W poprzednim poście o Tempio Civico dell'Incoronata zapowiadałam jeszcze jeden wpis o Lodi i jego pięknych kościołach. W tym niespełna czterdziestotysięcznym mieście znajdziemy ich ponad dwadzieścia, z czego większość należy do parafii katolickich. Wśród nich jest kilka interesujących zabytków, a ja — podobnie jak to było w przypadku Incoronaty — trafiłam tam w zasadzie przez czysty przypadek.
Chociaż często bywałam w mediolańskim biurze informacji turystycznej i skrzętnie gromadziłam wszelkie materiały na temat miejsc, które warto zobaczyć w Lombardii, nigdy nie natrafiłam na żadną broszurę czy choćby ulotkę dotyczącą Lodi. Jedynym zabytkiem, o którym słyszałam, był kościół San Bassiano w oddalonym o kilka kilometrów Lodi Vecchio. Mimo wszystko, wiedząc z doświadczenia, że w każdym z włoskich miast można znaleźć coś wartego uwagi, postanowiłam, że kiedyś tam pojadę po prostu dla zabicia czasu. Nie bez znaczenia był fakt, że miałam w pamięci walki o most w Lodi podczas kampanii napoleońskiej, więc przy okazji chciałam się rozejrzeć, czy pozostały jakieś ślady tego zdarzenia.
Tak się złożyło, że zanim tam dotarłam, trafiłam na bloga, z którego dowiedziałam się, że w tym mieście nie ma nic interesującego, ale będąc przejazdem w okolicy, można wpaść "do Lodi na lody" jak to głosił tytuł posta. Szczerze mówiąc, po takiej rekomendacji powinnam spokojnie zostać w domu albo zmienić cel podróży, ale coś mi szeptało do ucha, żeby jednak nie rezygnować z tego planu. Dzięki temu podszeptowi zupełnie niechcący trafiłam do miejscowości, która — jak się okazało — jest pełna ciekawych zabytków. Było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, bo jedyną konkretną wskazówką, jaką dysponowałam, była dość ogólnikowa mapa miasta, na której zaznaczono katedrę i pozostałe kościoły. Jak wiadomo, często są to zabytki o dużej wartości, więc postanowiłam zwiedzić przynajmniej te leżące w zabytkowej części miasta. O Duomo pisałam w pierwszym poście, drugi wpis poświęciłam sanktuarium Madonna dell’Incoronata, a teraz chciałabym opowiedzieć o jeszcze dwóch świątyniach, również zasługujących na uwagę.
Pierwszą, o której chcę tu napisać, jest romańsko-gotycki kościół pod wezwaniem św. Franciszka. Jego budowę rozpoczęto w 1280 roku, w miejscu, gdzie niegdyś stał niewielki kościółek św. Mikołaja, należący do braci minorytów, będących częścią wspólnoty franciszkańskiej. Dzięki inicjatywie ówczesnego biskupa Lodi Buongiovanniego Fissiraga, mnisi podjęli się budowy większej świątyni oraz nowego klasztoru. Ich głównym darczyńcą był bratanek biskupa, miejscowy arystokrata Antonio Fissiraga, wraz ze swą małżonką Florą dei Tresseni. Obydwoje pochodzili z zamożnych rodzin, a ponieważ nie posiadali potomstwa, większość swego majątku przeznaczyli na cele dobroczynne. Antonio, który w tym czasie pełnił w Lodi funkcję podesty i w związku z tym był najważniejszą osobą w mieście, z własnych funduszy hojnie wspierał budowę kompleksu, a ponieważ nie brakowało też innych donatorów, prace postępowały stosunkowo szybko. Najważniejszą część budowy ukończono w 1290 roku, natomiast jej ostateczne zakończenie datuje się na rok 1304.
Na początku XVI wieku kościół i przyległy klasztor opuścili bracia minoryci, których zastąpili bernardyni, czyli franciszkanie reformowani, jednak i oni musieli odejść w związku z kasatą zakonu. Stało się tak, ponieważ tym czasie Lombardia wchodziła w skład Cesarstwa Austriackiego, gdzie w 1782 roku zakazano działalności zakonów kontemplacyjnych, pozostawiając jedynie te, które prowadziły szkoły, przytułki i szpitale. W 1840 roku cały obiekt kupili ojcowie z zakonu barnabitów, których misją było kształcenie młodzieży. Barnabici w budynkach klasztornych utworzyli kolegium, które istnieje do dziś i nadal prowadzi działalność wychowawczą oraz edukacyjną.

Kościół podobnie jak klasztor wzniesiono z cegły, jednak z niewiadomych przyczyn jego fasada pozostała niewykończona — brakuje jej typowego trójkątnego zwieńczenia, które dodałoby budowli lekkości i elegancji. Tę skromną elewację zdobią dwa półcylindryczne pilastry oraz wysoki, ostrołukowy ganek wsparty na terakotowych kolumnach o kamiennych cokołach. Pod nim kryje się portal utworzony przez wiązki kolumn z liściastymi kapitelami, a powyżej widnieje piękna XVI-wieczna rozeta z różowego marmuru. Po bokach rozety umieszczono dwa ostrołukowe otwory okienne, przedzielone marmurowymi mullionami, a ponieważ z założenia nie ma w nich szyb, widać przez nie niebo.
Kościół wzniesiono na planie krzyża łacińskiego — jego wnętrze składa się z trzech naw, przedzielonych masywnymi cylindrycznymi kolumnami o prostych kamiennych kapitelach, wspierających ostrołuki i żebrowe sklepienie. Jednak tym, co wyróżnia tę świątynię i sprawia, że zalicza się ona do grona zabytków narodowych, jest ogromna ilość cennych fresków, jakimi ją ozdobiono w okresie od XIV do XVIII wieku.
Freski są niemal wszędzie — począwszy od sklepień i ścian, a skończywszy na masywnych późnoromańskich kolumnach. Te bogate zdobienia nie służyły jedynie upiększeniu świątyni; ich obecność odgrywała o wiele głębszą i bardziej istotną rolę. Zgodnie z doktryną franciszkanów była to swego rodzaju Biblia pauperum, skierowana do wiernych nieumiejących czytać. Za pomocą obrazów przekazywała im zasady wiary i opowiadała o ludziach, których Kościół uznał za świętych z racji ich cnotliwego życia lub męczeńskiej śmierci. Jeśli chodzi o stylistykę, wyraźnie widać ewolucję, jaką przeszło malarstwo naścienne na przestrzeni niemal czterystu lat, gdy kolejni twórcy pozostawiali w San Francesco własną wizję religii katolickiej. Kiedy pod koniec XIII wieku rozpoczęto ozdabianie kościoła, profesja malarza fresków nie cieszyła się jeszcze takim uznaniem, jakie miała zyskać w kolejnych stuleciach. Malarstwo naścienne, które tak pięknie rozwinęło się w XIV i XV wieku, było w powijakach i dopiero zaczynało wyzwalać się spod sztywnych reguł wpływów bizantyjskich.


Jak już wspomniałam, niemałe zasługi w tym względzie położyli właśnie franciszkanie, którzy poprzez swe malowane świątynie, misteria i bożonarodzeniowe szopki przyciągali wiernych do kościoła, działając na ich wyobraźnię. Jednak mimo ważnej roli, jaką odgrywały ich dzieła, ówcześni malarze w większości nadal byli jedynie anonimowymi rzemieślnikami, podporządkowanymi wizji zleceniodawcy.
W San Francesco do najstarszych należą freski na sklepieniach, które prawdopodobnie ukończono jeszcze w XIII wieku. Obejmują one proste dekoracje: w nawie głównej są to gwiazdy, kwiaty i rozety na białym tle, natomiast boczne sklepienia prezbiterium prezentują niebieskie tło ze złotymi gwiazdami. Zauważyłam, że kolor niebieski zastosowany w tej świątyni jest daleki od nasycenia i blasku, jaki widzimy w Tempio dell’Incoronata. Prawdopodobnie farby na bazie lapis lazuli były dla franciszkanów zbyt drogie, w związku z tym jako barwnik zastosowano tańszy urzet barwierski, który z czasem płowieje i zmienia kolor pod wpływem światła.
Ponieważ autorzy fresków w San Francesco pozostali bezimienni, historia malarstwa lombardzkiego nadała im miana od dzieł, jakie po sobie pozostawili. Dwaj z nich to działający w pierwszej połowie XIV wieku Mistrz Czterech Żywiołów oraz Mistrz Grobowca Fissiraga, Mistrz San Bassiano, znany w latach 1321–1328, a także Mistrz Ady Negri i Mistrz Opowieści o Świętej Katarzynie, znani od drugiej połowy XIV wieku.
Freski centralnego sklepienia prezbiterium, przypisywane Mistrzowi Czterech Żywiołów, przedstawiają Ewangelistów siedzących na tronach z przynależnymi im symbolami, u ich stóp widnieją małe, monochromatyczne figury „Żywiołów” i „Temperamentów”. Temu samemu artyście przypisuje się malowidła na sąsiedniej części sklepienia — przedstawiają one czterech Doktorów Kościoła katolickiego: świętych Ambrożego, Hieronima i Augustyna oraz papieża Grzegorza, zwanego Wielkim. Obydwa freski wykazują duże podobieństwo stylistyczne, lecz ten drugi, datowany na lata 1315–1316, dowodzi większej sprawności warsztatowej twórcy.
Nieco później w kościele działał Mistrz Grobowca Fissiraga, autor fresku nad sarkofagiem Antonia Fissiragi, który uwiecznił klęczącego donatora trzymającego w dłoniach model kościoła. Jemu przypisywany jest również piękny wizerunek Madonny z Dzieciątkiem w prawej nawie.
Mistrz San Bassiano jest twórcą kilku fresków zdobiących filary, m.in. Chrztu Chrystusa z symbolicznym ujęciem Jordanu jako góry wody zasłaniającej nagość Syna Bożego, wizerunku świętego Mikołaja oraz św. Franciszka po otrzymaniu stygmatów. Jednak jego najpiękniejszym dziełem jest Pogrzeb Antonia Fissiragi z 1327 roku, przedstawiający zmarłego w zakonnym habicie, leżącego na katafalku, w otoczeniu franciszkanów trzymających pochodnie.
Pod koniec XIV wieku w kościele pozostawili swe dzieła Mistrz Ady Negri oraz Mistrz Opowieści o Świętej Katarzynie. Pierwszemu z nich przypisuje się Madonnę z Dzieciątkiem, przedstawioną w gronostajowej sukni, z rozpuszczonymi blond włosami i smukłymi dłońmi oraz piękną scenę Nawiedzenia. Co ciekawe, ten nieznany malarz swe miano zawdzięcza Adzie Negri, poetce urodzonej w Lodi, żyjącej na przełomie XIX i XX wieku (pisałam o niej w poście Powrót nad Addę - z wizytą w sławnym mieście Lodi.). Ada Negri, która po śmierci została pochowana w kościele św. Franciszka, uwielbiała ten fresk, o czym pisała w swych wierszach i autobiograficznej książce.
Dziełem drugiego mistrza są Mistyczne Zaślubiny św. Katarzyny Aleksandryjskiej, gdzie Madonna z Dzieciątkiem, otoczona przez anioły, w imieniu Syna Bożego ofiarowuje świętej ślubny pierścień. Temu mistrzowi przypisuje się także subtelne i wyrafinowane freski na filarach kościoła, przedstawiające postacie świętych oraz Madonnę z Dzieciątkiem.

Wśród tych pięknych malowideł zauważyłam jedno, zaskakujące ujęciem tematu i wprost niezwykłym realizmem. Przedstawia ono Marię w zaawansowanej ciąży, która trzyma na rękach Dzieciątko Jezus; przed nią klęczy anonimowy mężczyzna, a obok stoi św. Antoni. Byłam pod wielkim wrażeniem tego wizerunku — Maria na tym fresku to nie wyidealizowana Madonna del Parto, lecz zmęczona kobieta o opuchniętej twarzy, która siedzi odchylona do tyłu, jak to robi większość ciężarnych. Fresk datowany jest na 1420 rok; niewiele wiadomo o artyście, który namalował tę zadziwiającą scenę — mówi się o nim jedynie, że jego styl jest zbliżony do bardziej znanego twórcy Michelina da Besozzo.
Zastanawiałam się nad jego przekazem — czy malarz odwoływał się do tradycji mówiącej o tym, że Jezus miał młodsze rodzeństwo, więc pokazywał Marię jako Bożą Rodzicielkę, a jednocześnie zwykłą ziemską matkę? A może w ten sposób nawiązywał do Arki Przymierza, jak często nazywano Madonnę, podkreślając, że nosi ona w sobie Słowo Boże, a Dzieciątko na Jej rękach to objawienie tego Słowa całemu światu?
W prawej nawie kościoła zwraca uwagę kaplica, która na dwudziestu dwóch panelach opowiada dzieje San Bernardino. Jest ona pięknym przykładem piętnastowiecznego malarstwa, w którym widoczne są wpływy Masolina i Vincenza Foppy. Freski są datowane na lata 1476–1478, lecz choć znany jest czas ich powstania, brakuje wzmianki co do imienia malarza, który je stworzył. Mówi się, że mógł to być Gian Giacomo da Lodi, wspomniany w dokumentach dotyczących budowy, jednak brak ostatecznego dowodu na poparcie tej tezy.
Znani są natomiast twórcy obrazów z XVI i XVII wieku — jeden z nich przedstawiający spotkanie św. Antoniego z Ezzelinem da Romano, jest dziełem Giovanniego Battisty Trottiego, natomiast drugi będący wizerunkiem Madonny da Caravaggio namalował Enea Salmeggia. (Caravaggio to niewielkie miasteczko nieopodal Mediolanu, gdzie miało miejsce objawienie Matki Boskiej i gdzie w młodości mieszkał malarz Michelangelo Merisi, który od niego wziął swój przydomek). Wiadomo też, że autorem pięknych XVI-wiecznych fresków, m.in. Madonny ze świętym Franciszkiem, Bonawenturą i donatorem, jest pochodzący z Lodi Francesco Soncino, uczeń i współpracownik Callista Piazzy, znanego nam z sanktuarium dell’Incoronata.
Agostino Bassi to bardzo ciekawa, choć mało znana postać — uczony, o którym warto wspomnieć, gdyż dzięki wieloletniej pracy uratował włoski przemysł jedwabniczy i stworzył podwaliny mikrobiologii. Choć z wykształcenia był prawnikiem, posiadał również rozległą wiedzę z zakresu entomologii. Wykorzystał ją podczas badań nad chorobą larw jedwabników, która w pierwszej połowie XIX wieku pustoszyła hodowle we Włoszech i Francji. Bassi odkrył, że epidemię wywołuje żywy organizm, i zalecił środki zapobiegające jej szerzeniu. Nakazał dezynfekcję i utrzymywanie stanowisk w czystości, dzielenie gąsienic na mniejsze grupy, a także izolowanie i niszczenie chorych osobników. Ponieważ Bassi pełnił ważną rolę w administracji państwowej, wydane przez niego zalecenia szybko wprowadzono w życie, co pozwoliło na odbudowanie hodowli i całego przemysłu jedwabniczego. Z jego obserwacji korzystał Ludwik Pasteur, twórca nowoczesnej epidemiologii i mikrobiologii.
W XVII i XVIII wieku świątynia przeszła transformację w stylu baroku, co znacznie wpłynęło na jej wygląd. W 1810 roku, po kasacie klasztoru franciszkanów, kościół przekazano sąsiedniej parafii Santa Maria del Carmine. Kiedy trzydzieści lat później przejęli go barnabici, cały obiekt był w bardzo złym stanie i wymagał pilnego remontu. W związku z tym przeprowadzono w nim gruntowną modernizację, połączoną z renowacją fresków. W 1960 roku rozpoczęto następny, niemal dwudziestoletni etap prac konserwatorskich, wykonanych zgodnie ze współczesnymi kanonami. Niektórych fragmentów fresków nie udało się odzyskać, lecz większość wróciła do swej dawnej świetności i jest wspaniałym przykładem sztuki sakralnej, jaką tworzyli artyści ze szkoły lombardzkiej XIV i XV wieku.








.jpg)



.jpg)













.jpg)


-001.jpg)




































