzyż z biało-czerwoną wstążką, wkomponowany w przestrzeń między starymi drzewami.
Szeroki, granitowy grobowiec rodziny Giza o nieregularnym, przypominającym naturalny kamień kształcie płyty pionowej. Pomnik ozdobiony jest medalionami z portretami zmarłych. Przed płytą, na polerowanym granicie poziomej płyty, ustawiono liczne donice z gęstymi chryzantemami w kolorach fioletowym, pomarańczowym i kremowym oraz szklane znicze. Bezpośrednio za nagrobkiem, pośród grubych pni drzew i gęstych żywotników, widoczne są dwa brzozowe krzyże pamięci z biało-czerwonymi wstążkami i przypiętymi biogramami.
Kolaż dwóch zdjęć przedstawiających zbliżenia na brzozowe krzyże pamięci z przypiętymi biogramami żołnierzy Armii Krajowej. Na lewym kadrze widać białą planszę formatu A4 zatytułowaną „Żołnierz Armii Krajowej” z czarno-białym portretem młodego kaprala pchor. Edmunda Meyera. Nad planszą widnieje mała plakietka z symbolem Polski Walczącej i napisem „AK”, zwieńczona biało-czerwoną wstążką. Po prawej stronie kolażu znajduje się analogiczna plansza poświęcona st. strz. Jerzemu Mierzwińskiemu, a w tle widać rozwidlające się alejki cmentarne w jesiennej scenerii.
Zadbany, jasnoszary nagrobek ks. Ludwika Syrewicza na cmentarzu w Lidzbarku Warmińskim. Na płycie nagrobnej wyryto inskrypcję informującą, że zmarły był prałatem, dziekanem i więźniem obozu koncentracyjnego w Dachau. U wezgłowia pomnika stoi wazon z różowymi chryzantemami, a tuż za nim wznosi się smukły, harcerski krzyż wykonany z brzozowych pni. Otoczenie grobu stanowi soczysta zieleń trawy oraz wysokie, liściaste drzewa.
Zbliżenie na pień brzozowego krzyża, do którego przymocowano zafoliowaną tabliczkę pamiątkową. Na tabliczce widnieje czarny napis: „Starszy Sierżant Edward Stańko, 4 Pułk Zwiadu 8 Dywizji Piechoty Drugiej Armii Wojska Polskiego. Zdobywał Berlin”. Nad tekstem, w górnej części plakietki, przypięta jest wierna reprodukcja medalu wojskowego zawieszonego na wstążce w barwach tęczy z czarnymi pasami. W rozmytym tle widoczne są nagrobki udekorowane chryzantemami oraz wrzosami.

Lidzbarski cmentarz to nie tylko komunalna nekropolia, lecz także ważne miejsce pamięci, gdzie odbywają się uroczystości patriotyczne. Wspominałam już, że poniżej pagórka, na którym wznosi się kaplica Ukrzyżowania, znajduje się plac w kształcie ronda, przy którym stoi XIII kaplica Drogi Krzyżowej. Na jego środku umieszczono czarny, granitowy krzyż z inskrypcją „BÓG HONOR OJCZYZNA”. Napis na prawym boku cokołu głosi: „W HOŁDZIE POLEGŁYM, POMORDOWANYM I ZAMĘCZONYM OBROŃCOM OJCZYZNY 1939–1956” a na lewym „OBROŃCOM OJCZYZNY I TYM CO NIE PRZEZYLI WIĘZIEŃ OBOZÓW ŁAGRÓW I ZESŁANIA”.

Pomnik ufundowała lokalna społeczność, która w dużej części składa się z Kresowiaków i ich potomków, wśród których nadal żywa jest pamięć ofiar stalinizmu i hitleryzmu.

Na Cmentarzu Leśnym można znaleźć groby, przy których stoją brzozowe krzyże — to znak, że spoczywa tam żołnierz, partyzant, zesłaniec albo więzień obozu koncentracyjnego. Podobne krzyże, zbite z brzozowych żerdzi, otaczają pomnik. Kiedy odwiedziłam cmentarz po raz drugi, był 7 listopada, kilka dni po Święcie Zmarłych, a jednocześnie tuż przed Narodowym Świętem Niepodległości. U stóp pomnika stały kwiaty i mnóstwo zniczy, a na brzozowych krzyżach wisiały zdjęcia i biogramy przypominające ludzi, którym Polska zawdzięcza swą niepodległość. Byli wśród nich politycy i żołnierze  znani z podręczników do historii — Ignacy Paderewski, Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Wincenty Witos, Józef Haller i Tadeusz Bór-Komorowski. Obok nich upamiętniono tych, którzy w wojskowym mundurze walczyli na frontach II wojny światowej, oraz żołnierzy podziemia, którym niejednokrotnie mundur zastępowała jedynie biało-czerwona opaska na rękawie.

Takimi biało-czerwonymi wstążkami oznaczono również brzozowe krzyże przy nagrobkach. Pod nimi również umieszczono biogramy, dzięki którym za imionami i nazwiskami można dostrzec konkretne ludzkie losy. Bardzo mnie poruszyła ta inicjatywa, łącząca ogólnokrajową historię walki o wolność z lokalną historią Lidzbarka Warmińskiego, przypominająca o tym, że wśród powojennych mieszkańców miasta byli ludzie, których życiorysy stanowiły część tej wielkiej historii.

Cmentarz w Lidzbarku Warmińskim jest nie tylko pięknym miejscem, ale również szczególnym świadkiem przemian, jakie dokonały się na tych terenach w ciągu minionych osiemdziesięciu lat. To niemal cały wiek — w tym czasie na świat przyszły dzieci, wnuki i prawnuki tych, którzy przyjechali na Warmię w wagonach towarowych, niejednokrotnie zaledwie z tobołkiem na plecach lub walizką w ręku. Ich rodzice i dziadkowie podnosili miasto z powojennych zniszczeń, budowali tu swoje życie, a z czasem znaleźli swoją małą ojczyznę.

Kiedy w ubiegłym roku  po wielu latach wróciłam do Lidzbarka, z trudem rozpoznawałam miasto, które po raz pierwszy widziałam w dzieciństwie podczas szkolnej wycieczki. Ta przemiana bardzo mnie ucieszyła, bo jako mieszkanka sąsiednich Mazur wiem, jak trudny i długotrwały jest to proces. Miasto to żywa tkanka, która wciąż się zmienia. Przychodzą nowi ludzie, pojawiają się kolejne pomysły i koncepcje jego rozwoju, zmienia się przestrzeń, a nauczycielka-historia dopisuje kolejne rozdziały...


*Moje wspomnienia z pierwszych lat w Ostródzie można znaleźć po linkiem

Ostróda przedwczoraj i dziś


Spokojny, leśny pejzaż cmentarza w Lidzbarku Warmińskim w jesiennej szacie. Murowana z kostki alejka zakręca wokół zadbanych mogił skrytych pośród bogatej zieleni. W centrum kadru dominuje wysoki, rozłożysty świerk oraz ozdobne krzewy, a spomiędzy drzew przebijają ciepłe promienie słońca, oświetlające nagrobki udekorowane kwiatami.


sobota, 17 października 2026

Warmińskie historie. Wrześniowy dzień w Lidzbarku Warmińskim — pomiędzy ezoteryką a racjonalizmem


Panorama zamku z wieżą zegarową: Szeroki kadr na północno-wschodnie skrzydło zamkowe oraz zrewitalizowaną, jasną wieżę dawnego przedzamcza. Na pierwszym planie widoczne jest koryto fosy zasilanej wodami rzeki Łyny.
Lidzbark Warmiński to miasto niezwykłe. Jego historia, zabytki i znaczenie, jakie miało w przeszłości, sprawiają, że zajmuje bardzo ważne miejsce na mapie ośrodków, które w dziejach Polski odegrały niepoślednią rolę. Przez wiele lat był stolicą katolickiej Warmii związanej politycznie z Królestwem Polskim, sąsiadującej z protestanckimi Prusami Książęcymi, gdzie po książętach z rodu Hohenzollernów władzę objęli elektorzy – niesforni lennicy Rzeczypospolitej. Kolejni biskupi rezydujący na lidzbarskim zamku sprawowali władzę duchowną, a jako książęta Księstwa Warmińskiego również świecką. Ci wysocy dostojnicy szczycili się gruntownym wykształceniem zdobywanym na najlepszych europejskich uniwersytetach. Podobnie rzecz się miała z kanonikami Kapituły oraz osobami z bezpośredniego otoczenia księcia biskupa, które pełniły ważne role na dworze. Dzięki nim zamek w Lidzbarku był miejscem, gdzie nieustannie krzyżowały się sacrum, profanum, scientia i ars – życie duchowe, interesy polityczne, kultura i nauka.
Ta relacja powstała po kolejnej podróży do Lidzbarka Warmińskiego, który trzy tygodnie temu odwiedziłam wraz z córką Martą. W przeciwieństwie do mnie Marta była tam po raz pierwszy, więc trochę się obawiałam, że może nie podzielić mojego zauroczenia. Co prawda pokazywałam jej zdjęcia zrobione w ubiegłym roku, jednak konfrontacja fotografii wybranych miejsc z prozą życia zawsze może przynieść rozczarowanie. Na szczęście tak się nie stało, a Lidzbark zdobył jeszcze jedną fankę, więc nasza wspólna wycieczka zapewne nie jest ostatnią.

Panorama z tarasu : Widok z poziomu Oranżerii Krasickiego na przylegające ogrody zamkowe z fontanną, miejską infrastrukturę drogową oraz górującą w tle wieżę kolegiaty świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Widok ogólny na budynek: Klasycystyczny pawilon Oranżerii Krasickiego (wzniesiony w latach 1711–1724) usytuowany na wzniesieniu, z widocznym poniżej tarasowym ogrodem i aleją parkową.

Odbicie w przeszkleniach -: Elewacja frontowa Oranżerii Krasickiego z dużymi, łukowymi oknami, w których szybach odbija się panorama historycznej części miasta wraz z wieżą kościoła.

Schody kaskadowe : Reprezentacyjne, symetryczne schody tarasowe z kamiennymi balustradami i wbudowaną kaskadą wodną, łączące budynek oranżerii z dolną częścią ogrodów miejskich.

Schody kaskadowe i budynek Oranżerii. Reprezentacyjne, symetryczne schody tarasowe z kamiennymi balustradami i wbudowaną kaskadą wodną, łączące budynek oranżerii z dolną częścią ogrodów miejskich.

Nie bez znaczenia była przepiękna wrześniowa pogoda – prawdziwe babie lato, słoneczny dzień z błękitnym niebem, po którym przepływały białe obłoki. Były to świetne warunki do fotografowania, dzięki grze światła i cienia dobrze mi znane obiekty nabrały zupełnie nowego wymiaru. Ponieważ większość tych miejsc opisywałam w ubiegłym roku, nie chcę tu powielać informacji na ich temat. Jeśli znajdzie się ktoś, kto miałby ochotę dowiedzieć się o nich czegoś więcej, zapraszam do odwiedzenia linków: Lidzbark Warmiński, uroczy świadek doniosłej przeszłości, Lidzbark Warmiński i zamek biskupów - post drugi, ale nie ostatni oraz Lidzbark Warmiński, czyli temat nie do wyczerpania. 

W tym poście napiszę również o paru nowych rzeczach, które przedtem mi umknęły, lecz większość zdjęć będzie jedynie ozdobnikiem tekstu, którego wątek przewodni być może dla niejednego z czytelników okaże niespodzianką.
Nasze zwiedzanie rozpoczęłyśmy od Oranżerii Kultury, czyli dawnego pawilonu ogrodowego, który swoją świetność zawdzięcza biskupowi Ignacemu Krasickiemu. Stoi on na niewielkim wzniesieniu, więc tarasowe schody i francuski ogród u  podnóża spowijał błękitny cień, co pięknie kontrastowało z tonącym w słońcu kościołem farnym pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła. Krótki spacer w okolicy Wysokiej Bramy pozwolił nam odkryć uroczy zakątek, gdzie na tyłach ulicy Hożej, nieopodal klockowatych powojennych bloków, znajdują się najstarsze domy w mieście datowane na XVIII wiek. Są to dwie stareńkie, pokrzywione chałupki zbudowane w konstrukcji szachulcowej, najwyraźniej zamieszkane, sądząc po nowych skrzynkach na listy, firankach i kocie, który wyszedł przez okno, by pospacerować po parapecie. Byłyśmy nimi zachwycone, gdyż od frontu zdobią je kwiaty, a z tyłu ocieniają wysokie drzewa, po których spływają zielone kaskady bluszczu.
Figurki w witrynie : Drewniane, rzemieślnicze figurki dekoracyjne przedstawiające gęsi w butach, wyeksponowane na wystawie jednego z lokalnych punktów handlowych.
Kolaż infrastruktury miejskiej : Po lewej: zabytkowy, żeliwny zdrój uliczny (pompa wodna) z tabliczką informacyjną o przydatności wody do spożycia. Po prawej: stylizowany, żeliwny właz kanałowy z 2013 roku z herbem Lidzbarka Warmińskiego (przedstawiającym Baranka Bożego) oraz napisem „KANALIZACJA LIDZBARK WARMIŃSKI”.
Zabudowania wśród kwiatów i zieleni. Widok na historyczne budynki mieszkalne z muru pruskiego oraz cegły, silnie przysłonięte przez gęstą roślinność parkową i pnącza (dzikie wino) porastające pnie drzew oraz ogrodzenia.
Zabytkowe domy : Historyczna zabudowa mieszkalna przy ulicy Hożej, charakteryzująca się konstrukcją ryglową (tzw. mur pruski), ozdobiona licznymi kompozycjami kwiatowymi w donicach.
Zabudowania w zieleni. Widok na historyczne budynki mieszkalne z muru pruskiego oraz cegły, silnie przysłonięte przez gęstą roślinność parkową i pnącza (dzikie wino) porastające pnie drzew oraz ogrodzenia.
Mural z motywem Kopernika – kadr ogólny (image_BUOdph.png): Perspektywiczne ujęcie wielkoformatowego malowidła ściennego z Mikołajem Kopernikiem, zlokalizowanego na bocznej ścianie kamienicy u zbiegu ulic Zamkowej i Kopernika, w bezpośrednim sąsiedztwie miejskiej zieleni.
Spod Wysokiej Bramy malownicza dębowa aleja zaprowadziła nas w okolice fary. Zanim weszłyśmy do jej wnętrza, poświęciłyśmy chwilę muralowi z Mikołajem Kopernikiem i jego bogatej symbolice. Choć widziałam go po raz kolejny, nie mogłam się na niego napatrzeć, ponieważ znowu zachwyciła mnie inwencja i wyobraźnia Izabeli Dudzik. Zamiast pomnikowej postaci, autorka pokazała genialnego astronoma w swobodnym stroju, w którym mieszają się elementy współczesne i renesansowe, w otoczeniu licznych przedmiotów i symboli. Laska Eskulapa, księga, planety, gwiazdy i sfery niebieskie, globus oraz wyliczenia matematyczne – mówiły o tym, czym za życia zajmował się Kopernik.
Mam wrażenie, że równie ważny jak symbole jest dobór kolorów muralu. Błękit i indygo to barwy symbolizujące kosmos, tajemnice nocnego nieba i nieskończoność wszechświata, a fiolet przywołuje tajemnicę, duchowość i mądrość. Astronom ma na sobie dres w kolorze zielonym, który jest barwą natury, odnowy, nadziei i sztuki lekarskiej. Moją uwagę zwrócił jego obszerny renesansowy płaszcz z geometrycznym wzorem przypominającym planety i gwiazdy. Ma on ciekawy odcień purpury, zazwyczaj kojarzonej z intuicją, tajemniczością, ezoteryką, oświeceniem oraz indywidualizmem.
Kopernik bez wątpienia miał ścisły umysł, o czym świadczą nauki, którymi się zajmował, i prace, które po sobie zostawił. Jednak w dobie renesansu uczeni nie tylko zastanawiali się nad miejscem człowieka we wszechświecie — równie dużo uwagi poświęcali poszukiwaniom klucza do zrozumienia rządzącej nim  harmonii i związków pomiędzy jego elementami. Głęboka erudycja, rozległe zainteresowania i geniusz Mikołaja Kopernika czyniły z niego w oczach większości współczesnych niemal kapłana wiedzy niedostępnej szerokiemu ogółowi. Patrząc z tej perspektywy fakt, że postać na muralu lewituje w bezkresnej przestrzeni niczym demiurg, który zatrzymał Słońce, a poruszył Ziemię, wydał mi się czymś naturalnym, a nawet oczywistym.
Kolaż z prezbiterium i witrażami: Detale gotyckiego wnętrza kościoła świętych Apostołów Piotra i Pawła w Lidzbarku Warmińskim. Po lewej: wysokie, ostrołukowe okna z neogotyckimi witrażami. Po prawej: boczny ołtarz z krucyfiksem i figurami świętych na tle ceglanego wątku muru.

Kolaż z amboną i ołtarzem bocznym : Wyposażenie wnętrza lidzbarskiej kolegiaty. Po lewej: barokowa ambona podwieszona na filarze filarowym z rzeźbą anioła na baldachimie. Po prawej: rzeźbiony, neogotycki ołtarz boczny dedykowany Matce Bożej z widocznym w tle oknem witrażowym.

Kolaż z rzeźbami aniołów : Dwa symetryczne ujęcia przedstawiające barokowe, pełnoplastyczne figury aniołów w dynamicznych, skręconych pozach, pokryte złotą polichromią, umieszczone na ozdobnych postumentach we wnętrzu świątyni.

Kolaż z obrazami sakralnymi : Dzieła sztuki sakralnej z wnętrza lidzbarskiej fary. Po lewej: owalny obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem w otoczeniu medalionów przedstawiających sceny biblijne. Po prawej: neogotycki ołtarz szafiasty (tryptyk) z centralnym wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej w dekoracyjnej sukience.

Kolaż dwóch zdjęć przedstawiających zabytkowy witraż w kościele św. Piotra i Pawła w Lidzbarku Warmińskim. Po lewej stronie widać wnętrze świątyni z kamienną chrzcielnicą o złotej pokrywie, obok której stoi wysoki paschał, umieszczone na tle ściany wyłożonej ozdobnymi kaflami i wysokiego, ostrołukowego okna z witrażem. Po prawej stronie znajduje się szczegółowe ujęcie tego samego witraża, ukazujące wielobarwną scenę Ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, nad którym unosi się postać Boga Ojca oraz biała gołębica symbolizująca Ducha Świętego, z widocznym u dołu zarysem panoramy miasta oraz ozdobnymi napisami w języku niemieckim po bokach.

Kolaż dokumentacyjny : Dwudzielne zestawienie fotograficzne przedstawiające renesansową, wykonaną z brązu płytę nagrobną Hildebranda Ferbera (brata biskupa warmińskiego Maurycego Ferbera, zmarłego w 1530 roku) o wymiarach 225 × 146 cm. Po lewej stronie: ujęcie lokalizacyjne ukazujące zabytek osadzony w dekoracyjnej metalowej ramie na białej ścianie nawy, tuż nad rzeźbioną drewnianą ławą kościelną. Po prawej stronie: ortofotograficzny widok na wprost, dokumentujący trójdzielną konstrukcję centralnej płyty, okalające ją kunsztowne obramowanie z inskrypcjami rzeźbionymi pismem renesansowym oraz herby rodowe umieszczone w narożnikach.

Zbliżenie na detal rzeźbiarski : Detal górnej części brązowej płyty nagrobnej Hildebranda Ferbera. Kadr szczegółowo dokumentuje precyzyjną, renesansową kamieniarkę i rytowanie w metalu. Widoczna jest górna część postaci zmarłego o długich, kręconych włosach, z rękami złożonymi do modlitwy, ukazanego na tle bogatej, wiciowej dekoracji roślinnej. W narożnikach ramy wyeksponowano tarcze herbowe (w lewym narożniku rodowy herb Ferberów z trzema głowami dzików), a na górnej belce obramowania widnieje rzeźbiona inskrypcja w języku łacińskim zawierająca datę zapisaną cyframi rzymskimi: MCCCCCVNDXXXI (1531 r. – rok wykonania lub dokończenia nagrobka)

Niewielki skwer i most nad Łyną oddzielają mural od fary, która była następnym etapem naszego zwiedzania. Ponieważ słońce stało jeszcze dość nisko, światło wpadające do świątyni przez wysokie okna pięknie wydobywało barwy witraży i podkreślało jej wystrój. Fara na przestrzeni wieków przechodziła różne przeobrażenia, dlatego z pierwotnego wyposażenia nie pozostało zbyt wiele, a to, co widzimy, w większości pochodzi z XIX i początku XX wieku. Ołtarze, ambona, ławki oraz witraże wykonano w stylu neogotyckim lub klasycyzującym, jednak muszę przyznać, że bardzo dobrze wpisują się w piękne i eleganckie wnętrze monumentalnej świątyni o biało tynkowanych ścianach z elementami architektonicznymi w kolorze terakoty. 

W absydzie zauważyłam dwie okazałe figury aniołów w stylu rokoko – niegdyś stanowiły część już nieistniejącego ołtarza głównego, w początkach XX wieku zastąpionego przez nową, neogotycką konstrukcję. W jednym z ołtarzy bocznych, w neogotyckiej nastawie, znajduje się barokowy obraz Matki Boskiej Śnieżnej, na którym możemy oglądać jedynie twarze oraz dłonie Madonny i Dzieciątka, ponieważ większość malowidła jest zakryta srebrną sukienką wotywną z XVIII stulecia. W bocznych skrzydłach nastawy umieszczono sceny z życia Marii – podobnie jak duży obraz mają one piękne zielonkawo-niebieskie tło, kontrastujące ze srebrem wotywnej sukienki. 

W lewej nawie znalazłam bardzo ciekawy wizerunek Matki Boskiej Różańcowej z epoki baroku, otoczonej wieńcem z róż, na którym widnieją medaliony przedstawiające tajemnice różańca. Maria w pięknie udrapowanych szatach na lewym ramieniu trzyma Dzieciątko przytulające swą buzię do jej policzka, zaś z jej prawej ręki zwisa różaniec. Jako Królowa Nieba na głowie ma koronę, pod jej stopami widnieje sierp księżyca i wąż, którego głowę miażdży lewą stopą.

Na ścianie tuż obok, nad XVII-wieczną ławą ufundowaną przez Jana Marquarta „sobie i swoim bliskim” (jak głosi łaciński napis na froncie), zauważyłam płytę nagrobną wykonaną z mosiądzu, pełniącą rolę epitafium. Trudno było dostrzec jej detale, ponieważ odbijało się w niej światło z okna; w pierwszej chwili odnotowałam jedynie jej obecność. Mimo to wydała mi się dość intrygująca, więc zaczęłam szukać odpowiedniego miejsca, z którego mogłabym zrobić zdjęcie. Dzięki temu na jej obramowaniu zauważyłam herbowy kartusz z trzema głowami dzików oraz napis, w którym udało mi się odczytać imię i nazwisko „Hildebrand Ferber”. Tu zadźwięczał mi dzwoneczek alarmowy – wiedziałam, że herb należy do rodziny Ferberów, członków gdańskiego patrycjatu, a nawet pamiętałam legendę na temat jego pochodzenia usłyszaną w dzieciństwie. Jeden z członków rodu o imieniu Maurycy, był biskupem warmińskim i następcą Fabiana Luzjańskiego, który tę funkcję objął po Łukaszu Watzenrode. Te wszystkie wiadomości miałam nadal w pamięci dzięki informacjom zdobytym zeszłego lata podczas zwiedzania lidzbarskiego zamku. Był to moment, kiedy przyszło mi na myśl, że może to być ciekawa historyczna układanka, ponieważ wszystkich wyżej wymienionych biskupów łączy postać Mikołaja Kopernika, który w Księstwie Warmińskim przez wiele lat pełnił bardzo ważną rolę. 

Kolaż z rynkiem i podcieniami : Po lewej: fragment zrewitalizowanego placu rynkowego (deptaka) wyłożonego granitową kostką, z widocznymi w tle kamienicami o stylizowanych, częściowo ryglowych elewacjach. Po prawej: widok na wspomniany ciąg pieszy wewnątrz podcieni miejskich.

Lidzbarskie podcienia: Perspektywa architektoniczna ciągu pieszego poprowadzonego pod klasycznymi podcieniami kamienic, z widocznymi rytmicznymi arkadami, filarami oraz ozdobnymi metalowymi balustradami po lewej stronie.

Schody miejskie : Architektura miejska – strome, kamienne schody terenowe wyposażone w metalowe barierki i podjazdy dla wózków, przebiegające w wąskim wąwozie między ceglanymi murami kamienic.

Kolaż uliczki ze schodami : Dwa ujęcia wąskiego, stromego ciągu pieszego z kamiennymi schodami i poręczami, usytuowanego pomiędzy kamienicami o zróżnicowanych elewacjach. W tle prawego kadru widoczna jest pierzeja z budynkiem handlowym.

Kolaż detali: Detale architektoniczne lidzbarskiej zabudowy: po lewej klasyczna wnęka okienna zabezpieczona prostą, pionową kratą; po prawej zabytkowe, małe okienko osadzone w ceglanym murze z dekoracyjną, kutą kratą o motywach roślinno-ornamentowych.

Kolaż perspektywiczny : Kontrastowe ujęcia osi widokowej wąskiego przejścia między budynkami, otwierającego się na przeciwległą stronę ulicy z charakterystycznymi kamienicami krytymi czerwoną dachówką.

W tym kontekście Hildebrand Ferber, który prawdopodobnie obracał się w kręgu biskupiego dworu, również wydał mi się niezwykle interesujący. Postanowiłam, że muszę się dowiedzieć, co go łączyło z biskupem Maurycym i Lidzbarkiem, gdzie prawdopodobnie został pochowany, i czy znał osobiście Mikołaja Kopernika.

Kiedy jeszcze raz spojrzałam pod odpowiednim kątem na mosiężną płytę, udało mi się dostrzec wyryty na niej wizerunek młodego mężczyzny w bogatym stroju, z rękami złożonymi do modlitwy. To oczywiście nie znaczyło, że Hildebrand umarł młodo, bo po pierwsze – wiele zamożnych osób zamawiało sobie płyty nagrobne niejako na zapas*, a po drugie – nawet jeśli zmarły dożył sędziwych lat, raczej nie przedstawiano go jako zgrzybiałego starca, lecz człowieka w sile wieku.

W tym momencie poczułam wyraźny powiew tajemnicy wartej rozwikłania, jednak czekało nas dalsze zwiedzanie miasteczka, więc musiałam się zadowolić sfotografowaniem epitafium i nadzieją, że z biegiem czasu uda mi się znaleźć jakąś informację na ten frapujący temat.
Kiedy po powrocie do domu obejrzałam zdjęcia na ekranie laptopa, dostrzegłam więcej szczegółów. Udało mi się też odczytać część napisu, lecz to wciąż było za mało, aby powiedzieć coś więcej o zmarłym i jego związkach z biskupem Maurycym Ferberem. W rozszyfrowaniu zagadki pomogła mi AI, odczytując napis na obrzeżu epitafium i podając linki do artykułów na temat rodziny Ferberów. Sam napis już wiele wyjaśnił – w oryginale jest napisany wierszem w języku staroniemieckim, więc nie będę go przytaczać, tym bardziej że w jednym z opracowań znalazłam ładne i niemal dosłowne tłumaczenie:
Pan Hildebrand Ferber, mąż wielce czcigodny,
prosi Boga o zbawienie jako człek niegodny.
Roku 1530 po narodzeniu Chrystusa
rozłączyła się z ciałem jego dusza,
gdy w dniu 1 czerwca zasnął wiecznie w Panu.
Tutaj po chrześcijańsku ciało pogrzebano.
Z Gedanopedii dowiedziałam się, że za życia Hildebrand Ferber zaliczał się do ludzi nieprzeciętnych. Jego rodzice należeli do gdańskiego patrycjatu, byli bardzo zamożni, a ojciec Johann pełnił urząd burmistrza. Ferberowie mieli jedną córkę i dziesięciu synów; Hildebrand, który urodził się w 1457 roku, był trzecim, natomiast urodzony w 1471 roku Maurycy dziesiątym z kolei. Hildebrand odebrał bardzo dobre wykształcenie w szkole katedralnej we Włocławku, a Gedanopedia mówi, że po jej ukończeniu wiódł życie uczonego. Podobno jego szczególną pasją był okultyzm – z zapałem oddawał się astrologii i alchemii, tłumaczeniu snów i tworzeniu talizmanów.
Widok na basztę cylindryczną : Południowo-wschodni narożnik gotyckiego Zamku Biskupów Warmińskich z dominującą, okrągłą basztą. Po lewej stronie widoczny jest fragment drewnianego mostu pieszego nad fosą oraz maszty z flagami Hotelu Krasicki.
Widok na basztę cylindryczną : Południowo-wschodni narożnik gotyckiego Zamku Biskupów Warmińskich z dominującą, okrągłą basztą. Po lewej stronie widoczny jest fragment drewnianego mostu pieszego nad fosą oraz maszty z flagami Hotelu Krasicki.
Widok na basztę cylindryczną : Południowo-wschodni narożnik gotyckiego Zamku Biskupów Warmińskich z dominującą, okrągłą basztą. Po lewej stronie widoczny jest fragment drewnianego mostu pieszego nad fosą oraz maszty z flagami Hotelu Krasicki.
Panorama zamku z wieżą zegarową (image_vDm6m-.png): Szeroki kadr na północno-wschodnie skrzydło zamkowe oraz zrewitalizowaną, jasną wieżę dawnego przedzamcza. Na pierwszym planie widoczne jest koryto fosy zasilanej wodami rzeki Łyny.
Zamek Biskupów Warmińskich w Lidzbarku Warmińskim – widok na XIV-wieczną warownię gotycką (skrzydło południowe z charakterystyczną cylindryczną basztą narożną) oraz przylegającą do niej fosę miejską z instalacją fontann.
Kolaż z roślinnością wodną : Dwa ujęcia przedstawiające gęsty pas wodnej roślinności pływającej (kotewka orzech wodny) porastającej zakola rzeki Łyny przy bulwarach miejskich. W tle prawego kadru widoczne jest odbicie architektury mieszkalnej w tafli wody.
Konstrukcja mostu od dołu : Rzut techniczny na drewnianą konstrukcję wsporczą mostu oraz koryto fosy okalającej mury obronne zamku.
Ród Ferberów przez wiele lat rządził Gdańskiem, gdzie Johann, a następnie jego syn Eberhard piastowali urząd burmistrza, do czasu gdy w 1522 roku w mieście zaczęła się szerzyć reforma luterańska, Na tym tle doszło do konfliktu polityczno-religijnego, skutkiem czego Eberhard, który był gorliwym katolikiem, został pozbawiony stanowiska i skazany na banicję wraz ze wszystkimi krewnymi. Wygnani Ferberowie udali się do Tczewa, gdzie Eberhard pełnił urząd starosty. Przebywali tam do roku 1525, kiedy to król Zygmunt Stary wydał dekret przywracający im pełnię praw. Jednak nie wszyscy wrócili do rodzinnego miasta – Eberhard do śmierci pozostał w Tczewie, a Hildebrand wyjechał do Lidzbarka. Zamieszkał na dworze swego młodszego brata, biskupa Maurycego Ferbera. gdzie spędził ostatnie lata życia, oddając się swoim badaniom. Zmarł 1 czerwca 1530 roku w wieku siedemdziesięciu trzech lat. Jako szanowana osoba i krewny biskupa został pochowany z honorami w lidzbarskiej farze, a Maurycy Ferber dla jego upamiętnienia zlecił wykonanie epitafium, które możemy tam oglądać.
Dziś ezoterykę od nauki oddziela wyraźna granica, jednak w czasach odrodzenia była ona bardzo płynna. Hildebrand Ferber był nieodrodnym dzieckiem swojej epoki, kiedy powszechnie wierzono w magię kamieni szlachetnych, moc ziół i wpływ planet na życie człowieka. Bez wątpienia układanie horoskopów wymagało wiedzy z zakresu ruchów ciał niebieskich i wykonywania precyzyjnych obliczeń, a alchemia – znajomości natury materii i przeprowadzania doświadczeń. Z dzisiejszego punktu widzenia było to błądzenie po omacku, jednak te dociekania w poszukiwaniu praw rządzących światem, mimo swojej ułomności, stały się pomostem do dalszego rozwoju nauki.  
Wiedza o rodzinnych związkach Hildebranda Ferbera i o tym, w jaki sposób trafił do Lidzbarka Warmińskiego, wyjaśniła mi tajemnicę obecności jego epitafium w lidzbarskiej farze. Pozostało jeszcze pytanie o ewentualną znajomość z Mikołajem Kopernikiem, lecz i tu udało mi się trafić na artykuł, którego autor, w oparciu o biografię astronoma sugeruje, że znał on Hildebranda, a nawet pozostawał z nim w bliskich stosunkach**. Mikołaj Kopernik, choć na stałe mieszkał we Fromborku, odwiedzał Lidzbark Warmiński, ponieważ był lekarzem Maurycego Ferbera, poza tym jako kanonik kapituły pełnił różne funkcje publiczne. Kiedy Hildebrand zamieszkał na dworze brata, miał sześćdziesiąt osiem lat, a Kopernik pięćdziesiąt dwa. Mimo znacznej różnicy wieku, łączyło ich zainteresowanie nauką, chociaż  realizowali je w odmienny sposób. 
Panorama z rzeką : Widok z murów obronnych na rzekę Symsarnę. W tle widoczny jest charakterystyczny punkt orientacyjny miasta – górująca nad zabudową wieża kolegiaty świętych Apostołów Piotra i Pawła, ryglowa architektura dawnych zabudowań gospodarczych oraz współczesna kładka piesza
Widok na rzekę i kolegiatę : Krajobraz nadrzeczny w historycznym centrum miasta. Na pierwszym planie widoczne są czerwone kajaki na brzegu rzeki Symsarny, w tle dom o konstrukcji ryglowej (mur pruski) oraz górująca nad całością wieża kościoła świętych Apostołów Piotra i Pawła.
 
Kamienny most łukowy : Zabytkowy, dwuprzęsłowy most murowany z czerwonej cegły i kamienia polnego, przerzucony nad korytem rzeki w otoczeniu naturalnej zieleni i nadrzecznej roślinności.

Koryto rzeki wzdłuż murów: Widok wzdłuż nurtu rzeki Łyny przepływającej przez miasto. Po prawej stronie widoczne są ceglane mury obronne i fragment zabudowań zamkowych, natomiast po lewej – pierzeja budynków mieszkalnych.














Zabudowa podzamcza : Pierzeja współczesnych, zrewitalizowanych kamienic mieszkalno-usługowych o tradycyjnej formie, nawiązującej do dawnej architektury warmińskiej, usytuowana bezpośrednio za linią murów obronnych.

Kolaż amfiteatru z bliska: Po lewej: szeroka perspektywa na trybuny lidzbarskiego amfiteatru o kamienno-drewnianej konstrukcji schodkowej. Po prawej: zbliżenie na ślepą ścianę przylegającej kamienicy, którą zdobi wielkoformatowy mural autorstwa Konstantina Kachanovsky’ego. Malowidło przedstawia trzy Warmianki w tradycyjnych strojach, wiejski pejzaż, bociany oraz kapliczkę, upamiętniając wpisanie wytwórstwa czepca warmińskiego na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.
Widok ogólny na amfiteatr  Kadr prezentujący widownię amfiteatru miejskiego usytuowanego na tyłach zamku. W tle widoczna jest kompozycja architektoniczna złożona z zabytkowych kamienic oraz centralnie wyeksponowanego, tradycyjnego muralu warmińskiego, odsłoniętego w lipcu tego roku.
Kopernik, który wykształcenie medyczne zdobył na uniwersytecie w Padwie, stosował metody leczenia zgodne z ówczesną wiedzą, opartą na pracach Hipokratesa, Galena i Awicenny. Była to medycyna, którą dziś nazwalibyśmy holistyczną, bazująca na diecie, higienie, ziołolecznictwie i obserwacji klinicznej. Jednak oprócz ziół i egzotycznych przypraw, nie stroniono od dodawania do leków sproszkowanych kamieni szlachetnych, złota, srebra i minerałów, takich jak pochodne siarki i arsenu. 
Hildebrand nie był lekarzem lecz okultystą, w swoich pracach skupiał się na zapobieganiu złu poprzez rytuały ochronne i talizmany. Do ich tworzenia również wykorzystywał zioła i minerały, którym przypisywano właściwości uzdrawiające i energetyczne, więc można powiedzieć, że w myśl ówczesnej wiedzy różnymi drogami zmierzali do podobnego celu. Obydwaj chętnie patrzyli w gwiazdy, jednak  ich cele były odmienne – Mikołaj Kopernik był astronomem – wybitnym uczonym i odkrywcą; Hildebrand swoją wiedzę wykorzystywał do układania horoskopów, na które w dobie renesansu było znaczne zapotrzebowanie. Zamawiano je przed zawarciem małżeństwa, dla nowo narodzonych dzieci, przed bitwą lub podjęciem ważnej decyzji, a także podczas zakładania miast. Opracowanie horoskopu było nie lada sztuką – wymagało dużej wiedzy na temat mapy nieba i ruchów planet oraz wielu skomplikowanych obliczeń. 
Ciekawostką rzucającą pewne światło na ich znajomość są księgi, które według badań Ludwika Birkenmajera posiadał Hildebrand. Były to dwa kalendarze astronomiczne, które po jego śmierci w 1530 roku przeszły na własność Mikołaja Kopernika: Calendarium Johannesa Regiomontanusa z 1492 roku i Almanach nova Johannesa Stöfflera, obejmujący lata 1519–1531. Kiedy Kopernik zmarł, trafiły one do biblioteki warmińskiej, a podczas szwedzkiej inwazji w XVII wieku zostały wywiezione do Szwecji, gdzie do dziś są przechowywane w bibliotece uniwersyteckiej w Uppsali. (Podobno to w jednej z nich znaleziono włosy, które pomogły w zidentyfikowaniu szczątków Kopernika)
Widok przez gotycką bramę : Oś widokowa poprowadzona przez ceglany, ostrołukowy przejazd bramny gotyckiego zamku w kierunku barokowego skrzydła przedzamcza. Na pierwszym planie widoczny jest brukowany dziedziniec oraz barokowy pomnik

Elewacja barokowego pałacu : Frontowa, klasycystyczno-barokowa elewacja dawnego pałacu Wydżgi na przedzamczu z rytmicznym układem okien, dekoracyjnymi naczółkami i centralnym ryzalitem. W obiektach tych mieści się obecnie Hotel Krasicki












Kolaż elementów architektonicznych : Zestawienie detali zabytkowych. Po lewej: kamienny, bogato rzeźbiony postument rokokowego pomnika z kartuszem herbowym. Po prawej u góry: ceglany detal architektoniczny (fryz lub blendowanie). Po prawej u dołu: kamienny rzygacz ścienny (gargulec) w kształcie głowy lwa wkomponowany w wątek ceglany.
Detal architektoniczny – fronton : Zbliżenie na dekorację sztukatorską tympanonu w ryzalicie głównym pałacu przedzamcza, przedstawiającą rozbudowany kartusz z herbem rodowym oraz bogate ornamenty roślinne.

Kadr panoramiczny przedzamcza: Szerokie ujęcie dziedzińca przedzamcza z poziomu tarasów obronnych. Widoczne zestawienie barokowych skrzydeł pałacowych (po lewej), centralnej wieży zegarowej z latarnią oraz surowego, ceglanego budynku dawnego młyna zamkowego (po prawej).

Wieża zegarowa przedzamcza (image_MIRF0f.png): Podwyższona, czworoboczna wieża przedzamcza z tarczą zegarową, zwieńczona neogotyckim hełmem i latarnią. Przed wieżą widoczna jest kamienna statua św. Jana Nepomucena z 1756 roku.












Suche ogrody u podnóża murów : Geometrycznie zaaranżowane partery ogrodowe z nasadzeniami ziół i bylin, zlokalizowane w dawnej fosie pomiędzy ceglanymi obwarowaniami zamkowymi a korytem rzeki.
Most i mury obronne : Widok z korony murów obronnych na zaaranżowaną fosę, współczesny most pieszy doprowadzający ruch na główny plac oraz pełną panoramę zabudowy przedzamcza w Lidzbarku Warmińskim.













Historia Hildebranda Ferbera i jego przypuszczalnej znajomości z Mikołajem Kopernikiem zaczęła się dla mnie od próby odczytania symboli na muralu, a potem przeniosła się do wnętrza lidzbarskiej fary, gdzie czekała na mnie kolejna zagadka. Każda z nich odsłaniała jakiś fragment przeszłości, pozostawiając zarazem pytania, na które nie zawsze można znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Nie wiem, czy Hildebrand i Kopernik rzeczywiście pozostawali w bliskich stosunkach, choć ich wspólne zainteresowania i losy ksiąg należących niegdyś do Ferbera pozwalają domniemywać, że nie byli sobie obcy. Być może właśnie na tym polega urok takich historycznych poszukiwań, które nie zawsze kończą się znalezieniem rozwiązania – czasem wystarczy, że pozwalają spojrzeć na znane miejsce z innej perspektywy.

Kiedy ponownie myślę o muralu na którym widnieje unosząca się w przestrzeni postać astronoma, wracam do pytania o granicę między tym, co racjonalne, a tym, co wymyka się ścisłemu poznaniu. Mikołaj Kopernik – renesansowy uczony, lekarz i kanonik oraz Hildebrand, patrycjusz oddany astrologii i alchemii, należeli do tego samego świata, w którym nauka i ezoteryka nie były jeszcze rozdzielone tak wyraźnie jak dziś. A ja, choć zdecydowanie bliżej mi do racjonalizmu niż do okultystycznych praktyk, nie potrafię odmówić sobie przyjemności podążania za zagadkami, jakie niosą, ponieważ wiadomo — są na niebie i ziemi rzeczy, o których nie śniło się filozofom...

Nasza wycieczka do Lidzbarka Warmińskiego była bardzo udana. Co prawda nie starczyło nam czasu, aby Marta mogła obejrzeć zamkowe wnętrza, lecz zgodnie postanowiłyśmy, że pojedziemy tam ponownie specjalnie w tym celu. Mnie również odpowiada ten pomysł, ponieważ miasteczko ma w sobie coś, co sprawia, że bardzo dobrze się tam czuję i za każdym razem odkrywam coś nowego. 

Tym razem był to piękny mural, odsłonięty w lipcu tego roku, autorstwa Konstantina Kachanovsky’ego – malarza pochodzącego z Ukrainy, który od kilku lat mieszka w Lidzbarku Warmińskim. Malowidło zdobi ścianę kamienicy przylegającej do lidzbarskiego amfiteatru, usytuowanego na tyłach zamku. Przedstawia trzy Warmianki w tradycyjnych strojach na tle wiejskiego pejzażu, bociany i charakterystyczną warmińską kapliczkę. Jego powstanie upamiętnia piątą rocznicę wpisania umiejętności wytwórstwa czepca warmińskiego na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.   

P.S. Mam nadzieję, że czytelnicy mojego bloga nie czują się znudzeni tematem Lidzbarka Warmińskiego, ponieważ z okazji Święta Zmarłych mam w planie wpis na temat lidzbarskiego cmentarza.

* Takie epitafia zrobione na zamówienie za życia można zobaczyć w katedrze fromborskiej o czym pisałam tutaj>Warmińskie historie. Frombork, wnętrze katedry

** Krzysztof Buzderewicz Muzeum Warmii u Mazur. Źródło: Kopernik. Twórca nowego nieba – Jeremi Wasiutyński.